środa, 02 czerwiec 2010 11:18

Chaos myślowy

Napisane przez

Rzadko kiedy zdarza się, by w prawicowym magazynie ukazał się artykuł, który bardziej nadawałby się do "Krytyki Politycznej" niźli do "Opcji Na Prawo".

Piszę tu o artykule pana Krzysztofa Ligęzy ?Nosimy w sobie chaos? z nr. styczniowego tego roku. Pan Ligęza zaczyna banalnie od biadolenia i narzekania na naszą rzeczywistość, pisząc, że ... dzień po dniu, bezmyślnie i bezwiednie gwałcimy kryteria kulturowe, na których wzniesiono naszą cywilizację. MY ją gwałcimy (moje podkreślenie ? przyp. aut.). Chwilowo tego podkreślenia MY, nie skomentuję, pozostawiając je na później, by pokazać, z jakim chaosem myślowym autora mamy do czynienia.
Idźmy więc dalej, a dalej jest jeszcze ciekawiej. Autor kontynuuje, narzekając na brak równości ekonomicznej lub raczej, zbyt mało socjalizmu, pisząc ... jeden nosi garnitur za dziewięć tysięcy, inny za pół, a jeszcze innego w ogóle nie stać.
Ja proponuję, aby to uśrednić i by każdy, czy tego potrzebuje, czy nie, miał garnitur, powiedzmy za 2 tys. złotych. Dzięki temu nikt nie będzie się wyróżniał, ale też zbyt biednie wyglądać nie będzie. Najlepiej zrobić to, ustawowo rozciągając ten przepis na wszelakie ubrania, samochody, telewizory i ogólnie, przedmioty codziennego i niecodziennego użytku. Witamy w Chinach!
Kolejna rzecz. Dla pana Ligęzy świat możliwy jest do opisania cytatem Isaaca Bashevis Singera, twierdzącego, że jest on kombinacją rzeźni, burdelu i domu wariatów ? oto czym jest świat. Nie sposób odmówić mu racji. Trudno na taki opis świata odpowiedzieć, jedyne, co mogę doradzić, to przeprowadzka do lepszej dzielnicy. Gwarantuję, że jeśli Pan to zrobi, to dziwki, wariaci i rzeźnicy nie będą jedynymi osobami, które Pana otaczają. Zobaczy Pan, że na tym świecie są jeszcze porządni i inteligentni ludzie, którzy będą z Panem chcieli rozmawiać. Pod warunkiem, oczywiście, że nie będzie ich Pan wyzywał od dziwek, wariatów i rzeźników, myśląc, że jest jednym z ostatnich mądrych i inteligentnych.
Człowiek stara się stworzyć sztuczną inteligencję, ale sam nie staje się od tego bardziej inteligentny. Kryteria kulturowe, na których zbudowano nasz świat, zanikają. I znów, gdyby autor poczytał teksty naukowców, a nie jakichś ćwierćinteligentnych filozofów, to zauważyłby, że to właśnie ci pierwsi są bliżsi przyznaniu istnienia Boga, a co za tym idzie, uznania chociażby prawa naturalnego. Świetny tekst na ten temat oraz o informacji, technologii i ogólnie, na temat. ścisłej nauki zamieścił George Gilder w magazynie ?National Review? (?Evolution and Me?, nr z 17 lipca 2006) ? każdemu chętnemu podeślę skan tego tekstu. W Pana przypadku natomiast widzę, że mam do czynienia z kimś, kto, niestety, czyta i przegląda teksty przesiąknięte postmodernizmem, stąd pewnie ten ogólny ton beznadziejności.
Czytajmy jednak dalej: ...oto czasy zmieniają się nam dziś szybciej niż ludzie, którzy je tworzą... Zastanawiam się, czy to w ogóle możliwe...
Kolejny kwiatek to: ...Co otrzymujemy w zamian? Próżnię. I pozory tak zwanej swobody wyboru, kiedy w każdym przydrożnym kinie możemy obejrzeć siedem różnych hollywoodzkich superprodukcji tygodniowo (co nie świadczy o globalizacji, tylko o postępującej kolonizacji). Tu radzę, by jak konserwatysta sprawdził Pan znaczenie słów ?globalizacja? oraz ?kolonizacja?, a nie jak postmodernista nadawał im dowolne znaczenie w zależności od widzimisię. Jeśli chodzi natomiast o jakość kina europejskiego i polskiego w szczególności, to bądźmy szczerzy: nie umywają się one do kina amerykańskiego. Jednak jest to temat na inny artykuł. A poza tym to ja żadnych pozorów wyboru w tym nie widzę, jeśli Pan nie chce, to wcale na amerykańskie filmy do kina chodzić nie musi, równie dobrze można się zdrzemnąć na jakimś polskim gniocie..
Kolejny kwiatek (jeszcze trochę, a będzie bukiet) to ten oto fragment Gubimy się w świecie technologii [...] To nie my technologią, a technologia nami rządzi, tworząc środowisko naturalne człowieka, w którym o pozycji społecznej decyduje możliwość dostępu do reglamentowanych dóbr. Nigdy nie czytałem Marksa ani Engelsa, ale mogę się założyć, że takiego języka oni właśnie używali. Do jasnej cholery! O niesprawiedliwym reglamentowaniu dóbr Polska uczyła się przez 50 lat. Wystarczy!
Idźmy dalej po tym kwiecistym polu. Świat tonie w etycznym szambie, ludzkość zaś po uszy tkwi w moralnym rynsztoku, upierając się przy tym, by tam pozostać. Nie jestem w stanie zrozumieć, skąd u autora taki defetyzm i czarnowidztwo. Już się spodziewałem, że zaraz przeczytam, że nie tylko stoimy po uszy w szambie, ale zaraz jeszcze będziemy musieli zrobić w nim przysiad.
Autor pisze, że to cały świat nie ma już wiary, wszyscy ludzie to postmoderniści stojący po uszy w szambie, jednak widzę, że w tym przypadku to doktora toczy choroba, którą widzi u wszystkich. Ten strach przed przyszłością jest niesamowicie czytelny w tym artykule. Naprawdę, naprawdę polecam książkę ?Sześcian i Katedra? Georg?a Weigela, w Polsce wydaną bodajże przez Frondę. Naprawdę ten amerykański autor ma więcej wiary w naszą kulturę i ludzi, niż Pan.
Niewykluczone, że jesteśmy świadkami najgłębszego kryzysu, z jakim ludzkości kiedykolwiek przyszło się borykać. O tempora, o mores! Słowa autora, powtarzane są przez każde kolejne pokolenie, jednak jeśli mamy być uczciwi, to druga wojna światowa, komunizm, ludzie wrzucani do pieców, egzekucje oficerów w lasach ? to był chyba większy kryzys, niż ten, z którym mamy do czynienia obecnie.
Bukiet prawie pełny, jednak dodajmy jeszcze troszeczkę kwiatków. Co gorsza, w ocenie sytuacji musimy opierać się też na zdaniu ekspertów. Może to stąd ma Pan taką czarną wizję rzeczywistości? Od ekspertów?
Idźmy dalej [...] W tych warunkach próba odpowiedzi na pytanie o ludzkie przeznaczenie staje się niemożliwa bądź zbyt przerażająca, a człowiek utyka w egzystencjalnej frustracji. Nie wiemy, co robimy, bo nie rozumiemy, co mówimy. A nie rozumiemy, co mówimy, bo nie rozumiemy, co inni mówią do nas. Efekt jest taki, że oduczamy się myśleć. Z tego fragmentu widzę, że zagubił się Pan, naprawdę mi przykro, że tak Pan błądzi. Widzę, że już nawet Pan na koniec swego artykułu nie wie, jakie jest pańskie przeznaczenie. Jeszcze raz polecam ?Sześcian i Katedrę?. Dowie się Pan z tej książki, że wolność, jaką mamy, może służyć dążeniu do doskonałości. Niech Pan odłoży pióro i gazety, i w spokoju przeczyta tę książkę.
Nie rozumiemy, co mówimy, bo nie rozumiemy co inni mówią do nas. To zdanie nie oznacza, że oduczamy się myśleć, tylko to, że już nie myślimy.
Na koniec wrócę jeszcze do tego MY, o którym wspomniałem na początku. Jak można zauważyć w tekście artykułu, autor używa niemal zawsze liczby mnogiej: MY, ludzkość, potępiając w pewnym momencie egoistyczny indywidualizm, by na końcu napisać: Tak. Szukanie drogi nic nam bowiem nie da. Każdy z nas sam musi sobie ? i w sobie ? taką drogę zbudować. Hmmm... ...nie rozumiemy, co mówimy...
Aby odpowiedzieć na tezy zawarte w artykule pana Ligęzy wyczerpująco, musiałbym pewnie napisać tekst zajmujący cały numer ?Opcji?, na co pewnie nie dostałbym zgody redaktora naczelnego, a i czytelnikom by się to nie spodobało.
Naprawdę szkoda, że tak lewacki i postmodernistyczny tekst ukazał się w piśmie prawicowym.
I ja też zakończę cytatem: Co właściwie chciał Pan powiedzieć?
Tomasz Pąpka
Wyświetlony 6844 razy
Więcej w tej kategorii: « Serce nie sługa List czytelnika (1) »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.