wtorek, 27 kwiecień 2010 20:29

Niebezpieczeństwo

Napisał

Debaty na temat wyczerpywania się zasobów surowców energetycznych na świecie budzą zrozumiałe zaniepokojenie. Tego rodzaju dyskusje wywołują zamierzony efekt, szczególnie wtedy, kiedy prowadzone są w zimie, a najlepiej podczas trzaskających mrozów. Znajdujący się tuż za oknem lodowaty krajobraz przemawia do wyobraźni nawet najbardziej zatwardziałych sceptyków. Mając w tym temacie pełne poparcie wystraszonej demokratycznej większości, politycy podejmują działania zmierzające do zapobieżenia niechybnej katastrofie. Kreślą oni nowe linie rurociągów gazowo-naftowych, wyznaczają lokalizacje dla kolejnych elektrowni atomowych, mobilizują wszystkich mających coś do powiedzenia w sprawie odnawialnych źródeł energii. Bilansują stale nasze zapotrzebowanie na energię, martwiąc się brakiem linii przesyłowych z zagranicy, brakiem długotrwałych umów, zintegrowanych systemów itp. problemów technicznych. Żądna bezpieczeństwa energetycznego społeczność wspiera wszystkie te działania, akceptując każdy pomysł i każde pieniądze na jego realizację, byleby tylko nie zabrakło nam tak potrzebnej energii. Z drugiej strony ci sami decydenci, którzy przy każdej okazji mówią o zagrożeniu energetycznym, bez mrugnięcia okiem godzą się, a nawet sami inicjują zamykanie kolejnych kopalń węgla kamiennego oraz ograniczają rozwój najtańszego źródła energii z węgla brunatnego.

Węgiel kamienny

Kiedyś, w ponurych czasach PRL, byliśmy uznawani za potęgę górniczą, a polski węgiel był eksportowany do wielu krajów świata i Europy. Była to zwykle gospodarka rabunkowa, nielicząca się z bezpieczeństwem, racjonalnością, nielicząca się z nikim i z niczym, poza zyskiem. Szczytem możliwości było wtedy wydobycie w skali 200 milionów ton węgla rocznie. Po 1989 roku stan ten tak krytykowano, że zaczęto zmierzać wręcz do całkowitej likwidacji górnictwa węgla kamiennego, a w ślad za nim w ogóle do likwidacji całego polskiego górnictwa. Fakt, że było to górnictwo zacofane, niedoinwestowane, z przerostem zatrudnienia, mało wydajne. Postanowienia likwidacyjne w sytuacji spadku cen surowców na świecie sprzyjały tego rodzaju decyzjom. W efekcie doszliśmy do wydobycia na poziomie 100 mln ton węgla, z perspektywą dalszego jego spadku. Tu wspomnieć można, że w czasie ostatnich kilku lat ceny węgla kamiennego wzrosły blisko trzykrotnie. Wydobycie w Polsce w tym czasie jednak spadło o dalsze 30%. Wszystko to można by nawet jakoś usprawiedliwić, gdyby nie to, że Polska ma największe w Europie zasoby węgla kamiennego, umożliwiające na setki lat zaopatrzenie nas w tak pożądaną energię. Wytwarzanie energii elektrycznej z węgla kamiennego pokrywa ok. 62% naszego zapotrzebowania. Wobec gwałtownie rosnących cen ropy naftowej i gazu ziemnego węgiel stał się dla wielu państw interesem bardzo dochodowym. W tym samym czasie Chiny zwiększyły wydobycie o 80%, osiągając 2,5 mld ton, USA odnotowują wzrost do ok. 1 mld ton. Wszystkie liczące się gospodarczo kraje zwiększyły też odpowiednio eksport węgla kamiennego. Największy jego wzrost był w Indonezji ? 390%!, Chiny ? 260%, Rosja ?229%. W Polsce dalszy spadek eksportu o 30%!! Najciekawszym jednak przodującym eksporterem węgla kamiennego jest Holandia, która nie ma ani jednej czynnej kopalni węgla! Towar ten po tanich cenach hurtowych sprowadza ona z Indonezji, a następnie z zyskiem reeksportuje w Europie. Zajmuje ona trzecie miejsce w eksporcie węgla w Europie!

Polityka kontra nauka

Jakoś tak się składa, że w górnictwie wszystko to, co opłaci się innym krajom, nam akurat się nie opłaca. W tym przypadku wyjaśnienie narzuca się samo. Politycy, od których zależą decyzje gospodarcze, nadal nie cenią sobie górnictwa ani jego problemów rozwojowych, perspektywicznych i stabilizacyjnych. Generalnie polscy politycy, na ogół niezależnie od barwy, opcji i wyznawanej ideologii, nie interesują się jego problemami. Nie jest to całkiem prawda, gdyż w momentach, kiedy Śląsk zamierza przeprowadzić strajk generalny, wtedy budzą się oni ze snu i usiłują jakoś zapobiec katastrofie. Potem znów wszystko wraca do normy.
Można powiedzieć, że nie każdy polityk, a może nawet żaden z nich nie musi się znać na górnictwie. Nie, oni nie muszą się znać na górnictwie, ale muszą mieć na ten temat wiarygodne informacje, na podstawie których będą podejmowali sensowne decyzje. W sprawach górnictwa tych wiarygodnych informacji nigdy nie brakowało. Polskie górnictwo, mimo swego zapóźnienia inwestycyjnego, zawsze dysponowało świetną kadrą naukową, która zapraszana była do wszystkich liczących się w tej branży krajów. Politechnika Gliwicka i Wrocławska na czele z Akademią Górniczo-Hutniczą w Krakowie dysponowały zawsze aktualnymi opiniami, propozycjami i ocenami. Niestety, w ostatnim dwudziestoleciu politycy, mając swoje cele, nie liczyli się ze zdaniem polskiej nauki. Nauka górnicza była im wręcz przeszkodą. Odpowiadali najwyżej, że broni ona swoich własnych partykularnych interesów, podczas gdy politycy podejmują decyzje w interesie całego kraju. Tak to prosta demagogia wygrywała spór z polską nauką. Po prostu politycy uważają, że wiedzą wszystko lepiej i nikogo o nic pytać się nie muszą. Ostatnio mieli oni okazję zademonstrować swój brak zainteresowania sprawami górnictwa przy okazji odbywającego się we wrześniu ubiegłego roku Pierwszego Polskiego Kongresu Górniczego w Krakowie, którego obrady jednomyślnie zbojkotowali. Wojna, jaką politycy wydali nauce górniczej, nie przynosi Polsce zaszczytu. Spodziewany polityczny bojkot mającego odbyć się w tym roku w Polsce XXVI Światowego Kongresu Górniczego budzi zaniepokojenie co do kondycji naszej polityki, od której można byłoby się spodziewać przynajmniej przestrzegania zasady, aby nie szkodzić, bo o pomaganiu nikt nie śmie nawet marzyć.

 

(?)
Adam Maksymowicz
Wyświetlony 4704 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.