czwartek, 29 kwiecień 2010 18:14

Szlakiem Doliny Rohackiej

Napisał

Stożkowate szczyty sięgające nieba, wysokogórskie doliny ze stawami, gwarantujące przejmującą ciszę, czy malownicze wodospady chłodzące pluskającą bryzą - takich atrakcji nie zabraknie podczas całodniowej wędrówki przepięknymi szlakami Słowackich Tatrach Zachodnich.

Samochód zostawiamy przy restauracji w stylu góralskim w Zwierówce. Kilkaset metrów wyżej są, co prawda, jeszcze dwa parkingi, ale płatne. Aby nie było problemów z miejscem parkingowym w sezonie (szlaki w wyższych partiach słowackiej części Tatrzańskiego Parku Narodowego ze względu na ochronę przyrody oraz niebezpieczeństwo lawin są zamknięte pomiędzy 1 listopada a 15 czerwca, a złamanie zakazu może zakończyć się ukaraniem nieposłusznego turysty mandatem przez straż parku), konieczny jest poranny przyjazd. W godzinach przedpołudniowych parkingi mogą być już całkowicie zapchane samochodami z rejestracjami słowackimi, polskimi i czeskimi.

Szlak ze względu na skalę trudności można podzielić na cztery części. Pierwszy etap przeznaczony jest dla każdego ? zarówno dla rodzin z małymi dziećmi w wózkach czy nosidełkach, jak i dla emerytów. Asfaltową drogą, zamkniętą dla ruchu samochodowego, ruszamy w górę Doliny Rohackiej, która jest prostopadła do polskiej Doliny Chochołowskiej. Z przodu i po prawej stronie widzimy piękne tatrzańskie szczyty. Do późnej wiosny (w maju) większość z nich pokrywa jeszcze gruba warstwa śniegu i lodu. Z przodu prawie cały czas można podziwiać między innymi masyw Wołowca (2063 metry n.p.m.), którym biegnie polsko-słowacka granica, a na wierzchołku spotykają się wycieczki z obu krajów. Z kolei z lewej strony mamy iglasty las, który w wielu miejscach został zniszczony spadającymi lawinami śnieżnymi. O zjawisku tym informuje tablica z kolorowymi zdjęciami i napisami, niestety, jedynie w języku słowackim. W szczególności upamiętniona jest wyjątkowo destrukcyjna lawina ze stycznia 2000 roku. Po około półtorej godziny powolnego marszu dochodzimy do Schroniska Tietliaka, gdzie można się posilić smażonym serem czy naleśnikami na słodko oraz napić dobrej słowackiej herbaty czy kawy. Menu wiszące na ścianie jest także w języku polskim. Schronisko, które w swojej historii dwa razy spłonęło, obecnie znajduje się w końcowej fazie rozbudowy. Zaraz za budynkiem schodzimy do urokliwego Jeziora Tietliaka, które przypomina otoczony lasem i górami Smereczyński Staw w Dolinie Kościeliskiej, gdzie warto odpocząć, siedząc na jednym z głazów.
Przy schronisku znajduje się monument, który został postawiony na pamiątkę Jana Tietliaka. Jak głosi żelazna tablica, żył on w latach 1876-1946, pochodził z Dolnego Kubina i był zasłużonym nestorem orawskiej i słowackiej turystyki. Zaraz za pomnikiem rozpoczyna się drugi etap wycieczki. Tutaj kończy się asfaltowa droga i dalej wchodzimy na ścieżkę niezbyt gęstego lasu, gdzie prowadzi nas podwójny zielony i niebieski szlak. Ten fragment trasy jest o trochę trudniejszy, bo nie mamy pod butami równej asfaltowej drogi, a różnej wielkości kamienie. Po drodze znajduje się tablica z interesującym schematem, informująca o tym, gdzie docierają tutejsze strumyki górskie. Rohacki Potok przekształca się najpierw w Lodowy Potok, który dociera do rzeki Orawa. Ta z kolei wpływa do Wagu i dociera do Dunaju, by zakończyć swój bieg w Morzu Czarnym. Powoli las zamienia się w kosodrzewinę. Dochodzimy do rozwidlenia szlaków. Zielony prowadzi dalej w stronę Rohackich Stawów i zalecany jest dla osób mniej doświadczonych w górskich wędrówkach i mniej sprawnych fizycznie. Z kolei szlak niebieski wiedzie Smutną Doliną na Smutną Przełęcz.
Od rozwidlenia rozpoczyna się trudniejsza część trasy przeznaczona dla osób bardziej wysportowanych i spełniających odpowiednie wymagania fizyczne. Szlak wije się bowiem dość stromą ścieżką w górę, ale bez specjalnych ekspozycji. Niemniej jednak konieczne są częste przystanki na odpoczynek. Jeśli jest gorąco, nie należy odmawiać sobie picia jak największej ilości wody, aby nie odwodnić organizmu. Warto zatrzymywać się również po to, by podziwiać piękny wysokogórski krajobraz. Przy samej ścieżce na dużej przestrzeni malowniczo kwitną fioletowe kwiaty. Z kolei w ocienionych zagłębieniach skał nawet w środku lipca można zauważyć połacie lodu. Po godzinie i 10 minutach dość forsownego i męczącego marszu po rumowiskach i kamiennych osuwiskach i pokonaniu zygzakowato poprowadzonych ścieżek dochodzimy do Smutnej Przełęczy (1962 metry n.p.m.). Pod stopami mamy ładny widok na surową, niemal pozbawioną zieleni, ale przepiękną, otoczoną stromymi skalnymi ścianami Smutną Dolinę. Stąd jest wiele możliwości dalszej wędrówki. Na przykład w półtorej godziny można zejść do położonego na wysokości 1325 metrów n.p.m. nowoczesnego Schroniska Żiarskiego, które zostało gruntownie wyremontowane w 2006 roku. Wewnątrz można odpocząć, ogrzać się i kupić coś do picia czy jedzenia. Symbolem schroniska i całej Doliny Żiarskiej jest stojąca na tatrzańskim szczycie kozica. Idąc wśród kosodrzewiny, dziesięć minut spacerkiem powyżej schroniska znajduje się malowniczy Wodospad Sarafiowy, a wokół niego jeszcze w maju zalegają grube warstwy śniegu i lodu.
Sama Smutna Przełęcz dla bardziej doświadczonych w górskich akcjach turystów może być dopiero początkiem niezwykłej przygody. Stąd bowiem prowadzą szlaki w najwyższe partie Słowackich Tatr Zachodnich. Można iść na wschód, przechodząc po drodze niezwykle malownicze stożkowate masywy Płaczliwego (2124 metry n.p.m.) i Ostrego Rohacza (2087 metry n.p.m.) oraz okrągły szczyt Wołowca lub na zachód na Trzy Kopy (2136 metry n.p.m.) i dalej na Banikov (2178 metry n.p.m.). 40-minutowy szlak na Trzy Kopy wiedzie wśród skał i głazów, ścieżka jest dość wąska, a duża ekspozycja sprawia, że łatwo jest popełnić błąd i spaść kilkaset metrów w dół. Dodatkowym niebezpiecznym utrudnieniem może być silnie wiejący wiatr. To właśnie on sprawił, że po kilkunastu minutach wspinaczki zdecydowaliśmy się wrócić ze szlaku. Zejście przez Smutną Przełęcz do omówionego wcześniej rozwidlenia zajęło nam niecałą godzinę.
Dalej kontynuujemy wyprawę zielonym szlakiem w kierunku czterech Rohackich Stawów, które leżą na wysokości od 1562 metrów do 1717 metrów n.p.m. Do pierwszego z nich, najniżej położonego i największego (2,22 ha) Niżnego Rohackiego Stawu, który dawniej zwany był Orawskim Morskim Okiem, dochodzimy po 10 minutach. Jest to największe jezioro w Tatrach Zachodnich, o powierzchni około 22 tys. m2 i głębokości 7 metrów. Po kolejnych kilkunastu minutach wędrówki w górę dochodzimy do malutkiego stawu, za którym znajduje się większe jeziorko ? są to Pośrednie Rohackie Stawy. Jeszcze wyżej położony jest ostatni ? Wyżni Rohacki Staw. Szlak między jeziorami wije się wśród kosodrzewiny, a wokół panuje niesamowita cisza, którą zakłócają jedynie turyści. W tych wysokogórskich wodach żyją spokojnie pływające kaczuszki, które uwielbiają, gdy robi im się zdjęcia. Okolice Rohackich Stawów bardzo przypominają krajobraz Doliny Pięciu Stawów Polskich.
Znad stawów w stronę Doliny Rohackiej szlak biegnie przez Spaloną Dolinę. Początkowo jest dość stromo i trzeba uważać, by nie poślizgnąć się na kamieniach. Trasa nie jest jednak aż tak ciężka, by potrzebne były łańcuchy, których tam nie ma. Ten fragment szlaku przypomina zejście z polskich Czerwonych Wierchów. Po drodze mija się jeszcze malutki Zielony Stawik, w którego przezroczystych wodach odbijają się rosnące nad brzegiem drzewa iglaste, co powoduje wrażenie, że wody tego zbiornika są koloru intensywnie zielonego. Dalej dochodzi się do żółtego szlaku, który wkracza w las, by doprowadzić do najwyższego w całych Tatrach Zachodnich wodospadu Rohackiego, którego wody spadają z wysokości 23 metrów z prędkością, w zależności od pory, od 500 do 1200 litrów na sekundę. Bez problemu można podejść pod sam wodospad, by na zmęczonej całodniowym wysiłkiem twarzy poczuć sprawiającą ulgę bryzę. Niżej strumień Spadowego Potoku spływa kilkoma kaskadami. Stąd do parkingu zostaje około godziny niezbyt szybkiej wędrówki.
Wracając samochodem z Doliny Rohackiej, warto wstąpić do znajdującego się w Brestowej Muzeum Wsi Orawskiej ? skansenu, który zaliczany jest do najładniejszych muzeów architektury ludowej w Europie, gdzie zgromadzono około 60 drewnianych budynków z całej Orawy.
Bliskie położenie Słowacji powoduje, że jest ona tanią alternatywą na letnie górskie wypady dla przepełnionego turystami Zakopanego. W Słowackie Tatry Zachodnie można się wybrać zarówno na kilkudniowy pobyt, jak i na jednodniowy wypad. Tę drugą opcję można wziąć pod uwagę, jeśli mieszkamy w południowej Polsce, na przykład w okolicach Krakowa czy Katowic. Na dodatek nasi sąsiedzi z południa oferują tanie zakwaterowanie przy podobnym do zakopiańskiego standardzie. Szlaki są bardzo dobrze oznaczone, z dokładnymi wskazaniami kierunków i czasów przejścia. Same zaś Słowackie Tatry Zachodnie są znacznie większe niż polska część tych gór. Po stronie słowackiej znajduje się około 75 procent Tatr Zachodnich, a po stronie polskiej jedynie około 25 procent.

 

Ceny:
Parking w Dolinie Rohackiej ? 11 zł
Wstęp dla osoby dorosłej do Muzeum Wsi Orawskiej ? 7 zł
Noclegi na kwaterach prywatnych ? od 25 zł
Obiad w restauracji w Zwierówce ? 20-30 zł
Mapa Tatr Zachodnich ? 25 zł

 

Strony internetowe:
www.habovka.sk ? mała wieś turystyczna
www.rohace.sk ? strona wsi Zuberec
www.tanap.org ? oficjalna strona słowackiego Tatrzańskiego Parku Narodowego
www.horska-sluzba.sk ? słowackie górskie pogotowie ratunkowe (odpowiednik polskiego TOPR-u)
www.dolinky.szm.sk/chata.htm ? strona Schroniska Żiarskiego

 

Tomasz Cukiernik

Wyświetlony 4609 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.