poniedziałek, 17 maj 2010 18:21

Siłacze?

Napisane przez

We don't need no
education
We don’t need no thought control
No dark sarcasm in the classroom
Teachers leave them kids alone
Hey! Teachers! Leave them kids alone!
(Pink Floyd)

Przeczytałem ostatnio, na jednym z czołowych polskich portali internetowych, artykuł o nauczycielach. Gdzieś na wstępie zacytowano pewnego emerytowanego matematyka: Myślę, że wyrosły na glebie XIX-wiecznego pozytywizmu szacunek dla zawodu nauczyciela minął bezpowrotnie. Ja też tak myślę. I nie ma się czemu dziwić.
Zaraz przypomniały mi się słowa Andrzeja Pilipiuka (pisarza z pewnością znanego w prawicowych kręgach, kandydata Unii Polityki Realnej na posła), który napisał niegdyś doskonały tekst o szkole. Na początku znalazły się tam takie oto zdania: Czy szkoła jest potrzebna? Przydaje się określonym grupom społecznym. Praca w szkole jest wymarzonym zajęciem dla psychopatów, socjopatów, sadystów i zboczeńców. W szkole przystań życiową znajdują życiowe fajtłapy, które nie zdołały załapać się do ciekawszej i lepiej płatnej pracy. Na prowincji szkoła jest instytucją zmniejszającą bezrobocie, zwłaszcza wśród rodziny i znajomych dyrektora. Wreszcie na szkole żeruje spora grupa urzędników. Nieliczni pedagodzy z prawdziwego zdarzenia nie są w stanie zwalczyć niekorzystnych tendencji.
Przypomniawszy sobie powyższą wypowiedź, zacząłem wspominać szkolne czasy ? i przyznaję jedno: zboczeńców nie spotkałem. Za to ludzi z poważnymi problemami z własną psychiką, takich ze skłonnościami sadystycznymi, rekompensujących sobie życiowe niepowodzenia możliwością panowania nad innymi, podporządkowywania ich sobie i narzucenia rozmaitych rzeczy z uzasadnieniem w rodzaju: to dla twojego dobra, ja najlepiej wiem, czego ci potrzeba ? takich spotykałem wielu. To, że znaczna część poznanych przeze mnie nauczycieli to życiowe niedorajdy, które bezrobocia uniknęły często wyłącznie dzięki rodzinnym lub towarzyskim powiązaniom z dyrekcją, też nigdy nie ulegało wątpliwości. Natomiast ? przyznać muszę za Pilipiukiem ? istnieją i prawdziwi pedagodzy, z umiejętnością nauczania i poczuciem misji, lecz zdecydowanie są bardzo nieliczni.
Poświęciwszy na to wszystko chwilę refleksji, wróciłem do czytania wspomnianego internetowego artykułu, którego ? jak się okazało ? zasadniczą część stanowiły narzekania nauczycieli, z pewnością nienależących do wspomnianej przed chwilą nielicznej grupy.
Jeszcze w PRL nauczyciel to był ktoś godny szacunku, (...) reprezentował państwo. (...) Podporządkowanie szkolnictwa samorządom to błąd z gatunku błędów politycznych ? zaznacza ten sam emerytowany matematyk. Tak, nauczyciel reprezentujący państwo to z pewnością to, czego najbardziej nam potrzeba. No, bo jak bez tego wychować sobie wzorowych podatników?

 

(?)
Daniel Nogal
Wyświetlony 4764 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.