sobota, 31 lipiec 2010 18:08

Dwa oblicza indywidualizmu

Napisane przez

Indywidualizm - jedna z głównych orientacji w myśli społecznej, sięgająca swymi korzeniami średniowiecznego nominalizmu1 , a być może nawet i dalej: niektórzy dostrzegają zalążek indywidualistycznej filozofii już u żyjącego na przełomie II i III wieku naszej ery Orygenesa.

Do stworzenia fundamentów doktryny przyczynili się szczególnie dwaj franciszkańscy filozofowie i teologowie: Jan Duns Szkot (1266-1308) i Wilhelm Ockham (1285-1349). Jednakże sam termin "indywidualizm" stworzony został dużo później, co ciekawe, przez saintsimonistów. Tym mianem określali oni społeczeństwo konkurencyjne, któremu przeciwstawiali swój nowoczesny socjalizm.
Indywidualistyczną tradycję intelektualną w czasach nowożytnych rozwijali tacy myśliciele jak Jan Locke, Bernard Mandeville i Dawid Hume, swój pełny kształt osiągnęła zaś ona (jak napisał Fryderyk von Hayek w Indywidualizmie i porządku ekonomicznym) w twórczości Adama Fergusona, Adama Smitha oraz Edmunda Burke'a. Równocześnie jednak zaczął tworzyć się odmienny kierunek filozoficzny, znany również pod nazwą indywidualizmu, a reprezentowany przede wszystkim przez twórców francuskich. Źródeł tego geograficznego podziału myśli indywidualistycznej na "anglosaską" i "kontynentalną" należy doszukiwać się w tym, jak wielką rolę odegrał w Europie kartezjański racjonalizm, tak niepopularny wśród autorów z Anglii i Szkocji.
Mamy już więc tytułowe oblicza indywidualizmu, wspomnijmy o ich przedstawicielach. Z jednej strony dwaj wybitni następcy szkockich filozofów i angielskich wigów, dwie jakże wybitne postaci wieku XIX: Alexis de Tocqueville i Lord Acton. Z drugiej zaś: Rousseau, fizjokraci i encyklopedyści. Spójrzmy teraz, jakie treści znalazły się w ich twórczości i na czym polegają, bez wątpienia fundamentalne, różnice pomiędzy dwoma nurtami indywidualistycznej myśli społecznej.
Czym jest indywidualizm "anglosaski"? Poszukajmy odpowiedzi u Hayeka: Trzeba, po pierwsze, powiedzieć, że jest to przede wszystkim teoria społeczeństwa, próba zrozumienia sił determinujących społeczne życie człowieka, a dopiero w dalszej kolejności zespół maksym wyprowadzonych z tej koncepcji społeczeństwa. (...) Głosi on, że jedyną drogą do zrozumienia zjawisk społecznych jest zrozumienie działań podejmowanych przez jednostki. Przejdźmy teraz do wspomnianych maksym, do treści, jakie wyprowadzić można z "anglosaskiej" koncepcji indywidualizmu: Śledząc wysiłki działań indywidualnych, odkrywamy, że wiele spośród instytucji, na których opierają się ludzkie osiągnięcia, wyłoniło się i działa bez udziału umysłu, który by je zaprojektował, czy nimi kierował. (...) Dla funkcjonowania społeczeństwa indywidualistycznego (...) ważne są tradycje i konwencje (...) pozwalające w dużym stopniu przewidywać zachowanie innych. Gotowość poddania się takim regułom nie tylko dopóty, dopóki rozumie się ich zasadność, ale dopóty, dopóki nie ma się rozstrzygających argumentów za ich odrzuceniem, jest istotnym warunkiem stopniowej ewolucji i udoskonalania reguł stosunków społecznych (...) Jest oczywiście całkowitym banałem stwierdzenie, że istnienie wspólnych konwencji i tradycji obowiązujących w jakiejś grupie ludzi pozwala im na niezakłóconą i wydajną współpracę przy znacznie mniejszym poziomie formalnej organizacji i przymusu niż w przypadku grupy nieposiadającej takiego dziedzictwa. Teraz moglibyśmy powtórzyć za Albertem Schatzem, że: widzimy najpierw z całą oczywistością, czym indywidualizm nie jest. Nie jest tym właśnie, czym według powszechnego mniemania jest: systemem izolacji bytu i apologią egoizmu.
W opozycji do przytoczonych twierdzeń Hayeka stoi koncepcja indywidualizmu "kontynentalnego", sprowadzająca wszelki porządek do świadomego projektu, będącego bezpośrednim rezultatem działania jednostkowego rozumu. Sięgnijmy do słów Kartezjusza: Często dziełom złożonym z wielu części brak tej doskonałości, jaką znajdujemy w dziełach wypracowanych przez jednego (...) narody niegdyś półdzikie, które cywilizowały się stopniowo i tworzyły swe prawa dopiero w miarę, jak zmuszały je do tego trudności wynikające ze zbrodni i swarów, nie były nigdy tak zorganizowane, jak te, które od początku swego powstania przestrzegały ustaw mądrego prawodawcy (...) Sparta była niegdyś tak kwitnąca nie dzięki wartości poszczególnych jej praw, ale dlatego, że wszystkie one, wynalezione przez jednego tylko prawodawcę, zmierzały do jednego celu.
Niechęć do tolerowania sił społecznych nie będących wynikiem projektu czyjegoś umysłu, planowanie w gospodarce i moralności, niechęć naginania się do reguł o nieudowodnionej racjonalnie użyteczności ? to właśnie istota indywidualizmu szkoły kartezjańskiej.
(?)
Daniel Nogal
Wyświetlony 6889 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.