Wydrukuj tę stronę
wtorek, 29 czerwiec 2010 11:59

Wracać do podziemia?

Napisane przez

W życiu każdego mężczyzny przychodzi moment, w którym trzeba wyjść z szarej strefy; dumnie podnieść głowę i powiedzieć – "tak, podatnikiem jestem"!

Ostatnio dane mi było przekonać się, że krok ten wcale nie jest łatwy ? i to nie tylko przez wzgląd na pewien opór wewnętrzny, który musi przezwyciężyć podatnik. Mogłoby się to wydać dziwne ? choć nie wyda się nikomu, kto cokolwiek załatwiał w Urzędzie Skarbowym ? ale człowiek chcący płacić podatek dochodowy napotyka trudności także w samym Urzędzie.
Pozornie pani urzędniczce, której wręczyłem formularz NIP-3, powinno bardziej niż mnie samemu zależeć na tym, żebym ja miał NIP-a ? przecież wówczas ona będzie mogła z moich pieniędzy otrzymywać swoją wypłatę... Pozory jednak mylą ? bo są jeszcze na świecie ludzie, dla których własna korzyść nie jest w życiu najważniejsza. Przykładem może być wspomniana pani urzędniczka, która trzykrotnie kazała mi przyjść jeszcze raz, coś pozmieniawszy lub coś doniósłszy (mimo że już za pierwszym razem wypełniłem formularz zgodnie z instrukcją). Oczywiście, teoretycznie mógłbym machnąć ręką na NIP-a ? tyle tylko, że wówczas musiałbym machnąć nią także na uczciwie zarobione pieniądze, których bez NIP-a otrzymać nie można. Nie bardzo zaś wyobrażam sobie siebie rozprowadzającego pokątnie i w szarej strefie teksty publicystyczne... Jako więc człowiek ? w przeciwieństwie do pani z urzędu ? pazerny, pokornie przychodziłem do Urzędu ponownie ? i raz jeszcze... To chadzanie skłoniło mnie do refleksji, że system podatkowy nie zadowala się pieniędzmi podatnika ? on jest jeszcze żądny tego, by to podatnik w toku upokarzającej procedury musiał System prosić o zgodę na oddawanie Mu swoich pieniędzy. Zapewne, gdyby nie koszty przebudowy stanowisk pracy w urzędach, obniżono by w nich owe szybki, zza których decyduje się o naszych losach, aby petent mógł z Urzędnikiem rozmawiać klęcząc przed Nim.
Mimo wszystko kiedy wyszedłem z tej próby „zwycięsko”, ucieszyłem się. Było nie było, państwu zawdzięczam bardzo wiele ? to ono we wczesnej podstawówce uczyło mnie (siłą rozpędu ? bo było to już w latach dziewięćdziesiątych) o genialnych uczonych radzieckich, którzy odkrywali groźne choroby, wszczepiając sobie w różne dziwne miejsca różne dziwne wirusy i bakterie, z powodu których potem umierali (co czyniło ich lepszymi od uczonych zachodnich...); to ono ? hospitalizując mnie niegdyś ? wszczepiło mi w jakieś dziwne miejsce jakiegoś dziwnego wirusa, którego nosicielem byłem przez następnych kilka lat; i to ono wreszcie daje mi tę ogromną satysfakcję, kiedy jego reprezentacja piłkarska (na którą łożą podatnicy) zwycięża Kazachstan 1 : 0 (i to na wyjeździe!). A teraz ? po tych latach korzystania z państwowych dobrodziejstw ? przyszedł moment, w którym wreszcie będę mógł w stopniu doskonalszym niż dotąd spłacać swój dług wdzięczności... Potem jednak przyszła chwila poważniejszej nieco zadumy.
(?)
Piotr Tadeusz Waszkiewicz
Wyświetlony 3230 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.