Wydrukuj tę stronę
poniedziałek, 21 czerwiec 2010 16:51

Czy wolno palić swastykę i czy trzeba zdelegalizować Młodzież Wszechpolską?

Napisane przez

W latach 80. toczyła się w USA dyskusja na temat tego, czy powinno się zakazać desakralizacji amerykańskich symboli narodowych, np. palenia flagi. Komentując te pomysły, Murray Rothbard celnie argumentował, że każdy może sobie palić, co mu się żywnie podoba, w tym także farbowane kawałki materiału nazywane flagami, ale oczywiście pod warunkiem, że będą to jego kawałki materiału, użyje do tego swoich zapałek i zrobi to na własnej posesji.

 

Myśl Rothbarda jest chyba najlepszym ? choć niebezpośrednim ? komentarzem do grudniowej afery, która wybuchła wokół nazistowskiej imprezy rzekomo zorganizowanej przez Młodzież Wszechpolską na działkach w Zabrzu. Opublikowane przez "Dziennik" materiały wzbudziły oburzenie publicystów, komentatorów i przedstawicieli właściwie wszystkich stron sceny politycznej, a SLD, idąc w sukurs Markowi Edelmanowi i prof. Andrzejowi Zollowi, postanowiło nawet podjąć wysiłki na rzecz delegalizacji Młodzieży Wszechpolskiej, gdyż zdaniem Katarzyny Piekarskiej jest to organizacja promująca faszyzm. Choć trudno, oczywiście, nie zgodzić się, że wybryki kilku zapalonych prawicowców po więcej niż kilku głębszych nie były w najlepszym guście, to wypada jednak zauważyć, że całe zamieszanie i uwaga, jaką poświęcono w mediach jednemu, niewiele znaczącemu wydarzeniu sprzed dwóch lat, wydają się po prostu groteskowe. Natomiast sam pomysł, aby w związku z tym zdelegalizować Młodzież Wszechpolską, to zwyczajna niedorzeczność.

Cóż się bowiem takiego stało, że dwa lata temu parę osób zrobiło sobie ognisko, popiło, pośpiewało i podpaliło swastykę? Katarzyna Piekarska ma święte prawo nazywać to kiepską zabawą, ale przecież była to impreza zamknięta, na którą nikt jej nie zapraszał. Czy odtąd państwo będzie się wtrącać w to, kto, co i jak świętuje w zaciszu własnego domu? Każdy z nas ma przecież prawo sam wybierać sobie muzykę, jaką puszczą na swojej imprezie, dobierać gości oraz atrakcje, jakie im zaproponuje. Dopóki wszyscy uczestnicy dobrowolnie biorą udział w takich spotkaniach, organizowanych w prywatnych mieszkaniach, na działkach czy ogródkach, nikt z zewnątrz nie powinien się tym interesować. I tak zresztą miało przecież być!
To nie działacze LPR ani Wszechpolacy nagłośnili całą sprawę, tylko starający się agresywnie zainaugurować witrynę internetową „Dziennik”. Gdyby nie uwaga, jaką poświęcono w mediach „nazistowskiemu piknikowi” sprzed dwóch lat, gdyby nie to, że pokazano go w wiadomościach, komentowano w radiu i w gazetach, to nikt by nawet o nim nie wiedział. Stąd też stawiany Młodzieży Wszechpolskiej (której zresztą nikt nie udowodnił bezpośredniego związku z imprezą) zarzut propagowania treści obrazoburczych oraz ? jak ujął to senator Zbigniew Romaszewski ? publicznego gloryfikowania systemów faszystowskich jest kompletnie bezzasadny. Swoją drogą równie nietrafiona jest sugestia Janusza Korwina-Mikkego, aby to Springerowską gazetę pociągnąć do odpowiedzialności prawnej i skierować przeciwko niej zarzut głoszenia idei narodowosocjalistycznych. Wszak, abstrahując nawet od problemów prawnych i finansowych (Springer ma zapewne niezłych prawników), byłoby to równoznaczne z przyznaniem, że taki paragraf w ogóle ma sens.
(?)
Juliusz Jabłecki

Wyświetlony 9463 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.