sobota, 01 maj 2010 12:28

Czy socjalizm może być chrześcijański?

Napisane przez

O niemoralności socjalizmu w świetle prawa naturalnego i Bożego

Pytanie o zasadność istnienia własności prywatnej nurtowało ludzkość już od bardzo dawna. W kręgu naszej grecko-rzymskiej cywilizacji jako jeden z pierwszych sens jej istnienia zanegował nie kto inny, jak sam Platon, w którego idealnym państwie istniałoby wspólne posiadanie dóbr, wychowanie dzieci należałoby do władz, ba, nawet obiady jedzono by wspólnie. Platon wzorował się na współczesnym mu reżimie spartańskim, zwłaszcza reformach Likurga. Z mocną krytyką platońskiego komunizmu wystąpił jednakże już jego uczeń, Arystoteles.

Socjalizm, będąc jakby niepewny swoich racji, czy też może raczej z przyczyn propagandowych, lubował się w powoływaniu na rzekomo starochrześcijańskie czy wręcz ewangeliczne korzenie swej ideologii. Nic w tym dziwnego ? większość herezji dorabiała sobie starożytną genealogię. Tym niemniej w Piśmie Świętym i historii Kościoła znajdujemy kilka wymagających komentarza zdarzeń.
Jest faktem, że przynajmniej gmina chrześcijańska w Jerozolimie opierała się na wspólnym posiadaniu dóbr. W Dziejach Apostolskich czytamy, że nowo nawróceni składali swe majątki u stóp Apostołów. Lecz czy stanowi to regułę postępowania uznawaną za konieczną do bycia chrześcijaninem? W żadnym wypadku! Przecież Pan Jezus nie gani bogatego młodzieńca za samo posiadanie dóbr, zaleca mu tylko rozdanie majątku, by mógł być doskonałym! Wspólność posiadania była więc całkowicie dobrowolna.
Apostołowie też nie potrafili się obyć bez posiadania pewnego majątku, w końcu Judasz kradł ze wspólnego mieszka Pana Jezusa i Apostołów, sam zaś Chrystus korzystał chętnie z gościny, której udzielali mu Jego majętni wyznawcy. Ba, to właśnie w rodzinie bogatych ?kapitalistów? uczynił On jeden ze swych największych cudów ? wskrzesił Łazarza z martwych, a Jego Przenajświętsze Ciało zostało po śmierci złożone w grobie należącym do zamożnego Józefa z Arymatei. Dopiero gnostycy i heretycy, tacy jak albigensi czy franciszkańscy spirytuałowie, powołując się na rzekomy nakaz Ewangelii, ogłosili ubóstwo absolutne, które nie przewidywało posiadania majątku nawet przez zakon. Tę herezję potępił papież Jan XXII.
Po odkryciu Nowego Świata przez Europejczyków ojcowie jezuici zakładali w Ameryce Południowej ?redukcje? dla Indian, znane chociażby ze znakomitego filmu ?Misja? z Robertem de Niro i muzyką Ennio Morricone. Wrogowie własności powoływali się na przykład redukcji jako idealnych komun, gdzie owoce wspólnej pracy dzielono sprawiedliwie i równo między wszystkich członków wspólnoty. Milczeniem pomija się fakt, że majątkiem zarządzali jednak zakonnicy i wspólnota posiadania nie była absolutna. Taki specyficzny system był możliwy do zastosowania w małych społecznościach i miał uzasadnienie, ponieważ tylko w ten sposób misjonarze mogli nauczyć mieszkających w dżungli Indian pracy na roli za pomocą doskonalszych technik oraz przekazać im podstawy cywilizacyjne i religijne. Jezuici robili dla Indian dokładnie to samo, co benedyktyni dla średniowiecznej Europy.
Wymieniłem powyżej dwa zakony, w których członkowie zobligowani byli poprzez ślub do zachowywania ubóstwa i nie posiadali prywatnej własności. Składanie ślubu zobowiązującego do ubóstwa świadczy o tym, że jest to rzecz nadzwyczajna i wymagająca odrębnej deklaracji oraz przyrzeczenia. Do ubóstwa w sensie zakonnym nie są natomiast zobowiązani w Kościele katolickim zwykli księża, tzw. diecezjalni lub świeccy. Owszem i oni powinni żyć skromnie i dzielić się z potrzebującymi, ale pieniądze, które otrzymują z tytułu wypełniania obowiązków kapłańskich, jak np. stypendia mszalne, są ich prywatną własnością.
Powyższe wywody były konieczne, by obalić mit o chrześcijańskim uzasadnieniu socjalizmu. Prawdziwe jego źródła biją gdzie indziej. Najpierw można wymienić egalitarną doktrynę Jana Jakuba Rousseau (filozofa Rewolucji Francuskiej), według której ludzie rodzą się wolni i równi, i to dopiero własność prywatna wprowadza sztuczne podziały społeczne i tworzy różne klasy. W tej ideologii własność jest zaburzeniem rzekomo naturalnego stanu powszechnej równości, także w dziedzinie posiadania. Ponadto, państwo w roussoizmie powstaje w wyniku umowy społecznej, a nie Woli Bożej według porządku natury, a ponieważ państwo sankcjonuje własność prywatną, ma prawo również ją znieść. W państwie, którego władcą jest lud, należy dążyć do powrotu do stanu natury, czyli wolności i równości wszystkich ludzi.
Od tego protosocjalizmu, który jeszcze nie wyciągał w sposób radykalny wniosków ze swych przesłanek, należy przejść do pierwszego socjalizmu o charakterze ?naukowym?, czyli takiego, który stworzył socjalistyczną ?naukę?. Mowa tu o poglądach Henryka Saint-Simona, dla którego źródłem wszelkiej wartości była praca. W ogólności jest prawdą, że to przede wszystkim ludzki wysiłek stanowi podstawę dobrobytu. Jednakże nie należy zapominać, że majątek można uzyskać również np. poprzez przypadkowe odkrycie bogactw mineralnych, czy też dziedziczenie. Zródłem absurdalnego podatku od dziedziczenia, czyli de facto ? od posiadania rodziców ? jest więc saint-simonizm! Uczniowie Saint-Simona rozwinęli myśl swego mistrza w ten sposób, że prawo spadkowe miało się opierać nie na pokrewieństwie, tylko na zasłudze, co oznaczało, że państwo miało się stać jedynym spadkobiercą i wszystkie dobra spadkowe miało rozdzielać między ?zasłużonych?.
Następnie przejdźmy do Ferdynanda Lassalle?a ? właściwego założyciela socjaldemokracji w Niemczech. Ten urodzony we Wrocławiu żydowski socjalista za podstawę programu przyjął spiżowe prawo pracy, według którego płaca robotnika wystarcza zaledwie na podstawowe potrzeby i nie pozwala na polepszenie doli. By złamać tedy potęgę kapitalizmu, należy uczynić robotnika przedsiębiorcą, a to poprzez założenie wytwórczych związków robotniczych. Takie związki (zakładane przy pomocy państwa!) przezwyciężyłyby kapitalizm i stanowiłyby formę przejściową do socjalistycznej formy ustrojowej. Każde państwo będzie się, oczywiście, wzdragać przed dofinansowaniem takiej robotniczej utopii, dlatego trzeba je opanować na drodze demokratycznej, a więc wcześniej należy wywalczyć prawo bezpośredniego i powszechnego głosowania! Brednie Lassalle?a nie byłyby warte wspomnienia, gdyby nie fakt, że socjaldemokracja miała przeogromny wpływ na całą historię Niemiec ? a tym samym i Europy, począwszy od tzw. Drugiej Rzeszy Niemieckiej, powstałej w roku 1871, aż do czasów dzisiejszych (koalicyjny, chadecko-socjaldemokratyczny rząd Angeli Merkel).
O wiele mniejsze znaczenie dla Niemiec, ale za to o wiele większe dla reszty świata, od Lassalle?a, miały poglądy ekonomiczno-polityczne innego Niemca żydowskiego pochodzenia ? Karola Marksa. Ten urodzony w 1818 roku konwertyta na protestantyzm (1824), w trakcie swych studiów we Francji przesiąknął ideami socjalistycznymi i rychło zaprzyjaźnił się z Fryderykiem Engelsem. Z nim właśnie razem ogłosił w 1847 roku sławny ?Manifest komunistyczny?, zakończony nieśmiertelnym Proletariusze wszystkich krajów łączcie się.
W 1864 r. powstaje ?Międzynarodówka?, w której przewodnią rolę odegrał Marks, a w 1867 roku zostaje wydany pierwszy tom Kapitału ? również Marksa. Oto bardzo charakterystyczny cytat z ?Międzynarodówki?: Zważywszy, że emancypacja klasy robotniczej przez nią samą ma być wywalczona, i że walka o tę emancypację nie jest walką o monopol i przywileje klasowe, lecz o równość praw i obowiązków, oraz o zniesienie wszelkich różnic klasowych, że ekonomiczna podległość robotników przywłaszczycielom środków pracy (...) jest podstawą niewolnictwa we wszystkich jego postaciach, że przeto emancypacja ekonomiczna klasy robotniczej stanowi wielki cel ostateczny, któremu jako środek służyć powinien każdy ruch polityczny, że emancypacja klasy politycznej nie jest ani miejscowa, ani narodowa, lecz jest zadaniem społecznym, które ogarnia wszystkie kraje (...).
W tym programie, jak widzimy, socjalistyczna rewolucja ekonomiczna sprzęga się ściśle z egalitarną rewolucją społeczną. Kolejna ?Międzynarodówka? w Brukseli w 1868 r. ustaliła, że Biblia i religia mają być zastąpione przez kult wybitnych jednostek, zasłużonych szczególnie dla materialnego dobrobytu ludzkości. Oto początek ateistycznej nienawiści socjalistów do wszelkiej religii. W roku następnym międzynarodowy kongres ?przyznał? społeczeństwu prawo zamiany prywatnej własności gruntu na własność wspólną całej zbiorowości.
Jedność klasy robotniczej nie trwała, co prawda, długo. Zwolennicy federalizmu pod wodzą Rosjanina Bakunina zbuntowali się przeciw ?niemieckiemu? centralizmowi reprezentowanemu przez Karola Marksa i po 1873 r. nie odbyła się już żadna międzynarodówka.
Za podstawę swego systemu Marks przyjął materialistyczne pojmowanie historii, czyli ?naukę?, że wszystkie procesy religijne i polityczne w dziejach ludzkości są dziełem walk ekonomicznych i klasowych. Ponadto marksizm czerpał obficie również z innych systemów. Posłuchajmy Engelsa: My, niemieccy socjaliści możemy być dumni, że pochodzimy nie tylko od Saint-Simona, Owena i Fouriera, lecz także od Kanta, Fichtego i Hegla. Od tego ostatniego zapożyczył Marks ?dialektykę?, według której cały świat; materialny i duchowy, jest w ciągłym ewolucyjnym ruchu, a wszystkie wydarzenia wynikają z dialektycznego połączenia tezy i antytezy. W przeciwieństwie jednak do heglowskiego idealizmu, który świat uznawał za marne odbicie idei, marksizm za podstawę przyjął materializm Feuerbacha, wedle którego duch jest tylko najwyższą formą materii.
(?)
ks. Rafał Trytek
Wyświetlony 2787 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.