wtorek, 06 kwiecień 2010 09:40

Antenkowi ludzie

Napisane przez

Podczas ostatnich wyborów parlamentarnych na Prawo i Sprawiedliwość głosowało ponad pięć milionów Polaków. Na Platformę Obywatelską sześć milionów telewizorów. Jak ktoś słusznie zauważył, wygrały telewizory.
Telewizyjny chłam rozmaitego autoramentu gości w domach Polaków około pięciu godzin dziennie. Programy stricte informacyjne najwyżej kilkanaście minut. Obiektywnych programów informacyjnych nie ma prawie wcale. Oczekiwanie zaś, że komercyjne stacje telewizyjne będą zajmować się czymś ponad troskę o zysk właścicieli, to więcej niż ignorancja, to głupota.
Notabene  telewizory wygrywają na całym świecie, co czyni zasadnym pytanie, czy współcześni reprezentanci gatunku homo sapiens nadal zbudowani są z białka, czy już może z anten?

 

Potęga infantylizmu
 
Truizmem wydaje się obserwacja, że program telewizyjny pełni rolę przerywnika pomiędzy blokami reklamowymi, zatem by przyciągnąć uwagę statystycznego telewidza, należy wypełniać go czymś ?atrakcyjnym?. Najlepiej tsunami, cyklonem lub zamachem terrorystycznym relacjonowanym na żywo i w otoczeniu ludzkich szczątków. Koniecznie z bliska oraz w pełnym kolorze. Skoro jednak tego rodzaju dramaty nie trafiają się każdego dnia, telewizje walczą o oglądalność do krwi, same ?krew? prokurując.
 
Jednocześnie na potęgę infantylnieją ? do tego stopnia, iż należy się spodziewać, że już wkrótce serwisy informacyjne otwierać będą informacje w rodzaju tej o słynnej aukcji, na której banda idiotów licytowała prawo do używanej gumy do żucia Britney Spears. Nie, nie ma w tym cienia przesady. Historię Paris Hilton, lądującej w więzieniu za prowadzenie samochodu po pijaku śledziły wszak najważniejsze koncerny medialne USA.
 
W Europie nie dzieje się lepiej. Przed dwudziestu laty informacje nieistotne z punktu widzenia interesu publicznego zajmowały w tutejszych mediach 35 procent telewizyjnych programów informacyjnych. Dziś tego czasu zajmują prawie dwa razy więcej. Dla przykładu: w października ubiegłego roku portugalska stacja telewizyjna nadała relację z powrotu znanego trenera piłkarskiego, przerywając prowadzony na żywo wywiad z byłym premierem tego kraju. Mało? Proszę bardzo: informację o ciąży pani Tracy Lagondino, którą wcześniej, zresztą za jej zgodą, okaleczono, amputując piersi i skarmiając męskimi hormonami, londyński ?The Times? przyozdobił tytułem ?Mężczyzna w ciąży?.
 
Prawda ekranu
 
Kanciasty lub wręcz ordynarny humor, najpłytsza wyobraźnia i najtańsze wzruszenia ? oto medialna codzienność, w jakiej coraz trudniej odróżnić kreację od faktu, czyli fikcję od rzeczywistości.
 
To nie demokracja wykorzystuje media. To media, w pogoni za zyskiem, manipulują demokracją. I świetnie im to wychodzi. Nie odwołują się do refleksji, lecz do nastrojów, emocji, instynktów. Rafał Ziemkiewicz miał rację: podczas współczesnych wyborów Abraham Lincoln szybko odpadłby z prezydenckiego wyścigu, ponieważ aparycja Koziołka Matołka nie dałaby mu szans na elekcję. Z dzisiejszych mediów prędzej dowiemy się o szczegółach makijażu czy kształcie obuwia Doroty Rabczewskiej, niż o tym, co naprawdę ważnego dzieje się w kraju czy na świecie.
 
To dzięki mediom prostytuujemy utrwalony system wartości, kwestionując powszechnie obowiązujące normy. To medialna propaganda sprawia, że same normy uzależniamy od negocjacji, przyzwalając na interpretacje warunkowane rezultatem głosowania. Na własną zgubę kreujemy upiorną rzeczywistość, zapominając o podstawowej powinności człowieka myślącego ? o dążeniu do obiektywnej prawdy.
 
Właściwie tendencję tę można zrozumieć. No bo skoro prawda zależy od kształtowanej medialnie opinii większości, po cóż jej szukać? Taka ?prawda? sama przychodzi do ludzi, którzy, nie mając własnego zdania, muszą przyłączać się do zdania innych. Przychodzi wprost z telewizyjnego ekranu. W efekcie przestajemy sobą kierować, a zaczynają kierować nami potrzeby zdefiniowane przez kogoś innego. Niedługo potem stajemy się niezdolni do podważenia ? choćby w myśli ? zunifikowanej, narzucanej nam drapieżnie mentalności.
 
(...)
Wyświetlony 3218 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.