środa, 17 marzec 2010 16:43

Wolność słowa według PO

Napisane przez

Platforma Obywatelska co rusz przekonuje Polaków, że oddanie lokalnych mediów publicznych pod jurysdykcję samorządów  będzie ich odpolitycznieniem.  Sytuacja sprzed paru tygodni w Olsztynie, gdzie po aresztowaniu prezydenta Czesława Małkowskiego,  władzę sprawuje PO, pokazuje, jak odpolitycznienie mediów rozumieją jej lokalni politycy.

 

Ogólnopolskie media przez lata nie zajmowały się Olsztynem. Nie dlatego, że władzę nad miastem sprawowali wyjątkowo uczciwi politycy, którzy nie byli zamieszani w żadne afery, ale dlatego, że w Olsztynie biznesowo-polityczny układ w bardzo sprytny sposób podporządkował sobie lokalnych dziennikarzy. Prezydent Czesław Jerzy Małkowski hojnie obdarowywał publicznymi pieniędzmi różne przedsięwzięcia medialne, a dziennikarze nie mieli oporów przed przyjmowaniem nagród z rąk lokalnych polityków. O skali uległości wobec Małkowskiego (notabene byłego komunistycznego cenzora, który prześladował żurnalistów w PRL) świadczyła reakcja największego i jedynego dziennika w Olsztynie ? Gazety Olsztyńskiej na ujawnioną przez ?Rzeczpospolitą? seksaferę z udziałem prezydenta. Otóż dzień po tym, jak wszystkie ogólnopolskie media informowały o wyczynach Małkowskiego, GO newsem dnia zrobiła wypadek samochodowy pod Elblągiem, opisując sprawę Małkowskiego na 5 stronie. Do naruszenia układu, który przez lata wyniszczał Olsztyn przyczyniły się nie tylko teksty Mariusza Kowalewskiego w ?Rzeczpospolitej?, ale również powstanie niezależnego lokalnego miesięcznika ?Debata? , który jako pierwszy zajął się opisywaniem agenturalnej przeszłości miejscowych autorytetów moralnych oraz możliwość prezentowania dokumentów SB na antenie Polskiego Radia Olsztyn.
 
Orwell w Olsztynie
W audycji ?Z archiwum IPN?, której mam przyjemność być współautorem, wraz z historykiem IPN-u Pawłem Warotem ujawniliśmy agenturalną przeszłość kilku znanych profesorów Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, w tym dziekana wydziału Teologii UWM ks. Prof. Cypriana Rogowskiego. Gdy postanowiliśmy zająć się sylwetką Tomasza Głażewskiego, szefa PO w Olsztynie, który po aresztowaniu Małkowskiego pełni obowiązki prezydenta miasta, rozpętała się burza. Kilka godzin przed emisją programu pan Głażewski przyniósł bowiem osobiście do siedziby Radia Olsztyn pozew, który złożył w sądzie przeciwko Pawłowi Warotowi, Radiu Olsztyn i mnie. W pozwie prezydent wnosił o zakazanie publikacji, która jego zdaniem miała naruszać jego dobra osobiste, pisząc w nim: W programie autorzy będą próbowali wykazać nieprawdziwą tezę, iż powód był rzekomo tajnym współpracownikiem aparatu służby bezpieczeństwa PRL. Na poparcie swoich twierdzeń autorzy nie przedstawiają żadnych dowodów, a przeinaczają fakty zawarte w dokumentach IPN. Stwierdzenie to jest zdumiewające, bo nasuwa się pytanie, skąd Pan prezydent wiedział, co zamierzaliśmy powiedzieć na antenie. W programach z cyklu ?Z archiwum IPN? przedstawialiśmy sylwetki zarówno osób, które współpracowały z SB, jak i przypadki oparcia się współpracy. Zastanawia, dlaczego prezydent od razu przypuszczał, że zamierzamy go nazwać agentem. Czystym absurdem było również zarzucanie nam chęci przeinaczania faktów. To już przypomina działania policji myśli z powieści ?Rok 1984? Orwella. W pozwie prezydent napisał również, że W dokumentacji IPN znajdują się dowody tylko na to, że bez mojej wiedzy i winy aparat bezpieczeństwa opracowywał ?moja osobę?. To jest kolejna ciekawa sprawa. Prezydent nie ma statusu pokrzywdzonego, więc nie mógł wiedzieć, co znajduje się w jego teczce. Chyba że miał w nią nielegalnie wgląd, ale o tym boję się nawet myśleć. Jednak najbardziej niebezpieczne dla wolności słowa były takie stwierdzenia zawarte w pozwie, jak: Ewentualne wyemitowanie audycji spowodowałoby tylko i wyłącznie destabilizację w mieście Olsztynie, która i tak w chwili obecnej, po aresztowaniu Czesława Małkowskiego, jest trudna. Audycja jest inspirowana przez przeciwników politycznych powoda (...) i ma na celu tylko i wyłącznie zaszkodzenie mu; inspiratorzy tej audycji kierują się bardzo niskimi pobudkami; wolność słowa nie ma charakteru absolutnego. Wynika z tego, że zdaniem prezydenta dziennikarze powinni przed każdą audycją czy artykułem pytać się polityków o to, czy nie zdestabilizują swoimi działaniami ich władzy. Trzeba przyznać, że nawet komuniści tak bezczelnie i jawnie nie ujawniali swoich pomysłów na rządzenie państwem.
 
Zarzucanie mi inspiracji politycznej nie jest dla mnie nowością. Od kiedy zacząłem współpracować z Radiem Olsztyn, niektórzy lokalni dziennikarze rozpowiadali, że jestem pisowskim propagandystą. Pamiętając jednak słowa Kisiela, że polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby, lekceważyłem takie głosy. Gorzej jednak, jak takie rzeczy wypisuje prezydent miasta.
 
Władze Radia Olsztyn postanowiły wstrzymać audycję i poczekać na postanowienie sądu. W swoim uzasadnieniu sędzia napisał, że wnioskodawca nie przedstawił żadnych okoliczności uprawdopodabniających, że w programie autorzy będą próbowali wykazać nieprawdziwą tezę, że był tajnym współpracownikiem, i dodał, że zarzut wnioskodawcy o spowodowanie destabilizacji w organach władzy w mieście jest nieuzasadniony. Audycja więc została wyemitowana tydzień później. W audycji nie nazwaliśmy Tomasza Głażewskiego tajnym współpracownikiem SB (w dokumentach figuruje on jako kandydat na TW). Ujawniliśmy informację, że podpisał on zobowiązanie do kontaktu z funkcjonariuszem SB, złożył jeden donos i po związaniu się przez niego z córką pułkownika wojska polskiego bezpieka odstąpiła od dalszego kontaktu z nim.
 
Po audycji (którą notabene odsłuchał z wybranymi przez siebie dziennikarzami) pan Głażewski ponownie groził skierowaniem przeciwko nam sprawy do sądu, jeżeli nie dostarczymy mu do 8.15 rano (następnego dnia) dokumentu, na którym widniałby jego podpis świadczący o jego zobowiązaniu do współpracy. Teczka Pana Głażewskiego została opublikowana w czerwcowym numerze pisma ?Debata?. Pan Głażewski wystąpił do sądu z wnioskiem o autolustrację i zrezygnował z wytoczenia procesu autorom audycji.
 
(?)
Wyświetlony 5260 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.