sobota, 31 lipiec 2010 15:28

Mocarstwa europejskie wobec Konstytucji 3 Maja

Napisane przez

Mija 215 rocznica jednego z najważniejszych www wydarzeń w dziejach narodu polskiego - uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Znany polityk, ówczesny minister spraw zagranicznych Prus, Ewald Fryderyk Hertzberg tak oceniał naszą ustawę rządową:
Rewolucja polska jest jednym z najważniejszych wypadków naszego stulecia, który według mego zapatrywania pociągnie za sobą donioślejsze następstwa niż rewolucja francuska, szczególnie dla państw ościennych.

Jest faktem bezspornym, że już od chwili rozpoczęcia obrad Sejmu Wielkiego europejska opinia publiczna i rządy państw sąsiednich z głębokim zainteresowaniem śledziły przemiany społeczne i polityczne w Polsce. Prawo o miastach, uchwalone 18 kwietnia 1791 roku, skomentowane zostało przez prasę europejską jako wydarzenie ważne i postępowe.

Nie ulega jednak wątpliwości, że o ile Konstytucja 3 Maja została przyjęta w całym kraju z niekłamaną radością, budząc silne emocje i wielkie nadzieje, to reakcje tak opinii europejskiej, jak i sąsiadów Polski były różnorodne. Narody Europy, jak i Ameryki fakt proklamowania Konstytucji 3 Maja przyjęły nadzwyczaj entuzjastycznie, natomiast rządy państw sąsiednich w większości, zachowały rezerwę, a nawet wrogość, widząc w wydarzeniach polskich pochód idei rewolucji francuskiej na wschód Europy.
Wiadomość o Konstytucji 3 Maja, o "rewolucji polskiej" i "zamachu stanu" z dnia 3 maja przeniknęła szybko drogą listową i dyplomatyczną do opinii publicznej państw sąsiednich i wywołała duże wrażenie, a niejednokrotnie entuzjazm z powodu niezwykłego przejawu odradzania się upadającego narodu.
Konstytucję 3 Maja powitał radośnie sławny Amerykanin Tomasz Payne oraz angielski publicysta i mówca Edmund Burke, który w znamiennych i podniosłych słowach stwierdził:
(...) nikt straty nie poniósł, nikt poniżonym nie został. Począwszy od króla aż do dziennego wyrobnika (...) żadna kropla krwi nie prysnęła: nie było ni zdrady, ni obelgi, ni przysposobionego lżenia religii, obyczajów ani łupiestwa, ani konfiskaty; żaden obywatel pojmanym, żaden więzionym nie został, żaden wygnanym. ? Lecz takowe podziwienia godne postępowanie zachowane było jedynie dla tego chwalebnego związku, którego cel stanowiło utrzymanie prawdziwych, istotnych i nieodzownych praw człowieka. Na koniec to wielkie dzieło ten ma zaszczyt, najcelniejszy, że zawiera w sobie nasiona coraz dalszego ulepszenia w porządnym wynoszeniu się na tych samych zasadach, które naszą starą brytańską konstytucję czynią tak wyborną. Tu jest powód powinszowania i święcenia tej rocznicy przez wieki.
Czołowy organ polskiego odrodzenia, "Gazeta Narodowa i Obca" podaje wiele pochlebnych sądów zagranicy o Konstytucji 3 Maja. W dniu 10 sierpnia 1791 roku przytacza ona ciekawą relację z Dublina z 22 lipca 1791 r., w której jest mowa o manifestujących w Dublinie Irlandczykach, dla których Polska, Stany Zjednoczone i Francja były tymi państwami, które znajdowały się w czołówce walk o wolność, demokrację i swobody obywatelskie. Gazeta przytacza również opis manifestacji odbywających się w Birmingham i Londynie, na których porównywano dokonania polskie z tym, co miało miejsce przed laty w Waszyngtonie. Artykuły powyższe świadczą, jak szerokie kręgi zataczała sława tego wielkiego dzieła Sejmu Czteroletniego i jak głęboko przeniknęła do obcych społeczeństw świadomość nieprzemijającej wartości polskiego aktu rewolucyjnego.
Zrozumieć doniosłość i znaczenie konstytucji pomagają relacje obcych posłów przebywających w Warszawie podczas uchwalania Konstytucji 3 Maja. Jednym z nich był niezwykle życzliwie wobec Rzeczypospolitej usposobiony reprezentant Francji Aleksander Bonneau, który w przyszłości swą przyjaźń wobec Polski okupił długoletnim więzieniem w twierdzy petersburskiej.
W swej depeszy z 4 maja 1791 roku, przesłanej do ministra spraw zagranicznych Francji, pisał on o olbrzymim entuzjazmie, który ogarnął mieszkańców Warszawy, i przewidywał korzystne następstwa dla przyszłych wydarzeń polskich. Ponieważ niniejsza depesza jest dość znamienna, aby przybliżyć atmosferę, jaka panowała w Warszawie w dniu uchwalenia konstytucji, pozwolę sobie przytoczyć jej większy fragment:
(...) nie sposób, Panie, opisać objawów radości i uniesienia, jakie wybuchły zewsząd, wypełniając hucznymi owacjami sale i trybunały, tak że żądania opozycji były ledwo słyszalne (...) Posłowie tłumnie opuścili swe miejsca, mieszając się z senatorami, otoczyli króla i z rękoma uniesionymi w górę powtarzali wraz z nim tekst przysięgi. Okrzyki "niech żyje król" słychać było wszędzie. Zgiełk, szaleństwo i uniesienie sięgały zenitu. Król powstał z tronu i długo dawał znak ręką, aby wysłuchano, co miał do powiedzenia. "Tego, co uczyniłem, nigdy nie będę żałował, ponieważ tak nakazywało mi moje sumienie i gorące umiłowanie mego narodu. W tej chwili udaję się do kościoła, aby złożyć Bogu dzięki za natchnienie, a ci, którzy miłują ten naród równie gorąco jak ja, niechże podążą za mną".
Rzecz znamienna, że nawet nieprzychylnie do Polski usposobiony agent francuski Joseph Aubert w swej depeszy z 7 maja 1791 r. do ministra spraw zagranicznych Francji Montmorina, chwali Polaków, że potrafili tak długo zachować sekret o planach przeprowadzenia konstytucji. We wspomnianej depeszy wskazywał on na olbrzymią doniosłość przeprowadzonych reform. Pisał mianowicie:
(...) jednym z najważniejszych osiągnięć jest nadanie przywilejów zarówno miastom, jak i mieszczaństwu. Było to z pewnością zręczne posunięcie, ponieważ w ten sposób związano mieszczan z losem państwa i zapewniono sobie ich pomoc w realizacji całego przedsięwzięcia.
(?)
Henryk Kocój

Wyświetlony 4025 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.