wtorek, 27 kwiecień 2010 15:23

Incydent w Nangar Khel - po co było to zamieszanie?

Napisane przez

Pewnie wielu z Szanownych Czytelników to czytało - "Zarzut: zbrodnia wojenna", "Czy była to pacyfikacja?", "Prokurator: zbrodnia na cywilach". Takich tytułów pełno pojawiło się w polskiej prasie od incydentu w afgańskiej wiosce Nangar Khel, szybko okrzykniętego mianem masakry.

Gdy tylko zrobiło się głośno o tym wydarzeniu, kolejni dziennikarze zaczęli snuć domysły na temat przebiegu oraz przyczyn incydentu. Prym wiedli w tym procesie dziennikarze ?Gazety Wyborczej?. W artykule pt. Zarzut: zbrodnia wojenna autorstwa Marcina Kąckiego i Marcina Górki przedstawiono następującą wizję tego, co się wydarzyło w wiosce: Polscy żołnierze kłamali ? nie bronili się przed talibami i nic im nie groziło. A jednak wycelowali moździerz i karabin w bezbronną wioskę. Zabili sześciu cywilów, w tym dzieci. Potem nagrali ofiary na wideo. (...). Muszę przyznać, że czytając ten fragment, przed oczami stanął mi obraz przedstawiający wesołych japońskich żołnierzy ścinających głowy chińskim cywilom podczas masakry nankińskiej pod koniec 1937 roku. Jeśli obaj dziennikarze pragnęli takiego efektu, to udało im się. W podobnym tonie napisany jest artykuł Marcina Nowaka pt. Wojna w Afganistanie i Iraku, czyli rzeź niewiniątek. Autor zestawia incydent w Nangar Khel z różnymi rodzajami brutalności, dokonanymi przez żołnierzy koalicji na cywilach. Pisze: Śledczy poinformowali, że żołnierze pojechali na pomoc, ale nie zostali zaatakowani przez rebeliantów. Następnie ? jak wynika z ustaleń prokuratury ? nie będąc w sytuacji zagrożenia, żołnierze otworzyli ogień w kierunku wioski.
 
Tego typu treści pojawiały się nie tylko w prasie. W połowie lutego sprawą Nangar Khel zajął się ?Superwizjer?, program TVN. Reporterki programu postawiły na tanią sensację. Ponownie orzeczono, że żołnierze ostrzelali wioskę bez powodu. Zwracano uwagę, że żołnierze jednostki oskarżonej o dokonanie zbrodni przypinali sobie emblematy przedstawiające trupie czaszki do mundurów. Nie wiem, co autorki chciały przez eksponowanie tego faktu powiedzieć. Może, że żołnierze mieli problemy psychiczne? Że to urodzeni mordercy? Według ?Superwizjera? dowódca oddziału, rozkazując ostrzelanie wioski, miał powiedzieć ?Niech gniew boży spadnie na te wioski?. Dziennikarze TVN-u bardzo krytykowali byłego szefa MON-u Aleksandra Szczygłę. Dziwić się temu nie można. Słowa byłego ministra były skandaliczne. Pragnę jednak zauważyć, że dziennikarze stacji, pokazując w ten sposób w programie żołnierzy, dużo lepiej od ministra Szczygło nie postąpili.
 
Ostatnie doniesienia pozwalają nam sądzić, że incydent w wiosce przebiegł w odmienny sposób, niż przez długi czas twierdziła część polskich mediów. Według ?Rzeczpospolitej?, 16 sierpnia koło miejscowości Nangar Khel w wyniku wjechania na minę pułapkę zostały uszkodzone dwa pojazdy ISAF. Kilka godzin później wysłano w to miejsce dodatkowy patrol. Żołnierze zostali ostrzelani przez talibów, których stanowiska znajdowały się na wzgórzach za wioską. Żołnierze odpowiedzieli ogniem z WKM-u oraz moździerza kal. 60 mm. Według armii amerykańskiej, mieszkańcy wioski pomagali talibom. Jednym ze stronników talibów był niejaki Bismelah. Warto zaznaczyć, że żalił się reporterom TVN-u w jednym z programów poświęconych incydentowi... Część pocisków spadła na wioskę. W ten sposób zginęło sześć osób, a trzy zostały ranne. Po wkroczeniu do wioski i zorientowaniu się, że straty ponieśli cywile, Polacy wezwali śmigłowce medyczne. Śmigłowce zostały ostrzelane przez talibów. Śmierć cywilów może być spowodowana poruszeniem się moździerza bądź założeniem złego materiału miotającego. Takie wypadki, niestety, na wojnie się zdarzają, ale nie ma mowy o celowym działaniu.

(...)

Wyświetlony 5319 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.