sobota, 31 lipiec 2010 11:27

Nie uciekać od trudnych tematów

Napisane przez

W dniach 11-16 maja tego roku odbył się w warszawskim kinie "Muranów" trzeci z kolei Międzynarodowy Festiwal Filmowy - Żydowskie Motywy.

Jak podaje jeden z organizatorów i pomysłodawców festiwalu: ? Stowarzyszenie Żydowskie Motywy ? powołaliśmy w 2004 r. Sukces edycji Festiwalu 2005 utwierdził nas w przekonaniu, że nasze działania mają sens. Co roku napływa do nas blisko 300 filmów z różnych zakątków świata. (...). Filmy europejskie poruszają głównie temat Zagłady i zagubionej tożsamości, tych, którzy ją przeżyli. Na tym tle zupełnie inaczej wygląda kinematografia izraelska, która pokazuje współczesne życie w Izraelu zupełnie inne od europejskiego stereotypu żydowskiego. Towarzysząca festiwalowi impreza: przegląd niektórych filmów czołowego twórcy Nowej Fali i jednego z najwybitniejszych reżyserów światowych Claude Lelucha, była jego cennym uzupełnieniem. Nurt dokumentalny stanowił największą, a zarazem najciekawszą część oferty festiwalowej. Dlatego przede wszystkim nim chciałbym się zająć. Ponieważ jedynym kryterium zakwalifikowania dzieł w konkursie była szeroko pojęta problematyka żydowska, właśnie owe "żydowskie motywy" w Festiwalu brały również udział filmy zrealizowane przez autorów innych narodowości, czyli niejako spoglądające z zewnątrz. Impreza jest tym bardziej warta omówienia, że z wyjątkiem środowisk żydowskich przeszła właściwie bez echa. Kilku prominentnych krytyków pokazało się na otwarciu i na dniu izraelskim, ale reszty pokazów, szczególnie filmów dokumentalnych swoją obecnością, niestety, nie zaszczyciło. Integralną i bardzo ważną częścią Festiwalu były spotkania z twórcami i bohaterami filmów odbywające się po projekcjach. Należy jednak zauważyć, że impreza została pozytywnie oceniona przez czynniki oficjalne. Honorowy patronat nad imprezą objęli: Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Prezydent m.st. Warszawy oraz ambasady: Czech, Francji, Izraela, Kanady, Rosji i USA.
 
Nie sposób omówić wszystkich filmów Festiwalu, spróbuję się więc skupić na kilku najbardziej interesujących ? czy to ze względu na tematykę, czy ze względu na ich wartości artystyczne i na tej podstawie wysnuć pewne uogólnienia.
Film Powiedz mi dlaczego Małgorzaty Imielskiej jest właściwie inscenizowanym dokumentem. Opisuje historię dwojga młodych ludzi: Jurka i Stelli, którzy na dnie poniżenia i śmierci znaleźli miłość. Cudem uratowani, po wojnie na kilkadziesiąt lat rozstali się. Ona wyszła za mąż za innego człowieka i wyjechała do Stanów Zjednoczonych, on został w Polsce. Jurek po 40 latach chce jej zadać tylko jedno pytanie. Dlaczego? Film nie udziela odpowiedzi, ale pewien trop dało, moim zdaniem, spotkanie z bohaterem i reżyserem filmu, które odbyło się po projekcji. Imielska opowiadała, że po trwających kilka miesięcy rozmowach ze Stellą, ekipa filmowa wraz z Jurkiem udała się do Stanów, aby nakręcić dalszą część materiałów. Po przyjeździe znów rozmowy telefoniczne i odmowa osobistego spotkania. Wreszcie jeden krótki kontakt ? pytanie właściwie bez odpowiedzi. Być może, ze strony Stelli była to tylko miłość sprowokowana okolicznościami, może chęć odcięcia się na zawsze od koszmarnej przeszłości, a może ? o czym chyba zapomniała Imielska, nie każdy ma ochotę opowiadać przed kamerą o najbardziej intymnych sprawach.
Konstatacja ta była chyba również obca bohaterce filmu Cheftzi na antenie izraelskiej autorki Dalit Eliraz. Tytułowa Cheftzi prowadzi na antenie religijnego radia porady dla niezamężnych dziewcząt i kobiet, które bezskutecznie poszukują mężów. Prowadzona na żywo audycja cieszy się dużym zainteresowaniem słuchaczek, a prowadząca staje się dla słuchaczek wielkim autorytetem, udzielając mądrych porad. Pewnego dnia wszystko się wali w gruzy ? Cheftzi oświadcza się publicznie na antenie swojemu chłopcu, proponuje małżeństwo i dostaje "kosza". Znów brak intuicji i zrozumienia, że o sprawach intymnych nie mówi się publicznie.

Kontrastem dla tych filmów był zrealizowany z wielką kulturą i taktem Portrecista Ireneusza Dobrowolskiego. Film to ilustrowana obozowymi zdjęciami historia znanego i cenionego przed wojną w Wiedniu fotografa-portrecisty Wilhelma Brasse. Za odmowę podpisania Reischlisty trafił do Auschwitz. Tam wykonywał to samo co wcześniej: fotografie dostojników obozowych i załogi oraz zdjęcia więźniów do dokumentacji obozowej. Na ekranie widzimy tylko obozowe fotografie i ich autora, który opowiada o pokazywanych osobach i związanych z nimi zdarzeniach. Pomimo upływu kilkudziesięciu lat nadal to przeżywa, chwilami nie może mówić ze wzruszenia. Po wojnie Brasse nie wrócił już do ukochanego zawodu ? nie potrafił wziąć aparatu do ręki. Wielkie brawa dla reżysera ? nie wystarczy ciekawy temat, trzeba jeszcze spowodować, aby bohater "otworzył się", a jednocześnie zachować takt i kulturę.

Ciekawym filmem była też Inna droga do domu izraelskiej realizatorki Danae Elon. Jej rodzice w 1948 r. przyjeżdżają z Włoch do Izraela. Ze względu na dużą ilość zajęć zawodowych nie są w stanie zapewnić wystarczającej opieki córce. Przyjmują więc chętnie propozycję Araba, który, aby utrzymać liczną rodzinę, jest gotów podjąć jakiekolwiek zajęcie. Przez 20 lat Arab będzie mentorem i wychowawcą dziewczyny, poświęcając jej więcej czasu niż własnym dzieciom: siedmiu synom i trzem córkom. Po 20 latach rodzina Danae wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych i kontakt się urywa. Po zamachu na WTC w Nowym Jorku Danae próbuje nawiązać ponowny kontakt z arabską rodziną. Ma jedynie mgliste informacje: wiadomość, że jeden z synów jej wychowawcy mieszka w małym mieście na Środkowym Wschodzie i prowadzi tam sklepik spożywczy. Okazuje się, że wszystkie dzieci Araba osiedliły się w Stanach. Pieniądze zarobione u rodziców Danae posłużyły do opłacenia szkół i umożliwienia startu w USA jego dzieciom. Witają się jak przyrodnie rodzeństwo, odnajdują dawną więź uczuciową. Dzięki pomocy realizatorki udaje się ściągnąć ojca, który jako jedyny pozostał w Izraelu ? na ślub jednego z synów. Dziewczyna chce z nim wrócić do Izraela, aby zobaczyć jak tam żyje. Niestety, podróż bezpośrednio do Izraela jest dla niego niemożliwa. Trzeba lecieć do Jordanii i dopiero później pojechać samochodem do Jerozolimy. Oficer izraelskiego wywiadu kilka godzin "rozmawia" z nimi na przejściu granicznym ? być może podejrzewa, że 77 letni Arab jest potencjalnym zamachowcem-terrorystą.
(?)
Marek Frankiewicz
Wyświetlony 3568 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.