wtorek, 27 kwiecień 2010 20:01

Piekło, limbus czy niebo?

Napisane przez

20 kwietnia 2007 roku Watykańska Międzynarodowa Komisja Teologiczna powołana do zbadania kwestii możliwości zbawienia zmarłych bez chrztu dzieci orzekła, że istnieje poważny teologiczny i liturgiczny grunt dla nadziei, że zmarłe bez chrztu dzieci będą zbawione i będą się cieszyć wizją uszczęśliwiającą.

W oświadczeniu tejże komisji stwierdzono także, że pojęcie tzw. limbusa, jako miejsca/stanu, w którym ludzie zmarli w samym tylko grzechu pierworodnym pozostaną przez całą wieczność, było uwarunkowane zbyt restrykcyjną wizją zbawienia i nie do końca harmonizowało z nauką o nieskończonym Bożym miłosierdziu oraz dobroci. W kręgach tradycyjnych i konserwatywnych katolików fakt ten wzbudził mieszane uczucia. Z jednej strony przekonanie o tym, że nieochrzczone dzieci nigdy nie będą oglądać Pana Boga w naturalny sposób uruchamia spore pokłady smutku. Z drugiej strony jednak rodzi się pytanie, jak należy potraktować silnie obecną w teologii katolickiej tezę mówiącą o tym, że nieochrzczone dzieci po swej śmierci trafiają do tzw. limbusa? Czyżby Stolica Apostolska dała w tej kwestii zielone światło dla podważania nieomylnego i niezmiennego nauczania Kościoła? Czy mamy tu do czynienia z nieprawowiernymi wymysłami teologów? Czy można prawowicie zmodyfikować albo nawet podważyć nauczanie mówiące o limbusie?

Co jest nieomylne i niezmienne?
Mylne jest przekonanie, że dokładnie każdy akt Magisterium Kościoła należy do nieomylnego nauczania, a tym samym nie podlega żadnym korektom. Obok doktryny, która jest nieomylna i niezmienna, istnieje również nauczanie nie mające takich znamion. Nie znaczy to, że wolno jest taką nie-nieomylną i nie-niezmienną doktrynę Kościoła lekceważyć i okazywać jej nieposłuszeństwo. Oczywiście, także takiemu rodzajowi nauczania wszyscy chrześcijanie są winni wewnętrzne posłuszeństwo i uległość. Oznacza to jednak, że owo nie-nieomylne i nie-niezmienne nauczanie może zostać skorygowane przez następnych papieży i sobory. A jeżeli tak się stanie, to prawowierny katolik musi się temu podporządkować.
Historia Kościoła zna co najmniej kilka wypadków, w których takie nauczanie jednych papieży było korygowane i poprawiane przez następnych Wikariuszy Chrystusa. Przykładem czegoś takiego może być choćby sprawa ważności święceń udzielanych przez heretyckich biskupów. Na przykład, w pewnym okresie średniowiecza kilku papieży głosiło, że święcenia udzielane przez nieprawowiernych biskupów są nie tylko niegodne, ale również nieważne. Następni papieże nauczali jednak, że ważnie wyświęcony biskup, nawet jeśli popadł w herezję, może w sposób ważny (choć nielegalny i niegodziwy) udzielać święceń kapłańskich oraz innych sakramentów.
W istocie nie jest żadną nowością i rewolucją, że pewne elementy nauczania Kościoła mogą podlegać późniejszym korektom i zmianom. Może się tak dziać wówczas, gdy dana doktryna nie została ujęta w formę uroczystej definicji bądź też nie miała ona powszechnego, stałego i wielowiekowego charakteru. Katolickie nauczanie mające te znamiona jest bowiem nieomylne i jako takie nie może podlegać korektom. Nie znaczy to, że takie nauczanie nie może być pogłębiane i rozwijane. Oznacza to jednak tyle, że jeżeli np. Pius XII ogłosił dogmat o Wniebowzięciu Najświętszej Panny Marii razem z ciałem i duszą, to nie jest już możliwe, aby następny Papież powiedział, że Matka Boża tak naprawdę nie została Wniebowzięta. Są jednak uprawnione dalsze badania i rozstrzygnięcia w kwestiach nieobjętych tą uroczystą definicją ? np. to, czy Najświętsza Panna umarła czy zasnęła. Podobnie, jeżeli Magisterium Kościoła zawsze i wszędzie nauczało, że cudzołóstwo albo morderstwo niewinnego jest samo w sobie obrazą Pana Boga ? to jest to doktryna nieomylna, nawet jeśli nie została ona ujęta w żadną uroczystą definicję.
Mamy więc dwa rodzaje nauczania Kościoła: zwyczajne i nie-nieomylne (ma charakter czasowy, jest odbiciem różnych wahań i dyskusji teologicznych i dlatego też może podlegać późniejszym korektom) oraz nieomylne (jest ujęte w formie uroczystej definicji dogmatycznej bądź też ma charakter zwyczajnego, ale zarazem powszechnego, wielowiekowego i stałego Magisterium).
Kontrowersje narosłe wokół kwestii pośmiertnego losu nieochrzczonych maleństw wynikają w dużej mierze z nieodróżniania tego co w doktrynie katolickiej należy do sfery nieomylnej. Często w dyskusji na ten temat mieszają się też poszczególne opinie teologiczne z oficjalnymi wypowiedziami Kościoła.

 

Niebo dla nieochrzczonych?
Tak naprawdę nadzieja zbawienia dla małych dzieci zmarłych bez chrztu nie jest wymysłem grupy, choćby i znamienitych teologów, ale już od kilkunastu lat stała się elementem oficjalnej doktryny katolickiej. W ogłoszonym w 1992 r. przez Jana Pawła II Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy bowiem:
Jeżeli chodzi o dzieci zmarłe bez chrztu, Kościół może tylko polecać je miłosierdziu Bożemu, jak czyni to podczas przeznaczonego dla nich obrzędu pogrzebu. Istotnie, wielkie miłosierdzie Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i miłość Jezusa, do dzieci, która kazała Mu powiedzieć: ?Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im? (Mk 10, 14) pozwalają nam mieć nadzieję, że istnieje jakaś droga zbawienia dla dzieci zmarłych bez chrztu (tamże, n. 1261 ? dalej KKK).

 

Limbus ? najłagodniejsza forma piekła
Pozornie rzecz biorąc, takie postawienie sprawy może dostarczać argumentów tym, którzy twierdzą, że w nauczaniu katolickim po Soborze Watykańskim II doszło do niejednej rewolucyjnej zmiany, sprawa zaś pośmiertnego losu nieochrzczonych dzieci jest tylko jednym z tego przejawów. Prawdą jest bowiem, że przedsoborowa doktryna i teologia katolicka raczej nie widziały zmarłych bez chrztu dzieci w niebie. Zapomina się jednak o tym, że w istocie w Kościele katolickim nigdy nie wypracowano jasnej, jednolitej i stałej doktryny na temat pośmiertnego losu nieochrzczonych maleństw. Wiele z tego, co nauczano niegdyś w Kościele na ten temat, nie miało więc charakteru nieomylnego i niezmiennego, a tym samym nie powinniśmy się dziwić, że podlega ono dziś nie tylko uzupełnieniom, ale nawet korektom.
Jedynym nieomylnym rozstrzygnięciem Kościoła w kwestii pośmiertnego losu nieochrzczonych dzieci jest orzeczenie Soboru Florenckiego, które uczy:
(dusze tych) którzy w grzechu śmiertelnym albo w samym grzechu pierworodnym umierają, zaraz schodzą do piekła, jednak nierównymi karami są dotknięte (Denz. 693).
Choć może na pierwszy rzut oka tak się wydawać, w rzeczywistości zacytowane powyżej nieomylne orzeczenie wcale nie stwierdza, że nieochrzczone dzieci nigdy nie wejdą do nieba. Sobór Florencki nie precyzuje bowiem, na czym, w stosunku do zmarłych w samym grzechu pierworodnym polegać będzie kara piekła? Czy będzie to męka ognia i innych zmysłowych przykrości? Czy może jedyną karę stanowi tu brak oglądania Pana Boga? Czy kara piekielna w stosunku do ludzi umarłych tylko w grzechu pierworodnym wyklucza jakikolwiek stopień szczęśliwości, czy też nie? Florentinum nie daje wreszcie odpowiedzi, czy piekło odnośnie do takich dusz będzie trwało wiecznie, czy może czasowo? Jedyne, co tenże Sobór rozstrzygnął w tej kwestii, to stwierdzenie, że dusze obarczone samym grzechem pierworodnym trafią do piekła, jednak ich kara nie będzie równa karze tych, którzy obrazili Boga osobiście zaciągniętym grzechem śmiertelnym. Jak widać, jedyne nieomylne orzeczenie w kwestii nieochrzczonych zmarłych dzieci niewiele tu rozstrzyga, zostawiając wiele pytań i wątpliwości do rozważenia teologom oraz przyszłym papieżom i soborom.
(?)
Mirosław Salwowski
Wyświetlony 2310 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.