czwartek, 11 marzec 2010 17:36

Elitarna głupota

Napisane przez

Z uwagą, ale i z irytacją śledzę, co dzieje się w polskiej polityce i mediach. Mieszkając od ponad 20 lat w USA, na pewno nie dostrzegam wielu niuansów życia politycznego w kraju, ale pewne rzeczy widzę wyraźniej. Mój niepokój budzi sposób, w jaki spora część elit politycznych i prawie wszystkie media odnoszą się do najwyższych instytucji państwowych: Sejmu, rzadu i prezydenta. 

 

 
Reakcja mediów i polityków po ostrzelaniu prezydenta Kaczyńskiego w Gruzji jest tutaj podręcznikowym przykładem. Nie chodzi mi o to, czy prezydent powinien, czy nie jechać do Gruzji, czy strzelali do niego Gruzini czy Rosjanie. Czy mogli go zabić, czy nie. To są tematy do dyskusji dla rzeczoznawców. Chodzi mi o sposób traktowania instytucji prezydenta przez media i polskich polityków. To, co się po wizycie prezydenta w Gruzji wydarzyło, ma negatywne skutki dla wizerunku Polski na arenie międzynarodowej.
 
Można się z urzędującym prezydentem zgadzać, można się nie zgadzać, ale nie wolno odnosić się bez respektu do urzędu prezydenta. Jeżeli politycy i media nie mają szacunku dla instytucji prezydenta (i innych instytucji sprawujących władzę w Polsce, czego jesteśmy świadkami prawie każdego dnia), to jak wymagać od obywateli poszanowania dla prawa i instytucji państwowych. Jak wymagać szacunku wobec nas Polaków i naszej państwowości od rządów innych krajów, np. Rosji czy Niemiec.
 
Lekceważenie dla urzędu prezydenta, z którym mamy do czynienia obecnie, nie jest niczym nowym ani odosobnionym, zaczęło się już dawno i przyszło z samej góry. Najpierw popisał się prezydent Wałęsa, podając prezydentowi Kwaśniewskiemu nogę. Potem prezydent Kwaśniewski nie dość, że się kilkaktorotnie upił na oficjalnych spot­kaniach, to jeszcze potem tłumaczył się jak przedszkolak ? a to kontuzją goleni, a to chorobą filipińską. A zaledwie kilka dni temu urzędujący prezydent, wykazał się wielką dbałością o image instytucji prezydenta i nie zaprosił prezydenta Wałęsy na uroczystości święta niepodległości. Teraz mamy zabawę i głośny rechot z urzędującego prezydenta. A niedawno prasa zachłystywała się, cytując, co powiedział prezydent generałowi, a ten Palikotowi, który powtórzył to prasie. Była to wiadomość tak ważna, że na chwilę przyćmiła tragedię, która wydarzyła się w Bombaju. Podkopywanie szacunku dla instytucji prezydenta to rozłożony na raty zamach stanu i szkoda, że politycy i media w Polsce tego nie dostrzegają.
 
W USA poparcie prez. Busha spadło do rekordowego poziomu trzydziestu kilku procent, ale byłoby nie do pomyślenia, aby z tego powodu politycy, media czy naród lekceważyli urząd pre­zydenta. Przęcietny Amerykanin ma wię­cej oleju w głowie niż niejeden polski polityk czy żurnalista. I jeszcze jeden przykład ze sceny politycznej w Ameryce. Przed kilkoma tygodniami wybrano Obamę na prezydenta, liczącym się konkurentem do prezydenckiego fotela byl McCain. W czasie kampanii wyborczej obaj panowie ścierali się między sobą ostro i nie szczędzili przeciwnikowi mocnych słów. Jednak zaraz po wyborach, kiedy okazało się, że Obama został wybrany na prezydenta przytłaczającą większością głosów, McCain okazał wielką mądrość polityczną i szacunek wybranemu prezydentowi mówiąc: He will be my President. Warto sobie przypomnieć, co powiedział Jarosław Kaczyński po przegranej PiS w zeszłym roku.
 
Niestety, większość mediów i nasze ?elity? polityczne są za głupie, aby zrozumieć, że okazując pogardę dla osób zajmujących najwyższe stanowiska w Polsce, niszczą autorytet tych instytu­cji i podkopują fundamenty polskiej państwowości i demokracji. Prezydent Kaczyński, posłowie Palikot, Komorowski i inni odejdą, ale instytucje pozostaną. Nie wiadomo, kto będzie następnym prezydentem, premierem czy marszałkiem Sejmu, ale ktokolwiek to będzie nie będzie miał ani autorytetu, ani szacunku, jaki należy się osobom zajmującym najwyższe stanowiska w państwie.
 
Ann Arbor, MI, 28 listopada 2008
Wyświetlony 5746 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.