Wydrukuj tę stronę
środa, 17 marzec 2010 09:50

Nowy etap batalii

Napisał

Czternastego września minęła pierwsza rocznica wejścia w życie motu proprio Summorum Pontificum JŚ Benedykta XVI. List pasterski, który miał całkowicie "uwolnić" Mszę św. trydencką (która, de facto, nigdy nie została zakazana), spotkał się jednak z oporem ze strony hierarchów, dla których soborowe aggiornamento wciąż jest bliskie sercu i niesie ze sobą wspomnienia z młodości. Tyle tylko, że przez to "wspominanie"  zgryźliwych biskupów (już dziś ironicznie nazywanych KEPskimi) oznaczają wiele utrudnień dla ludzi, którzy chcą  zachować pobożność w duchu Tradycji katolickiej.

 

 

 

Wszystko zaczęło się od skandalicznych ?obostrzeń? papieskiego dokumentu przez Konferencję Episkopatu Polski, które miały na celu utrzymanie status quo, jaki istniał przed wejściem w życie motu proprio. Później doszły głosy pojedynczych hierarchów, którzy za wszelką cenę starali się wyciszyć pytania o rzekomy powrót Tradycji, bądź wliczyć ten fakt w szeroko rozumianą wielokulturowość, będącą owocem Vaticanum II. Jednak zabiegi naszych dostojników nie stłamsiły wielkiego zainteresowania katolików. Powstały liczne grupy wiernych, walczących o ?Trydent? w swoich parafiach, a w konserwatywnych czasopismach i portalach internetowych można było znaleźć laudacje na cześć Benedykta XVI. Mimo to, środowiska wiernych tradycji łacińskiej nadal spotykają się z niechęcią ze strony hierarchów. Ostatnio doświadczyły tego Stowarzyszenie Unum Principium oraz Konfraternia Pro Polonia, które zasłynęły m.in. organizacją I Spotkania Pokolenia Summorum Pontificum w Mogilnie latem tego roku. Stowarzyszenia chciały, aby przyszłoroczny zjazd tradycjonalistów odbył się w Licheniu, jednak gospodarze tamtejszego Sanktuarium odmówili celebracji Eucharystii według Mszału Rzymskiego z 1962 roku. Jako powód podano zbyt małą popularność tej formy duchowości w Kościele. To dosyć ciekawy argument, tym bardziej że do Sanktuarium Matki Bożej przyjechałyby osoby, które tę ?formę duchowości? znają dobrze bądź wyrażają pragnienie jej poznania. Na dodatek Mszał, na podstawie którego miałaby być odprawiana Msza św., jest ogólnodostępny (nie dawno wprowadzono do sprzedaży reprint mszału z 1963 r.).
 
Postawa duchownych z Lichenia wywołała duże zaskoczenie wśród katolików, dla których motu proprio Benedykta XVI jest przywilejem, z jakiego bez żadnego skrępowania mogą korzystać. ?Uderz w stół, a nożyce się odezwą?... i odezwały się modernistycznym stukotem. Nic więc dziwnego, że pp. Krzysztof Zagozda i Marian Brudzyński zdecydowali się napisać list skierowany do Komisji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów przy Konferencji Episkopatu Polski, w którym domagają się ustanowienia duszpasterza dla środowisk tradycyjnych katolików w Polsce. Autorzy wskazują również na lekceważenie papieskiego przesłania i nieprzychylność wobec środowisk tradycyjnych. Takie doświadczenia budzą w środowiskach wiernych Tradycji katolickiej uzasadnione rozgoryczenie, żal, a nawet poczucie opuszczenia przez Kościół hierarchiczny. Upośledzeniu ulega przez to realizacja stawianych przez nas celów apostolskich, a także gorliwość chrześcijańska wielu wiernych. Zdarza się, że za wzór lokalnego Kościoła zaczynają oni postrzegać działalność Bractwa św. Piusa X, będącego w sporze ze Stolicą Apostolską ? piszą przedstawiciele Konfraterni Pro Polonia.
 
Co ciekawe, za wzór lokalnego Kościoła działalność FSSPX zaczynają postrzegać nie tylko świeccy, ale również księża. W Polsce były przypadki, gdy duchowni, nieznający do tej pory rytu trydenckiego, prosili o naukę kapłanów Bractwa św. Piusa X. Oczywiście (tak jak w innych krajach) potajemnie, aby nie narazić się zwierzchnikom. Problemem nie jest tylko utrudnianie na drodze prawnej wprowadzania w życie motu proprio Benedykta XVI, ale również postawa poszczególnych księży wobec Najświętszej Ofiary, jaką sprawują. Chyba najbardziej haniebnym tego przykładem jest zachowanie ks. Kuli z Radomia, który odprawiał coś na wzór hybrydy dwóch rytów. Co prawda, Msza św. była po łacinie, ksiądz był zwrócony w stronę Ołtarza, ale towarzyszyły temu przyśpiewki rodem z ekumenicznych zlotów, wyjęta żywcem z nabożeństw protestanckich modlitwa wiernych (nie do pomyślenia w ?starej Mszy?) czy lektorzy (wedle progresistowskiej zasady ?kapłaństwa powszechnego?). Ks. Kula nie krył swej dezaprobaty wobec rytu trydenckiego i z satysfakcją informował wiernych o możliwości zawieszenia odprawiania Mszy wszechczasów. W międzyczasie kapłan pozwalała sobie na laudacje na cześć Vaticanum II i docinki w stosunku do tradycyjnych katolików (przez jemu podobnych nazywanych ?lefebrystami? czy ?schizmatykami?).
 
Niemniej cieszy fakt, że powstają środowiska wiernych Tradycji, a na mapie Polski przybywają punkciki, oznaczające miejsca odprawiania Mszy Wszechczasów. Myślę, że nie byłoby przesadą mówienie o zasłudze pasterzy minionych lat, takich jak choćby kard. Hlond czy kard. Wyszyński. Ten drugi, chociaż nie powiedział zdecydowanego ?Non possum? w stosunku do soborowych reform, spowolnił ich wprowadzenie na polskim gruncie. I chociaż wierni brali udział w Novus Ordo Missae, to na ogół byli uczeni katolicyzmu w tradycyjnym duchu, a sama nowa Msza była pozbawiona innych ekscesów, takich jak Komunia św. na rękę czy happeningowa atmosfera (radosne śpiewy przy gitarach etc.). Polacy nie musieli oglądać burzenia ołtarzy i zamazywania pięknych fresków, przedstawiających wizerunki świętych, tak jak było na Zachodzie.
 
(?)
Wyświetlony 2545 razy
Aleksander Majewski

Najnowsze od Aleksander Majewski

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.