wtorek, 06 kwiecień 2010 11:42

Jeszcze raz o tarczy

Napisane przez

Po wizycie Donalda Tuska w Waszyngtonie, w polskiej debacie publicznej ponownie pojawiła się kwestia budowy w Polsce amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Postawmy zatem to pytanie raz jeszcze: czy Polsce potrzebna jest "tarcza", w znaczeniu - instalacja wojskowa o strategicznym znaczeniu dla USA?

 

W gruncie rzeczy powyższe pytanie plasuje się w kategorii pytań retorycznych. A to, gdyż każde przedsięwzięcie, mogące mocniej związać nas ze Stanami Zjednoczonymi, jest zgodne z polską racją stanu. Długofalowe efekty ewentualnego porozumienia przeważają w bilansie zwłaszcza nad doraźnymi korzyściami, ponieważ trwałe osadzenie pomiędzy Odrą a Bugiem amerykańskiej bazy wojskowej równoznaczne jest z udzieleniem Polsce gwarancji bezpieczeństwa na wiele dziesięcioleci. Włochy, Wielka Brytania, Irlandia, Niemcy, Hiszpania: te kraje mają na swoim terenie amerykańskie bazy i do tego klubu warto dołączyć ? to raz. Dwa ? neutralność kraju, takiego jak Polska, to mrzonka, i to mrzonka nad wyraz niebezpieczna.
 
Tymczasem Donald Tusk postąpił niezwykle nierozważnie, godząc się, by stroną w rozmowach na temat tarczy stała się Rosja. Traktowanie Moskwy jako partnera Polski równorzędnego USA, to nie tylko błąd o znaczeniu strategicznym, to także polityczna krótkowzroczność, oznaczająca zgodę na narzucanie Polsce zasad prowadzenia polityki zagranicznej.
 
Uwikłanie mentalne
Proszę zwrócić uwagę, które z państw sąsiadujących z Polską występują przeciw budowie tarczy na naszym terenie. Rosja czyni to wprost i groźnie, Niemcy swój sprzeciw artykułują mniej pryncypialnie i nie tak zdecydowanie, przynajmniej z perspektywy medialnej. Jednakże zakładać, że Moskwa i Berlin postępują w ten sposób w trosce o nasz narodowy interes, to byłby czystej wody surrealizm. A przecież właśnie tak zachowuje się liczna grupa polskich polityków, zarówno członkowie Platformy Obywatelskiej (choćby marszałek Bronisław Komorowski), jak i przedstawiciele Lewicy i Demokratów (choćby Marek Borowski). Przy czym jedni i drudzy przekonują, że ?nieprzemyślanymi działaniami? nie powinniśmy prowokować Moskwy do odwetu, nie zauważając (precyzyjniej: nie chcąc zauważyć), iż teza, że założenie zamków w drzwiach może sprowokować złodziei do złodziejstwa, uwłacza nie tylko ich inteligencji.
 
A już wiara w to, że rozlokowanie w Polsce dziesięciu nieuzbrojonych pocisków może w jakikolwiek sposób zagrozić Rosji dysponującej kilkunastoma tysiącami bomb jądrowych to dowód przedziwnego mentalnego uwikłania, żeby nie powiedzieć niepoczytalności. Chyba że ci, którzy tak utrzymują, z jakichś nieznanych opinii publicznej powodów tak właśnie utrzymywać muszą.
 
Idźmy dalej. Oto Rosja grozi, że ?wyceluje rakiety? na amerykańską bazę w Polsce (w domyśle: na całą Polskę). Po mojemu, to i tak byłaby znacznie lepsza sytuacja od tej, z którą mieliśmy do czynienia przed 1992 rokiem, gdy moskiewskie rakiety, gotowe do natychmiastowego użycia, magazynowano w Polsce ? notabene bez pytania Polaków o zgodę.
 
Czterysta kilogramów na głowę
Tak właśnie było: stacjonująca w Polsce Armia Czerwona przechowywała głowice o mocy od dziesięciu do pięciuset kiloton w trzech ?obiektach specjalnych? (Templewo nad jeziorem Buszno koło Sulęcina, Brzeźnica koło Bornego Sulinowa na Pojezierzu Szczecineckim oraz Podborsk w pobliżu Białogardu). I było to działanie nielegalne, bo łamiące ratyfikowaną przez PRL konwencję z 1969 roku o nieproliferacji broni jądrowej.
 
Tę broń Rosjanie wywozili z Polski prawdopodobnie od 1986 roku, jednak jeszcze w 1990 roku było jej nad Wisłą sporo, około 170 ładunków, o łącznej mocy ponad piętnastu megaton (w przeliczeniu około czterystu kilogramów trotylu na każdego Polaka, pięciokrotnie więcej niż całość materiałów wybuchowych zużytych w czasie II wojny światowej).
 
(...)
Wyświetlony 4375 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.