sobota, 01 maj 2010 11:43

Zagrożona Europa

Napisane przez

Gdy działający na Starym Kontynencie muzułmańscy imamowie wzywają do maltretowania kobiet i mordowania "niewiernych", Europa podkula ogon. A kiedy w rocznicę ataku na USA Europejczycy chcą zaprotestować przeciwko islamizacji Starego Kontynentu, Bruksela uznaje demonstrację za nielegalną.

Muzułmańscy przywódcy religijni oficjalnie krytykują terroryzm, namawiają do przestrzegania zachodnioeuropejskiego prawa oraz do integrowania się z mieszkańcami Zachodu. Lecz na prywatnych spotkaniach rzeczywiste intencje radykałów wyłażą na wierzch jak dżdżownice po deszczu, a ekstremizm ukazuje prawdziwe ? mordercze ? oblicze.
Nie tak dawno reporter telewizji RAI, z pochodzenia Arab, zarejestrował ukrytą kamerą prywatny wykład imama turyńskiego meczetu. Nie integrujcie się z ludźmi Zachodu! Z niewiernymi nie można iść na kompromisy, ich się zabija i basta! ? perorował imam. Naszym żonom i córkom też trzeba nieraz przyłożyć, żeby znały mores ? dodawał. Dookoła piętrzyły się stosy ulotek propagandowych al-Kaidy.

 

Stop islamizacji
Islamizacja Europy, w której radykalne środowiska muzułmańskie otwarcie głoszą, że chcą podbić świat, a na pierwszy ogień pójdzie Europa, w której już dziś islam jest drugą religią, staje się faktem i tę niepokojącą oczywistość uznaje coraz liczniejsza grupa mieszkańców Starego Kontynentu. Dociera doń, że wznoszone powszechnie meczety oraz jeszcze powszechniejsze ?domy modlitwy? stają się nie tyle ośrodkami religijnymi, co centrami politycznymi, z których idee islamu propagowane są coraz skuteczniej, zagłuszając powszechne, choć przecież fałszywe przekonanie o nadrzędności wartości laickich.
Stąd, w szóstą rocznicę zamachów na Nowy Jork i Waszyngton, w Brukseli odbył się wiec ? jego uczestnicy protestowali przeciwko rosnącym wpływom społeczności muzułmańskiej pod hasłem ?Stop islamizacji Europy?.
Niestety, burmistrz Brukseli Freddy Thielemans zakazał demonstracji. Uczynił to pod pretekstem, że mogłaby ona przerodzić się w starcia z islamskimi imigrantami, zapowiadającymi kontrmanifestację: wiec rozbiły oddziały specjalne policji, zatrzymano ponad 150 osób.
Warto przy tej okazji zauważyć, że progresywny charakter politycznej poprawności w jej zakazowo-nakazowych formach to czysty totalitaryzm w masce demokracji. To hochsztaplerka, lecz niezwykle skuteczna: tym sposobem, gloryfikując ?wolność?, ludzi wyznających wolność zakuwa się w łańcuchy, także łańcuchy mentalne. Pod pretekstem walki o tolerancję, dialog i poszanowanie odmienności, Bruksela narzuca Europejczykom laicyzm oraz moralny relatywizm. To budzi oczywisty sprzeciw, albowiem nie przystoi uzurpowanie sobie roli sprzecznej z zasadami demokratycznego państwa prawa. Tym bardziej gdy co rusz powołuje się właśnie na owe zasady.

 

Daleko od standardów
Tymczasem ludzie, tacy jak burmistrz Thielemans (zadowolony zarówno ze swojej decyzji, jak i z działań policji, choć zdrowy rozsądek podpowiada, że tylko dureń mógłby cieszyć się ze swojego szaleństwa), czują się zobligowani walczyć o wolność, demokrację i ?wartości? ogólnoludzkie? dopóty, dopóki dyskusji, debat i sporów nie zastąpi obezwładniająca umysły i serca cisza, oznaczająca wymuszoną zgodę na jedyną wersję rzeczywistości, od lat dekretowaną ludziom przez bandę politpoprawnych idiotów.
Jak to się dzieje, że odmawia się ludziom prawa do obrony kulturowych i moralnych pryncypiów? Czy w Europie obowiązuje jeszcze wolność słowa? Czy Europejczycy maja prawo do głoszenia i swobodnego demonstrowania własnych poglądów? Co z wolnością zgromadzeń?
Przy okazji refleksji poświęconych brukselskiemu wiecowi proszę spróbować odpowiedzieć również na inne pytania, choćby na takie: czy Wietnamczycy mieszkający w Warszawie terroryzują stolicę Polski? Czy Hindusi wysadzają się w powietrze w londyńskim metrze? No to może Meksykanie ucinają głowy Amerykanom? Lub Polacy puszczają z dymem przedmieścia Paryża? Nie? Problem nie tkwi zatem w imigrantach. Problemem są muzułmanie. Problemem jest islam, gardzący Europejczykiem odrzucającym Boga.
W moim przekonaniu aktualia można opisać następująco: oto ?neutralny światopoglądowo?, nawykły do kompromisów ?biały człowiek?, zapatrzony w demokrację oraz prawa człowieka, staje oko w oko z reprezentantem obcej kultury i słyszy: ?Demokracja? Tak. Tolerancja? Owszem. Równouprawnienie? Zgoda. Prawa człowieka? Czemu nie. Ale my jeńców nie bierzemy?.
(?)
Krzysztof Ligęza
Wyświetlony 3518 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.