wtorek, 06 kwiecień 2010 11:18

Credere aude!

Napisane przez

Jedną z cech charakterystycznych sporów światopoglądowych jest to, że często pojawiają się w nich argumenty ad personam, to jest takie, które nie dotyczą obiektywnej (niezależnej od uczestniczących w danym sporze osób) płaszczyzny sporu, lecz polegają na wskazaniu określonych, najczęściej negatywnych cech, rzekomo przysługujących zaangażowanym w ten spór osobom - posiadanie tych cech ma czynić głoszone przez te osoby poglądy mniej wiarygodnymi. Argumentację ad personam uważa się zwykle za niedopuszczalny, nieuczciwy sposób prowadzenia racjonalnej dyskusji.

 
Wydaje się jednak, że jeśli chodzi o spory światopoglądowe, tego typu argumentacja jest nieunikniona, co więcej ? należy ona do samej istoty takich sporów. Światopogląd obejmuje bowiem nie tylko przekonania dotyczące rzeczywistości obiektywnej (tego, co istnieje niezależnie od podmiotu), lecz także powiązane z nimi przekonania dotyczące rzeczywistości subiektywnej (podmiotowej) oraz przekonania o charakterze wartościującym czy normatywnym, które wyrażają, a zarazem określają charakterystyczne postawy i sposób postępowania podmiotu. Przy założeniu więc, że jakaś negatywna cecha (postawa, sposób postępowania) danej osoby może być powiązana z akceptowanymi przez tę osobę przekonaniami światopoglądowymi, wskazanie na taką cechę może podważać wiarygodność wyznawanego przez tę osobę światopoglądu. Innymi słowy, ze względu na całościowy (obejmujący rzeczywistość obiektywną i subiektywną), a jednocześnie praktyczny (ukierunkowujący działanie) charakter każdego światopoglądu, to, jakajest osoba wyznająca określony światopogląd, w jaki sposób postępuje ona względem siebie i swojego otoczenia, ma znaczenie przy ocenie wiarygodności tego światopoglądu.
 
Najczęściej chyba spotykanym argumentem ad personam, wysuwanym przez laickich, ?racjonalistycznych? krytyków światopoglądu religijnego (chrześcijańskiego) jest zarzut, który głosi, że światopogląd ten wiąże się z infantylną postawą egzystencjalną, a w szczególności, że opiera się na charakterystycznym dla wieku dziecięcego braku samodzielności i krytycyzmu w myśleniu. Ludzi wierzących cechować ma dziecięca łatwowierność, wysoka podatność na wpływy czy psychomanipulację oraz skłonność do fantazjowania i myślenia życzeniowego, gdzie wytwory wyobraźni i własnych pragnień brane są za obiektywną rzeczywistość. Ten argument często uogólnia się i nadaje mu się szerszy ? nie tylko jednostkowy, lecz także zbiorowy i historyczny, a nawet gatunkowy ? wymiar, twierdząc, że religia i związany z nią światopogląd charakterystyczne są dla ?dziecięcych?, ?archaicznych? epok w dziejach ludzkości, natomiast ?dojrzała?, ?nowoczesna? ludzkość kierować ma się ?rozumem? i czysto ?racjonalnym?, laickim światopoglądem. W tej perspektywie za epokę, w której ludzkość miała wejść na trudną drogę ku dojrzałości, uważa się zwykle Oświecenie. Idea ta znalazła swój klasyczny wyraz w tekście Immanuela Kanta pt. Co to jest Oświecenie?, gdzie na tytułowe pytanie niemiecki filozof odpowiada: Oświeceniem nazywamy wyjście człowieka z niepełnoletności, w którą popadł z własnej winy. Niepełnoletność to niezdolność człowieka do posługiwania się swym własnym rozumem, bez obcego kierownictwa. (...) Sapere aude! Miej odwagę posługiwać się swym własnym rozumem ? tak oto brzmi hasło Oświecenia.
 
Wbrew temu z uporem lansowanemu wizerunkowi osób wierzących jako infantylnych przygłupów (upowszechnienie tego wizerunku ma, oczywiście, służyć osłabieniu wiarygodności światopoglądu religijnego), twierdzę, że akceptacja podstawowych elementów światopoglądu chrześcijańskiego jest przejawem prawdziwej dojrzałości i głębokiej mądrości, podczas gdy światopogląd propagowany przynajmniej od czasów Kanta przez różnych ?oświeconych? i ?rozumnych? wydaje się typowym objawem umysłowej adolescencji.
 
Jakie elementy światopoglądu chrześcijańskiego mam tu na myśli? Przede wszystkim przekonanie, że sytuacja egzystencjalna człowieka w świecie jest zasadniczo niezmienna, dalej ? samo rozpoznanie tej sytuacji, w końcu ? zalecenia praktyczne, jakie z tego rozpoznania wynikają. Twierdzenie, że doczesna, naturalna sytuacja egzystencjalna człowieka zasadniczo nie zmienia się, że w ciągu całej historii naszego gatunku stajemy wobec zasadniczo takich samych problemów egzystencjalnych, jest moim zdaniem poglądem o kapitalnym znaczeniu. Przyjęcie tej prawdy pozwala nam wyzbyć się poczucia wyższości wobec naszych przodków, pozwala też docenić ich mądrość i czerpać z niej. W szczególności nie powinny nas mylić wielkie osiągnięcia cywilizacyjne, w tym wielkie odkrycia naukowe i oszałamiające wynalazki techniczne, jakie stały się udziałem ludzkości (a przynajmniej jej znaczącej części) w okresie ostatnich kilkuset lat ? jeśli chodzi o najogólniejsze ramy metafizyczne, określające istotny sens człowieczej egzystencji, to osiągnięcia te w żaden zasadniczy sposób tych ram nie zmieniają. Tak czy inaczej bowiem człowiek pozostaje istotą skończoną, złaknioną nieskończoności, której nie jest w stanie sam, o własnych siłach osiągnąć. Skończoność ludzkiej egzystencji polega m.in. na cierpieniu, chorobie i śmierci, które prędzej czy później dotykają każdego człowieka, na kruchości jego istnienia, na jego zależności od niezliczonego mnóstwa czynników, których nie potrafi kontrolować, z których nie zdaje sobie nawet sprawy, na jego moralnej słabości, sprawiającej, że nie czyni dobra, które pochwala, lecz zło, którym gardzi. Jednocześnie w człowieku tkwi nieusuwalne pragnienie nieskończoności ? pragnienie przekroczenia ograniczeń związanych z byciem istotą skończoną. Stąd ? w perspektywie tego pragnienia ? człowiek postrzega swoją doczesną egzystencję jako zepsutą, upadłą. Światopogląd chrześcijański rozpoznaje skończony charakter ludzkiej egzystencji, rozpoznaje także, że człowiek jest capax infiniti ? otwarty na nieskończoność. Dodatkowo światopogląd chrześcijański głosi, że nieskończoność pozostaje poza zasięgiem czysto ludzkich, naturalnych możliwości. Nie znaczy to, że ludzie nie powinni zmagać się z bolesnymi ograniczeniami swojej egzystencji, że nie powinni dążyć do stałego powiększenia swojej wiedzy i związanych z nią możliwości działania. Dążenie takie jest czymś chwalebnym, nie tylko dlatego, że często motywuje je chęć niesienia pomocy bliźnim, lecz także dlatego, że znajduje w nim wyraz szlachetna, specyficznie ludzka potrzeba bezinteresownego poznania. Jednak mimo tych zmagań i częściowych sukcesów ludzie zawsze pozostaną istotami skończonymi ? ludzkie pragnienie nieskończoności nigdy nie zostanie przez samego człowieka w pełni zaspokojone. Stąd doczesna ludzka egzystencja naznaczona jest dramatycznym rozdarciem, nieuniknionym niespełnieniem. Trudno chyba o bardziej realistyczny, bardziej adekwatny obraz człowieka!
 
(...)
Wyświetlony 4119 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.