wtorek, 29 czerwiec 2010 12:38

Niemcy cierpieli najwięcej

Napisane przez

W Koncepcji merytorycznego kształtu Centrum Przeciw Wypędzeniom jego projektodawcy stwierdzają, że deportacje i przesiedlenia dotknęły w XX w. od 50 do 80 milionów ludzi. Argumentem o "uniwersalności" projektowanej instytucji ma zapewne być stwierdzenie: duża część narodów europejskich cierpiała z powodu tej przemocy: Bułgarzy, Finowie, Estończycy, Niemcy, Grecy, Włosi, narody kaukaskie, Tatarzy krymscy, Chorwaci, Łotysze, Litwini, Austriacy, Rosjanie, Serbowie, Słoweńcy, Tyrolczycy, Turcy, Ukraińcy i wiele małych, prawie zapomnianych narodów. Można się tylko domyślać, czy dla Eriki Steinbach, jej "naukowców" i "historyków" Polska to naród mały czy też prawie zapomniany. Być może, jedno i drugie. W końcu wielu "wypędzonych" robiło kiedyś wszystko, co w ich mocy, by Polacy stali się narodem jak najmniejszym i o którym jak najszybciej będzie można zapomnieć.

Kolejne, organizowane przez "wypędzonych" ekspozycje nie pozostawiają wątpliwości. Wynika z nich jednoznacznie, że Niemcy są narodem, który w 1945 roku stał się ofiarą zbrodni przeciw ludzkości o bezprecedensowej w historii świata skali. Powstałe parę lat temu muzeum mniejszości niemieckiej do 1945 r. zamieszkującej Słowację, roi się od świadectw sielskiego, rodzinnego życia i wzruszających dokumentów bogactwa kulturalnej aktywności. Zwiedzający tak spreparowaną ekspozycję musi przeżyć wstrząs, dowiadując się, że na tę "krainę łagodności" nagle spadła niczym niezawiniona tragedia wypędzenia. O tym bowiem, jak germańska mniejszość wespół z Hitlerem unicestwiła czechosłowacką państwowość, o "piątej kolumnie", obozach zagłady ? nie ma tu ani słowa. Ściśle według standardu nowej wersji historii XX w., uparcie kreowanej już nie tylko przez "wypędzonych".

W wielu publikacjach, tak jak i na niedawno otwartej berlińskiej wystawie, przywołuje się co prawda doświadczenie innych, np. Ormian prześladowanych przez Turków lub Ukraińców wysiedlanych przez Polaków w ramach Akcji Wisła. Zarazem jednak stanowczo podkreśla się liczby ? prawie zawsze wyssane z palca. Niespecjalnie też sobie ktoś z niemieckich "ekspertów" zawraca głowę takimi subtelnościami, że wysiedlanie Polaków czy Ormian oznaczało często śmierć niewinnych cywilów, a pojęcie "wypędzonych" Niemców obejmuje w sporej części hitlerowskich oprawców, zmuszonych do wycofania się z okupowanych krajów naciskiem przesuwającego się frontu. Córką hitlerowskiego okupanta, "wypędzoną" z eksterminowanej przez Niemców Polski, jest sama przewodnicząca Steinbach. Nie budzi to w RFN zdumienia, gdyż według obowiązującej tam definicji status "wypędzonego" należy się każdemu, komu zdarzyło się przebywać po 1939 r. na terytoriach okupowanych. A w związku z tym, że status ten jest dziedziczny ? także dzieci, wnuki, prawnuki np. obsługi Konzentrationlager Auschwitz-Birkenau mają pełne prawo zapisać się do organizacji pani Steinbach. To nie jest wcale gorzki żart. 61 lat po wojnie zbrodniarze hitlerowscy są na wymarciu, ale wcześniej niejeden z nich zasiadał we władzach "Związku Wypędzonych" ? największej i najszczodrzej subsydiowanej z państwowego budżetu organizacji pozarządowej Niemiec.
Kontekst historyczny, jakim jest rozpętana przez Niemców wojna, „wypędzonym” w żaden sposób nie przeszkadza. Jeśli jakiś dziejowy kontekst istnieje, to tylko odwołujący się do wcześniejszych, niemieckich cierpień. Na wystawie ujęto to tak: po I wojnie światowej niemieckie mniejszości narodowe na terytoriach, na mocy traktatu wersalskiego przez Niemcy odstąpionych, zostały poddane represjom. Można więc chyba już się zastanawiać, kiedy otwartym tekstem zacznie się głosić, że 1 września 1939 dzielny Wehrmacht wystąpił w obronie uciskanych. Tymczasem o tym, że wypędzenia miały związek z jakimś hitleryzmem czy marksizmem ? na berlińskiej wystawie nie ma ani słowa. Za to mocno akcentuje się inną przyczynę ? antysemityzm. Może dlatego, że przywołując to hasło, nie trzeba już przecież wskazywać, z jakim narodem powinno ono być głównie kojarzone. Dzięki zasługom „historyków” z obydwu stron Atlantyku od dawna przecież wiadomo, że nie przede wszystkim z niemieckim.
Otwarta latem berlińska wystawa wyróżnia się tym, że mówi nie tylko o niemieckich cierpieniach. Na wielkiej tablicy z napisem Te narody wypędzano alfabetycznie wymieniono 94 nacje, bez żadnych rozróżnień między np. Niemcami czy Żydami. Wspaniałomyślnie ? tym razem wymieniono także nawet Polaków. Sama Erika Steinbach z dumą stwierdziła, że jest to pierwsza w Niemczech wystawa, na której mówi się o wysiedleniach Polaków w czasie II wojny światowej. I tu z szefową BdV wypada się zgodzić ? Niemcy dużo wiedzą o holocauście, ale świadomość krzywd wyrządzonych Polakom ma wśród nich pies z kulawą nogą. Spektakularnym popisem niemieckiej wiedzy historycznej było przybycie w 1994 r. na obchody rocznicy Powstania Warszawskiego prezydenta RFN Romana Herzoga. Poczciwiec ten dopiero w trakcie uroczystości zaczął się orientować, że nie chodzi o żydowskie Powstanie w Getcie, ale o jakieś inne, w którym zabito paręset tysięcy jakichś innych ludzi, a tych, którym udało się ocaleć, wygnano, całe dzielnice wysadzając w powietrze lub puszczając z dymem.
Na planszach berlińskiej wystawy, jak i w wydanym z jej okazji folderze, autorzy zdobyli się na wyartykułowanie przyczyny wypędzeń. Otóż były to: rasizm i nacjonalizm, a także idea państwa narodowego. O tym, że nieszczęścia wynikały z polityki hitlerowskich Niemiec albo sowieckiej Rosji, a tym bardziej ? wojny rozpętanej przez Trzecią Rzeszę ? ani wzmianki. Wielokrotnie powtarza się za to frazes o wspólnej katastrofie. Czyli ? mający na celu unicestwienie narodu polskiego Generalplan Ost jest wspólnym doświadczeniem, czyli tak jakby tym samym, co wysiedlenia postanowione przez przywódców koalicji antyhitlerowskiej w roku 1945. Powrót do domu hitlerowców okupujących Polskę stawia się w tym samym szeregu, co tragedię Zamojszczyzny, Kaszubów, gdynian, ofiar NKWD, UPA, Gross Rosen, Stutthofu, Majdanka. Taka to wizja historii budowana jest dziś w niemieckiej stolicy.
W Berlinie można się obecnie dowiedzieć, że Polacy wypędzili łącznie 9,7 mln ludzi! Oczywiście ? przede wszystkim Niemców. Stawia to nas jako, pod tym względem, najbardziej zbrodniczy naród w dziejach, gdyż według planszy z tej samej wystawy ? Związek Sowiecki przesiedlił łącznie 8,5 mln, a Niemcy ? tylko 6,6 mln! Jeśli nawet na konto Polaków zapisano ucieczkę przed nadciągającym w 1945 frontem, ewakuację nakazaną przez dowództwo Festung Breslau i deportacje organizowane przez NKWD ? trudno dojść do podobnej liczby. A przede wszystkim ? o przesiedleniach nie zdecydował przecież nikt z Polaków, lecz "Wielka Trójka" na konferencjach w Jałcie i Poczdamie. Wystawa pani Steinbach wspomina też i o polskich "wypędzonych". Zadbała o to autorka dotyczącego nas aspektu ekspozycji Helga Hirsch ? kreowana przez prasę lewicową na ekspertkę od spraw polskich. Zdaniem tej "specjalistki" hitlerowcy wypędzili Polaków w liczbie... 84 tys.! Jak mają się do tego, pochodzące z 1943 r., niemieckie artykuły prasowe z fotografiami Milionowego Polaka wywożonego z Generalnego Gubernatorstwa na roboty do Niemiec? Przecież do bezterminowej, niewolniczej pracy w Rzeszy pognano ponad dwa miliony, a półtora miliona wypędzono z samej Wielkopolski i Pomorza. Los warszawiaków, których miasto przemieniono w pustynię, syberyjska gehenna Polaków wywożonych do Kazachstanu, na Kamczatkę, na Syberię, uciekających przed rzeziami na Wołyniu, Podolu, Pokuciu ? dla Eriki Steinbach, Helgi Hirsch i innych tego rodzaju "ekspertów" ? nie istnieją. Błędy w podawanych liczbach są takiego rzędu, że nie wchodzi w grę jakakolwiek "szacunkowa pomyłka" i nie można mieć jakichkolwiek wątpliwości ? sposób coraz bardziej bezczelny nagłaśniane jest coraz bardziej skrajne historyczne fałszerstwo.
(?)
Grażyna Ślęzak

 
Wyświetlony 5913 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.