wtorek, 29 czerwiec 2010 23:00

Mordercy w białych kołnierzykach

Napisane przez

Przebaczaj swoim wrogom, ale nigdy nie zapominaj ich nazwisk - powiadał John Fitzgerald Kennedy. I wiedział, co mówi. W lipcu i sierpniu ta idea zmaterializowała się na wrocławskim Rynku, z miejsca przesłaniając inne atrakcje, jakich tego lata Wrocław nie szczędził licznie odwiedzającym miasto turystom oraz jego stałym mieszkańcom.

 

"Twarze wrocławskiej bezpieki" ? tak brzmi tytuł ekspozycji, udostępnionej w centrum miasta przez Instytut Pamięci Narodowej. Wystawę, otwartą w 62. rocznicę ustanowienia manifestu PKWN, tworzy kilkadziesiąt dwustronnych plansz z wizerunkami osób, które od 1945 do 1990 roku zajmowały kierownicze stanowiska w tutejszym Urzędzie Bezpieczeństwa, a później w miejscowej Służbie Bezpieczeństwa. Prócz zdjęć plansze zawierają również informacje o przebiegu służby sfotografowanych. Co więcej, każda opatrzona jest imieniem i nazwiskiem, dzięki czemu naczelnicy i zastępcy naczelników poszczególnych wydziałów UB oraz szefowie pionów SB odpowiedzialnych za walkę z podziemiem niepodległościowym, Kościołem i opozycją, przestali być anonimowi.

Ekspozycję przygotował wrocławski IPN. Jej dopełnieniem jest publikacja "Twarze wrocławskiej bezpieki. Obsada kierowniczych stanowisk Urzędu Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa we Wrocławiu 1945-1990. Informator personalny".

Winni czy niewinni?
Warto w tym miejscu wspomnieć, że nie jest to pierwsze przedsięwzięcie tego typu w Polsce. W 1999 roku Okręgowa Komisja Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu zaprezentowała we Wrocławiu ekspozycję zatytułowaną "Winni? Niewinni?", prezentującą twarze prokuratorów i sędziów, którzy oskarżali i orzekali w procesach toczących się w czasach stalinowskich przed wrocławskim sądem wojskowym.
O tamtej wystawie zrobiło się głośno długo przed oficjalnym otwarciem, ponieważ na żądanie Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych oczy sfotografowanych przesłonięto czarnymi opaskami, a z podpisów pod zdjęciami wycofano nazwiska (Po trwających ponad miesiąc przepychankach dyrektor Głównej Komisji Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu nakazał usunięcie opasek i podpisanie zdjęć nazwiskami).
"Twarze bezpieki" spotkały się z ogromnym zainteresowaniem nie tylko mieszkańców Wrocławia, ale i turystów, licznie odwiedzających tego lata gród nad Odrą i Ślęzą. Jednocześnie wystawa wzbudziła spore kontrowersje, jako że część funkcjonariuszy prezentowanych na portretach nadal żyje i mieszka we Wrocławiu. Środowiska lewicowe natychmiast uznały, że ukazywanie twarzy narusza prywatność tych ludzi, uznając wystawę za formę bezkrwawego linczu, gdzie skazuje się na śmierć cywilną ludzi, pozbawiając ich prawa do obrony ? jak zrozumiał to wiceprzewodniczący dolnośląskiego oddziału SDPL.
Zdaniem oponentów, pomysłodawców wystawy oskarżyć można o dążenie do nieuzasadnionego odwetu, a sama wystawa sprzeniewierza się idei chrześcijańskiego miłosierdzia. No cóż, nawet jeśli niewiele wspólnego ma ona z miłosierdziem, ma za to wiele ze sprawiedliwością. Albowiem tak samo jak wolność bez odpowiedzialności staje się anarchią, podobnie miłosierdzie bez sprawiedliwości przeistacza się w jego prostacką karykaturę. Zdjęcie zaś maski anonimowości z osób zaangażowanych w system upodlania społeczeństwa to nie zemsta, nawet nie usprawiedliwiony odwet, lecz właśnie sprawiedliwość. A szczerze mówiąc: szczypta sprawiedliwości, dzięki której Polacy mogą dowiedzieć się, kim byli ich prześladowcy.
Historia nie jest dziełem duchów ? jak ujął to Zbigniew Herbert, dodając: Nie żądam głów, myślę natomiast, że domaganie się przez skrzywdzone społeczeństwo moralnego zadośćuczynienia jest niezbędnym warunkiem zdrowia społecznego.

Piewcy Sierpa i Młota
Polskę powojenną oddano w pacht oszustów, złodziei, karierowiczów, pospolitych bandytów, łobuzów, miernot moralnych, prostaków i dyletantów. Ludzie ci nie mieli żadnych skrupułów, żeby w warunkach niesuwerennego państwa robić karierę. Wszyscy akceptowali i wspierali zło okrutnych śledztw i sfingowanych procesów sądowych ? niektórzy z nich czynną postawą, a inni wynikającym z oportunizmu zaniechaniem czy wygodnictwem.
Zdradzili Boga, Ojczyznę i Naród, pozbyli się Honoru, uwierzyli w Stalina. Nakłaniali do współpracy lukratywną obietnicą, zmuszali szantażem, groźbą lub prowokacją. Uprowadzali, torturowali, mordowali. W przeświadczeniu o całkowitej bezkarności, dopuszczali się najcięższych przestępstw. Fakt, niekoniecznie wyrywali ludziom paznokcie (mieli od tego podwładnych), lecz zdarzało się, że sami brali udział w przesłuchaniach.
Dziś na odwiedzających wystawę spoglądają twarze poważne, uśmiechnięte, obojętne. Wpatrzone w obiektyw w postawie zasadniczej, pryncypialnej czy wręcz rewolucyjnej, bądź ze wzrokiem skierowanym w bok. Gustowne marynarki, krawaty, koszule i białe kołnierzyki sąsiadują z wojskowymi i milicyjnymi mundurami. Przylizani i rozwichrzeni. Nonszalanckie, łagodne spojrzenia rzucane spod fantazyjnych grzywek mieszając się z nastroszonymi brwiami i zaciśniętymi wargami, zaś bujne czupryny z postępującymi zakolami i zaawansowaną łysiną. Tu dokładnie wygolone lica, tam wąsik, ówdzie włosy zaczesane do tyłu lub opadające kosmykami na czoło. Są i dwie kobiety; jedną z nich, tlenioną blondynkę, z dużą dozą talentu ufryzowano na Marilyn Monroe.
Każdy, kto na tych fotografiach zawiesi wzrok, wpada w sidła poznawczego dysonansu, już do końca pozostając w psychicznym dyskomforcie. Bo w gruncie rzeczy, poza wyjątkami, są to fizjonomie całkiem sympatyczne. Zarazem mamy świadomość, że ludzie ci obnażali kłamstwa sanacyjnej kliki, wspierając sowiecki kontrwywiad w walce z dywersyjną działalnością wywiadów imperialistycznych, a później gotowi byli bez wahania realizować (i bez wahania realizowali) zadania wyznaczane przez komunistyczną partię, zainstalowaną w Polsce za pomocą bagnetów.

Brak elementarnej odwagi
Bezpieka (Urząd Bezpieczeństwa i Służba Bezpieczeństwa) nie chroniła wszak polskiej racji stanu i narodowego interesu, lecz występowała przeciwko nim, wypełniając zadania klasycznej policji politycznej, dbającej o partykularny interes partii komunistycznej oraz jej nomenklatury. Chodziło o to, by zdusić opór społeczny, by społeczeństwo ujarzmić, na zawsze eliminując zeń działaczy niepodległościowych.
Tę zbrodniczą działalność obu służb nagrodzono, a funkcjonariusze aparatu represji zasłużyli najpierw na specjalne emerytury (udzielane po piętnastu latach "pracy"), niewspółmierne do emerytur i rent ich ofiar, a w drugiej połowie lat osiemdziesiątych zyskali także możliwość uwłaszczenia się na majątku narodowym. I tu warto zadać sobie pytanie, czy Polska jest rzeczywiście państwem "praworządnym" i "sprawiedliwym", skoro Polacy nadal, w ten czy inny sposób, płacą daninę swym niegdysiejszym ciemiężycielom?
Ci, którzy patriotów więzili, katowali i skazywali na śmierć, dziś w majestacie prawa zasłaniają się zwolnieniami lekarskimi i orzeczeniami o "złym stanie zdrowia", w nieskończoność unikając procesów wytaczanych im przez Instytut Pamięci Narodowej. Tym samym prawdziwym bohaterom Rzeczypospolitej plują w twarz.
Socjolog Paweł Śpiewak: Ludzie, którzy czynili tyle zła lub na zło się godzili, a nigdy nie tylko że nie zerwali ze swoja przeszłością, ale też nigdy nie zdobyli się na prawdziwy akt skruchy i wewnętrznego oczyszczenia, nie są w stanie uczciwie ocenić siebie, historii formacji politycznej, z którą się utożsamiali i utożsamiają. Brak im jest elementarnej odwagi moralnej i dla samousprawiedliwienia będą fałszować fundamentalne zasady moralne i tym samym opacznie oceniać swoje dzieje.
Skuteczna próba odejścia od komunizmu w pierwszej kolejności musi oznaczać ujawnienie i przecięcie stworzonych przez poprzedni system niejawnych powiązań wewnątrz społeczeństwa, jak i w relacjach Polski ze światem zewnętrznym. Jest to bezwzględnie konieczny warunek utrzymania pełnej niepodległości kraju oraz powodzenia programu przekształceń ustrojowych ("Raport o bezpieczeństwie", opracowany w maju 1992 roku dla premiera Jana Olszewskiego).
(?)
Krzysztof Ligęza

Wyświetlony 4625 razy
Więcej w tej kategorii: « Od redakcji Naród zdekapitowany »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.