poniedziałek, 21 czerwiec 2010 16:58

Na ten Nowy Rok

Napisane przez

Nowy Rok i karnawał, to na ogół pora szampańskich zabaw, przy czym przeciętnemu rodakowi starcza do tego szklanka "mózgotrzepa" okraszona kilkoma dowcipami, zahaczającymi o cnoty zwyczajowo przypisywane blondynce. Z drugiej strony, początek roku to także czas ocen, podsumowań i bilansów, te zaś wypadają zwykle skromnie, by nie powiedzieć ponuro; alkohol i błazeńskie dykteryjki to za mało, by narodowy optymizm wywindować na przyzwoity poziom. Optymizm bowiem, w odróżnieniu od głupoty, ma nad Wisłą granice.

Ale do rzeczy. Otóż, by należycie zdiagnozować sytuację Polski przekraczającej próg 2007 roku, trzeba jednocześnie mało i dużo. Mało, bo szeroko otwarte oczy to dość. A zarazem dużo, ponieważ niezbędna wydaje się przy tym szczypta zdrowego rozsądku, ten zaś w mentalności statystycznego Polaka występuje równie często, co sekwoje na pasach startowych Okęcia. Jedynie bezmyślność szerzy się u nas niczym grypa. Znam nawet przyczynę: to dlatego, że Polaków charakteryzuje pamięć równie długa, co włosy Oleksego.

Spaprane scenariusze
Sylwester za nami, Nowy Rok podobnie, wypadałoby zatem nieco trzeźwiej spojrzeć na świat i zastanowić się, cóż takiego ten rok przynieść może Polsce i Polakom. W spekulacjach prym wiodą, a jakże, media. I choć nie sprawdziły się czarne scenariusze, klecone w rozmaitych wariantach od jesieni 2005 roku, nie przeszkadza to niektórym w kreowaniu proroctw jeszcze posępniejszych. Rację miał Karol Marks, przekonując w 1848 roku, że: Media zawsze są wolne. Dla tych, którzy nimi dysponują.
Notabene, autorzy owych scenariuszy w samej rzeczy przekazują nam prawdę ? ale prawdę o sobie, nie o Polsce. Mówią bowiem i piszą (coraz mniej śmiesznie, a bardziej głupio), spełniając życzenia swych przełożonych, choć nie zawsze daje się zauważyć, by przy tym myśleli, co piszą i mówią. Tym samym raz po raz udowadniają, że posiadanie rozumu oraz inteligencja to żadne osiągnięcie, bo w dzisiejszym świecie trzeba jeszcze koniecznie nauczyć się z jednego i drugiego należycie korzystać. Ten trud najwyraźniej jest jeszcze przed nimi.
Tymczasem bieżąca sytuacja wygląda w ten sposób, że dzięki determinacji premiera Kaczyńskiego końcówka roku wykazała (w Helsinkach), że Donald Tusk jest w stanie poprzeć polski rząd; że przewodniczący Komisji Europejskiej Manuel Barroso potrafi walczyć o polskie interesy; że polskie mięso ma na tyle zadowalającą jakość, by pochwalił ją sam Władimir Putin (przełknąwszy gorzką pigułkę uświadomienia, iż Unia, przyciśnięta przez Polskę do muru, będzie jednak zabiegać o interesy każdego z państw członkowskich). I stało się tak, choć jeszcze tydzień wcześniej wymienieni wyżej politycy mówili coś dokładnie przeciwnego. No, ale domagać się od polityków przyzwoitości, to byłaby już przesada. Przyzwoitość to coś, czego polityk wymaga od innych.

Jak tyknięcie zegara
Wracając na nasze podwórko: możemy być pewni, że w Polsce długo jeszcze nie będziemy mogli liczyć na normalność. Ale przynajmniej jest u nas śmieszniej niż gdziekolwiek. Jak w tym dowcipie: co prawda aktualnie przeżywamy chaos, ale lada moment Heniek przyniesie pół litra.
Nie szkodzi, niech przyniesie. Chaosu to, co prawda, nie zlikwiduje, proponuję więc niespecjalnie się tym wszystkim przejmować. Warto bowiem pamiętać, że Polska pobiegnie do przodu niezależnie od naszych na Polskę zapatrywań z jednej strony, a także niezależnie od lamentu lewaków, sfrustrowanych stałym poparciem dla Prawa i Sprawiedliwości z drugiej. I że również ten nowy, 2007 rok szybko minie, śladem poprzednika. Mógłbym się nawet założyć (dolary przeciwko porwanym sznurowadłom), że minie szybko niczym ciche tyknięcie zegara.
...No cóż z tego, że minie? Jeśli nasze dusze nadal należą do nas, jeśli w dalszym ciągu to w naszych sercach znajdują się nasze sumienia, i jeśli, co w ostatecznym rozrachunku najważniejsze, zdołamy przed zatraceniem ocalić naszą tożsamość i kulturowe korzenie ? niestraszna nam będzie jakakolwiek rzeczywistość. I by żyć, by żyć w Polsce, i żyć Polską, tak czy owak optymizmu wykrzeszemy z siebie tyle, ile nam w tej rzeczywistości będzie trzeba.
(?)
Krzysztof Ligęza
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Wyświetlony 5292 razy
Więcej w tej kategorii: « Od redakcji Po co nam II tura? »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.