czwartek, 29 kwiecień 2010 19:44

Rafał Gan-Ganowicz

Napisane przez

W roku 1948 Rafał Ganowicz miał szesnaście lat. Razem z kolegami podjął - wzorowane na działalności "Małego Sabotażu" z czasów wojny - akcje antykomunistyczne. Smarowali napisy na murach, kolportowali ulotki... Po dwóch latach młodzi ludzie wpadli.

 

Rafał był wtedy w mieście ? w rodzinnej Warszawie. Było lato 1950 roku. Do domu nie mógł wrócić ? w pobliżu byli już ?smutni panowie?. Przy pomocy syna dozorcy wydostał z mieszkania (jeszcze przed rewizją) to, co było mu najbardziej potrzebne: pieniądze i broń. Dostał się na dworzec kolejowy, miał nadzieję w dużym tłoku wcisnąć się niepostrzeżenie do pociągu do Wrocławia. W ostatniej chwili zauważył skład jadący do Berlina. Udało mu się wskoczyć pod pociąg i ukryć na przekładni hamulca. Gdyby pociąg gwałtownie zahamował, historia skończyłaby się zanim się zaczęła. Byłoby tak również, gdyby kolejarz kontrolujący hamulce na stacji w Poznaniu zaczął krzyczeć na widok uzbrojonego gówniarza... Nie zaczął.

Berlin nie był jeszcze wtedy podzielony murem. Wkrótce potem Gan był już ?na Zachodzie?. Miał osiemnaście lat. Półtora roku spędził na nauce ? bo obóz dla cudzoziemskich uchodźców przy Rothemburgerstrasse był szkołą. Szkołą goryczy i tłumionej żądzy zemsty, szkołą nienawiści do czerwonego. Komunistów nienawidził już wcześniej (Nikt mnie tego nie uczył, nauczyli mnie sami komuniści (?) mój antykomunizm, który mnie trawił przez całe życie, urodził się od nich, to oni mnie nauczyli antykomunizmu ? komuniści!), ale teraz dojrzał do prawdziwej walki przeciw nim.
We Francji zdał maturę, zrobił kurs spadochroniarski i skończył studia oficerskie. Patent oficerski odebrał z rąk generała Andersa.
A później zaczęła się walka; Ganowicz został najemnikiem. Jak jednak sam tłumaczył, ?niezupełnie?: Jeśli najemnik jest w stosunku do żołnierza tym, czym prostytutka w stosunku do kochanki ? to autentycznych najemników wśród nas nie było. Ci żołnierze nie sprzedawali się ani każdemu, kto płacił, ani nawet temu, kto płacił więcej. Ważniejsze było coś innego: z komunizmem walczyć można (i trzeba) wszędzie tam, gdzie ten rak zagraża jakiemuś społeczeństwu. Na międzynarodówkę komunistyczną ? odpowiedzieć międzynarodówką antykomunistyczną. Walczyć, a nie kibicować.
I Rafał Gan-Ganowicz walczył. Walczył w Kongu (1965) ? u boku katangijskich secesjonistów Mojżesza Czombe przeciwko komunistom Lumumby. Później (1967) w Jemenie. Tam już nie tylko z komunistami ? ale z sowietami...
W mało znanym kraju, w wojnie, o której mało kto słyszał, po raz pierwszy od wielu lat ? znów dane było Polakowi stanąć z bronią w ręku naprzeciw Armii Czerwonej. I los chciał, żebym ja właśnie był tym Polakiem. Błogosławiony los!
Po powrocie z Jemenu zamieszkał w Paryżu. W latach osiemdziesiątych pracował (pod pseudonimem Jerzy Rawicz) w Radiu Wolna Europa. Przestał w okolicy okrągłego stołu. Moje opcje polityczne przestały się podobać opcji RWE. Tak, że mimo że mi płacili regularnie pensję miesięczną, moja obecność na antenie stawała się coraz rzadsza, a w ostatnim czasie płacili za to, żebym nic nie mówił.
Był za to we Francji przedstawicielem ?Solidarności Walczącej?. Ta organizacja wydała w podziemiu jego znakomite wspomnienia pod tytułem ?Kondotierzy?. Po roku 1989 były one wydawane także w oficjalnych wydawnictwach.
W roku 1997 wrócił do Polski. Mieszkał u warszawskich przyjaciół, później przeniósł się do Lublina, gdzie opiekował się grupą młodzieży. Zmarł przed pięcioma laty, 22 listopada 2002 roku.

 

Piotr Tadeusz Waszkiewicz

21 listopada 2007

Wyświetlony 3328 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.