środa, 02 czerwiec 2010 11:40

Szalony Mel i moralny niepokój

Napisał

Wokół Apocalypto Mela Gibsona od początku panowała dość dziwna atmosfera. Zanim film pojawił się na ekranach, właściwie nic o nim nie było wiadomo, komentatorzy milczeli, na najważniejszych portalach internetowych poświęconych kinu pojawiały się jedynie szczątkowe informacje i tylko krótki zwiastun dawał wyobrażenie o tym, czego po kolejnym obrazie reżysera Braveheart i Pasji można się spodziewać. Jedyną reklamą, jaką zapewniono filmowi, były komentarze dotyczące ekscesów pijanego Gibsona, który dał upust swojej niechęci do Żydów, co stanowiło podstawę do opinii w rodzaju: no i sami widzicie, przemoc w jego filmach wynika stąd, że jest antysemitą, jak Himmler czy inny Goebbels.

 

Kiedy Apocalypto pojawiło się na ekranach, przyjęto nieco inną taktykę, zresztą dość typową dla krytyków, polegającą na stwierdzeniu, że ogólnie film jest bardzo dobry, sprawnie zrobiony i wciągający, ma jednak pewne drobne usterki, które sprawiają, że w ogóle jest do niczego i lepiej nie tracić nań czasu i pieniędzy. Wysunięto dwa proste zarzuty: nadmierną, nieuzasadnioną przemoc oraz niezgodność z faktami historycznymi. Zarzuty te powtarzały się w niemal wszystkich komentarzach, co w pewnym sensie potwierdzało tezę, że krytycy w przeważającej mierze kierują się instynktem stadnym i jeśli kolega po fachu mający w środowisku autorytet napisze, że film jest genialny, to wszyscy od razu padną na kolana, a jeśli poprawność wymaga napisania, że obraz jest do bani, to należy pisać zgodnie z tą regułą.

W tym wypadku jednak najbardziej zabawne było to, że filmowi Gibsona stawiano dokładnie takie same zarzuty, przed którymi kiedyś broniono Olivera Stone?a ? ulubieńca zaangażowanej krytyki. Przed laty, kręcąc film Urodzeni mordercy, Stone spotkał się z krytyką, w której zarzucano mu epatowanie przemocą czy wręcz pochwałę nieuzasadnionej brutalności, z jaką dwójka głównych bohaterów ? rodzaj Bonnie i Clyde epoki MTV ? reaguje na świat, który nie chce ich zrozumieć. Obrońcy Stone?a ? a większość krytyków filmu tego broniła ? odrzekli oburzeni, że każdy, kto zarzuca reżyserowi nadmierną przemoc, jest drobnomieszczańskim filistrem nierozumiejącym głębi przesłania, że właśnie owa przemoc na ekranie stanowi protest przeciwko przemocy w życiu. Rozumowanie dość karkołomne, bo gdyby je traktować poważnie, można by uznać, że najbardziej pacyfistycznymi obrazami byłyby osławione włoskie produkcje z końca lat 70. w rodzaju Cannibal Holocaust czy Cannibal Ferrox, no ale mniejsza o to. Ważne jest to, że nagle okazało się, iż w jednych filmach przemoc służy walce z przemocą, w innych zaś ? jej gloryfikacji, a o wszystkim decyduje krytyk, który intencje reżysera zna lepiej niż on sam.
Drugi zarzut polega na wytknięciu reżyserowi niezgodności z faktami historycznymi. I tu znów można przywołać sytuacje, w których dokładnie przed tym samym zarzutem postępowi krytycy bronili Olivera Stone?a. W swoich filmach lubił on na nowo przedstawiać współczesną historię świata (zwłaszcza Ameryki) zgodnie ze swoim politycznym światopoglądem, posługując się taką formą przekazu, aby widz nabrał przekonania, że obcuje z dokumentem. Mięliśmy więc do czynienia z mniej lub bardziej natrętną propagandą (np. Pluton czy Salvador) bądź kompletną bzdurą (JFK), w każdym jednak wypadku broniono prawa reżysera do własnej wizji rzeczywistości i powtarzano, że najważniejsza jest wolność twórcy, a poza tym nie ma faktów, są tylko interpretacje. Wydaje się, że dopiero ostatnie dokonania Stone?a w rodzaju panegiryku na cześć Fidela Castro nieco popsuły jego obraz, jako bojownika o prawdę i sprawiedliwość, ale to już inna historia. Ważna jest owa dwuznaczna postawa krytyków, którzy próbują decydować, kiedy reżyser może pozwolić sobie na ?twórczą interpretację rzeczywistości?, a kiedy nie.
(?)
Damian Leszczyński

Wyświetlony 3663 razy
Więcej w tej kategorii: « E mare libertas! Ostatni filozofowie? »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.