wtorek, 29 czerwiec 2010 12:00

Wierni Polsce

Napisane przez

Był wtorek, 26 września 1939 r. W oblężonej Warszawie zebrała się w godzinach porannych rada wojenna obradująca pod przewodnictwem gen. dyw. Juliusza Rómmla, dowódcy Armii "Warszawa".

 

Zastanawiano się nad możliwościami dalszej walki. Zdecydowano podjęcie z Niemcami rozmów o zawieszeniu broni. Po południu tego dnia u gen. Rómmla zameldował się gen. bryg. Michał Karaszewicz-Tokarzewski. Dzień wcześniej wystąpił z inicjatywą powołania konspiracyjnej organizacji Służba Zwycięstwu Polski, a akceptował ją Stefan Starzyński.

Tego samego dnia do Warszawy przyleciał z Rumunii mjr Edmund Galinat wysłany z misją przez Wodza Naczelnego, marsz. Edwarda Rydza-Śmigłego, dla przekazania tajnej uchwały Rządu RP o kontynuowaniu oporu w konspiracji. Doprowadzony do gen. Rómmla, wręczył mu tę decyzję. Według zamiarów marsz. Rydza, miał on organizować podziemne struktury przyszłego tajnego wojska. Lecz Wódz Naczelny wystawił in blanco dokument nominacyjny na komendanta armii podziemnej. Decyzję, kto nim zostanie, pozostawił ostatecznie wyższym oficerom przebywającym w kraju. Gen. Rómmel nie zgodził się na nominację mjr. Galinata. Po północy ? a więc był już 27 września ? ponownie przyjął gen. Tokarzewskiego i wyznaczył go na dowódcę podziemnej organizacji wojskowej SZP.
Następnego dnia, 28 września podpisana została kapitulacja Armii "Warszawa". Zaczęła się okupacja Polski przez Niemcy. Jednocześnie zaczęła się konspiracja (Dokładnie opisuje te zdarzenia Jerzy Ślaski, Polska walcząca, Warszawa 1985, s. 219-224).
Dodajmy od razu, żeby już nie wracać do zmian organizacyjnych, że 13 listopada 1939 r. w miejsce Służby Zwycięstwu Polsce został powołany Związek Walki Zbrojnej, a w lutym 1940 r. zwierzchnictwo polityczne SZP, Główna Rada Polityczna, zostało przejęte przez Polityczny Komitet Porozumiewawczy, związany z ZWZ. Wreszcie 14 lutego 1942 r. ZWZ został przekształcony w Armię Krajową.

Nieznana konspiracja
Istnieje bogata literatura na temat działań konspiracyjnych w okupowanej Polsce w czasie II wojny światowej, tak politycznych, jak i wojskowych. Równie bogata jest literatura dotycząca konspiracyjnych organizacji politycznych i wojskowych rozmaitych partii i ugrupowań funkcjonujących w podziemiu w kraju. Wiadomo wiele o ludowcach i ich BCh, o endekach i NSZ oraz NOW, o socjalistach (PPS) i ich Gwardii Ludowej (komuniści później przywłaszczyli sobie tę nazwę na określenie podległych im oddziałów wojskowych), o Stronnictwie Pracy, Stronnictwie Demokratycznym, o rozmaitych większych i mniejszych grupach politycznych i ich zbrojnych ramionach, aż po ogólnopaństwową Delegaturę Rządu na Kraj i Armię Krajową. Natomiast do tej pory właściwie głucho było o konspiracji wywodzącej się z obozu piłsudczykowskiego. Jednie marginalne, pobieżne wzmianki, że owszem była taka, ale bez dokładnego jej omówienia. I oto niedawno ukazała się fundamentalna na ten temat praca, dokładnie omawiająca sprawę ? Marek Gałęzowski, Wierni Polsce. Ludzie konspiracji piłsudczykowskiej 1939-1947.
Nie trzeba być sympatykiem nurtu piłsudczykowskiego, by stwierdzić, że praca ta ma fundamentalne znaczenie dla pełnego nareszcie poznania dziejów konspiracji w Polsce w okresie II wojny światowej. Wypełnia ona dotychczasową lukę, a czyni to w sposób pełny i kompetentny. Nie tylko dlatego, że jest to praca gruba i ciężka, którą można mierzyć na centymetry i kilogramy. Przede wszystkim autor kompetentnie i możliwie wyczerpująco (na ile pozwalają źródła) omawia problem. Obficie i z różnych punktów widzenia. A ma ta książka jeszcze jeden wielki walor. Marek Gałęzowski stwierdza w nocie redakcyjnej, że nie dość jest pisać o organizacjach i ich działalności. Należy przedstawić ludzi, którzy to podziemie tworzyli. Rzeczywiście ? organizacje nie rodzą się same, tworzą je konkretni ludzie o konkretnych przekonaniach, poglądach, sympatiach i antypatiach, oczekiwaniach. I ludzie nadają organizacjom kształt, cele, założenia teoretyczne i przedsięwzięcia praktyczne.

Kim byli?
Nic dziwnego, że trzonem książki, na pewno trzonem objętościowym, jest licząca ponad 900 stron część nazwana "Biogramy", a obejmująca obszerne życiorysy ludzi mniej czy bardziej głęboko zaangażowanych w tytułową konspirację piłsudczykowską ? ponad 220 biogramów postaci należących do ścisłej czołówki tego nurtu konspiracyjnego.
Niektóre biogramy są krótkie. Na ich rozwinięcie nie pozwalał drastyczny niedostatek źródeł i dokumentów. Większość jednak to biogramy obszerne, uzupełnione też polemiką autora z dotychczasowymi stereotypami i fałszami na temat wielu osobistości.
Trzeba więc od razu dodać, że biogramy to nie tylko objętościowy trzon książki. Przede wszystkim trzon merytoryczny. Zgodnie z hasłem Marka Gałęzowskiego, że organizacje to przede wszystkim ludzie, którzy je tworzą. Biogramy bowiem przynoszą nie tylko życiorysowe informacje. Przynoszą także (zresztą w znacznej mierze poprzez życiorysy także) wiadomości, jacy to byli ludzie, jaką ideologią się kierowali, dlaczego związali się z konspiracją piłsudczykowską, a nie jakąkolwiek inną, do czego dążyli.
Przegląd tych biogramów już pozwala określić charakter konspiracji piłsudczykowskiej, zrozumieć, dlaczego tworzyła ona swój własny krąg i czym różniła się od innych organizacji podziemnych. Zrozumienie to wspomagają dwa wstępne rozdziały poświęcone organizacjom i działalności oraz myśli politycznej piłsudczyków.
Zresztą wyodrębnienie tych akurat osób, które autor przedstawia jako związane z tym właśnie odłamem podziemia, nie było proste. A to dlatego, że wielu piłsudczyków, i to przekonanych, nie uczestniczyło w tej konspiracji, gdyż od początku związali się z Armią Krajową (i jej poprzedniczkami). Wystarczy wymienić takie nazwiska, jak wspomniany wcześniej gen. Michał Karaszewicz-Tokarzewski, komendant AK gen. Stefan Rowecki-"Grot", gen. Emil Fieldorf ? słynny "Nil", komendant "Kedywu", Leopold Okulicki ? "Niedźwiadek", by wspomnieć tylko najbardziej znane nazwiska wojskowych. To samo dotyczyło polityków związanych z Delegaturą.
Najogólniej cała konspiracja piłsudczykowska, niezależnie od licznych jej odmian, podporządkowywała się Armii Krajowej, jako państwowej sile zbrojnej, lecz uważała, że „cywilne” ? by tak powiedzieć ? zróżnicowanie polityczne (wielość partii i ugrupowań) to sytuacja dopuszczalna, normalna. Przeciwna była natomiast przenoszeniu dywersyfikacji politycznej na teren wojskowy. Czy było to realne w realiach okupacyjnych, gdy nie funkcjonowała jawnie administracja państwowa dysponująca narzędziami, aby, tak jak w czasach istnienia wolnego kraju, nie dopuszczać do przenikania polityki w wojsko?

Jedność i wielość
Podziemne organizacje piłsudczykowskie uznawały naturalnie Rząd RP na Uchodźstwie. Zarazem określały się jako opozycja wobec niego. Żeby nie było wątpliwości: nie była to absolutnie taka opozycja, jak komunistyczna, która nie uznawała rządu w Londynie. Piłsudczycy uważali się i byli uważani za jedną z sił politycznych Polski, ale powtórzymy ? opozycyjną. Jednakże w ramach funkcjonującego systemu ustrojowego. Uznawali też Armię Krajową, jako wspólną, jednolitą siłę zbrojną, która nie powinna być podporządkowana polityce, lecz niezależna od wpływów rozmaitych ugrupowań politycznych. Armia Krajowa miała, według ich koncepcji, stanowić własność całego państwa. Słusznie też zwracali uwagę na konieczność jedności wojska (w okupacyjnych realiach Polski ? AK) i niewplątywanie go w rozgrywki polityczne. Przeciwni byli tworzeniu partykularnych organizacji zbrojnych podległych rozmaitym partiom, tak jak Bataliony Chłopskie były zbrojnym ramieniem Stronnictwa Ludowego, Narodowa Organizacja Wojskowa czy Narodowe Siły Zbrojne ? Stronnictwa Narodowo Demokratycznego, Gwardia Ludowa ? Polskiej Partii Socjalistycznej itd. Rzeczywiście, przypominało to sytuację w przedrozbiorowej Rzeczypospolitej, gdy każdy magnat miał swoje własne chorągwie i swobodnie nimi dysponował, często wbrew hetmanom, a więc wbrew dobru wspólnemu, czyli Rzeczypospolitej, natomiast wojska królewskie były słabe. Monarchowie i hetmani musieli więc ubiegać się o wsparcie sił zbrojnych magnatów, zależni od ich dobrej (lub złej) woli. Dosyć, że hołdowano słusznym zasadom wyniesionym sprzed 1939 r., że wojsko musi trzymać się z dala od polityki. Jest bowiem narzędziem całego państwa i społeczeństwa, a nie poszczególnych partii.
Mimo tych słusznych postulatów konspiracja piłsudczykowska nie była jednolita. Dzieliła się na kilka konkurujących ze sobą organizacji. Najpoważniejsze były dwie: Obóz Polski Walczącej, powstały wiosną 1941 r., i Konwent Organizacji Niepodległościowych, powołany 15 października 1942 r. Obie skupiające istniejące wcześniejsze liczne drobniejsze ugrupowania.
OPW nie darmo obrał taką nazwę. Skrót nazwy tej organizacji nawiązywał do innego: POW ? Polskiej Organizacji Wojskowej, powołanej przez Józefa Piłsudskiego i istniejącej w latach 1914-1918, zasłużonej dla odzyskania niepodległości i wspominanej przed wojną z szacunkiem. Podobieństwo skrótu (przestawienie liter) miało kojarzyć OPW z POW. Samo OPW na mapie konspiracji okupacyjnej uważane było za organizację lokującą się na prawej stronie układu politycznego.
KON też nawiązywał nazwą do tradycji niepodległościowej lat 1914-1918. Mianowicie ówczesna POW dzieliła się na Konwent A i Konwent B. W realiach lat 1939-1945 KON lokowany był w centrum lub na centrolewicy. Oprócz OPW i KON istniały jeszcze inne, ale, niestety, nie miejsce tu na ich przedstawianie i charakterystykę. Wszystkie jednak nawiązywały do politycznych założeń i przekonań politycznych Józefa Piłsudskiego, Z tym, że każda z nich wydobywała z owych myśli te, które uznawała za najważniejsze. A jednak próby jednościowe nie przyniosły rezultatów. Może dlatego między innymi (oprócz innych czynników) rozdrobniona konspiracja piłsudczykowska nie znalazła się w szeregach tzw. grubej czwórki, składającej się na rząd i delegaturę, ani nawet nie znalazła należytego miejsca wśród znaczących ugrupowań podziemnych.

Zmierzch
Przegląd założeń politycznych OPW, KON i innych organizacji przekonuje, że większość wskazań Piłsudskiego było bardzo trafnych. Kiedy dziś się je czyta, trudno oprzeć się współczesnym skojarzeniom. Dzisiaj funkcjonują one jako oczywiste reguły wyznaczające kierunki polityki wewnętrznej i zagranicznej Polski, niezależnie od tego, kto sprawuje władzę, i czy dotyczy to III czy IV Rzeczypospolitej.
Wartość pewnych postaw i poglądów docenia się w pełni po latach. Marek Gałęzowski zauważa, że wrzesień 1939 r. był początkiem ostatniego okresu działalności piłsudczyków, tak jak listopad 1918 r. był początkiem początku. Po wrześniu natomiast obecni byli w życiu politycznym, uczestniczyli w walce, w tworzeniu SZP, ZWZ i AK, często pełniąc w wojsku wysokie funkcje, jednak nie byli w stanie podjąć takich działań, jak inne partie i organizacje. Przyczyn było wiele. Piłsudczyków obwiniano za klęskę wrześniową, a ocena ta nie zmieniła się i w dalszych latach. Ale może też i dlatego, że nie mieli lidera już nawet nie na miarę Piłsudskiego, lecz przynajmniej kogoś znaczącego, cieszącego się autorytetem choćby we własnym środowisku, zwłaszcza że część osób mogących pretendować do takiej pozycji, znalazła się poza środowiskiem, działając w AK czy Delegaturze. Co, nawiasem mówiąc, było zgodne z naczelną ideą tego ugrupowania, wysuwającego na czoło sprawy państwowe, a nie tylko partyjne czy jakkolwiek rozumiane partykularnie. To zresztą zupełnie odrębny temat.
Ta praca przynosi wielkie bogactwo zagadnień i problemów koniecznych do przemyślenia, które nie mogły zostać tu nawet zasygnalizowane. Tę książkę należy po prostu znać, a jeszcze lepiej ją mieć, by sięgać po nią często. Ma ona bowiem charakter wręcz wielkiej, obszernej encyklopedii, bez której trudno teraz będzie cokolwiek mówić o konspiracji i Polskim Państwie Podziemnym, ale także o II Rzeczypospolitej, począwszy od listopada 1918 r. po koniec II wojny światowej, a nawet po rok 1947.

Marek Gałęzowski, Wierni Polsce. Ludzie konspiracji piłsudczykowskiej 1939-1947, Wydawnictwo LTW ? Towarzystwo Przyjaciół Instytutów Józefa Piłsudskiego Za granicą, Biblioteka "Niepodległości" t. II, Warszawa 2005.

Wyświetlony 3395 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.