sobota, 31 lipiec 2010 19:13

O wolny rynek w polityce polskiej

Napisane przez

Po cichu minęła 17 rocznica otwarcia Okrągłego Stołu, a więc i okazja do refleksji nad sensem tamtych wydarzeń i poszukania odpowiedzi na pytania, które wielu z nas od tamtych czasów sobie stawia. Pracuje pełną parą Instytut Pamięci Narodowej, setki historyków przegląda akta, zaskakują nas rewelacje odnajdywane tu i tam, ale nic mi nie wiadomo, żeby dotyczyły one spraw, moim zdaniem, najważniejszych.

Jest dzisiaj rzeczą prawie oczywistą, że zarówno wybory czerwcowe 1989, jak i okrągły stół stanowiły jedynie fasadę umów i porozumienia określonego w szczegółach wcześniej, w trakcie sekretnych spotkań w Magdalence, które ciągnęły się co najmniej od września 1988 roku. Pierwsze spotkanie "robocze", w "szerszym gronie", odbyło się w Magdalence, po południu, 16 września 1988. Oczywiście, ta narada robocza poprzedzona była innymi spotkaniami, "w węższym gronie", które odbywały się co najmniej od lata 1988. Uczestnicy tych narad mieli pełną świadomość fasadowości zarówno wyborów powszechnych, jak i okrągłego stołu. Protokół z narady w dniu 17 marca 1989 notuje słowa Stanisława Cioska: Wybory to będą igrzyska dla ludu, ale chleba z nich nie będzie. Trzeba to robić szybko. Odpowiada mu Bronisław Geremek: Jesteśmy gotowi iść do tego ślubu i małżeństwa, chociaż już nie jest takie świeże. Ale wola z naszej strony jest.

Ludzie "prości" i "prostolinijni", jak Lech Wałęsa czy Władysław Frasyniuk, którzy dopiero później stali się wielkimi oratorami, ale w tamtych czasach mieli jeszcze trudności z publicznym przemawianiem, byli zdania, że skoro wszystko jest uzgodnione, to Okrągły Stół jest czystą formalnością i tak naprawdę stratą czasu. "Czerwoni" jednak znali siłę i znaczenie pompy i celebry. Widowisko musi być na odpowiednią miarę i przekonujące. Po co nam jeszcze gadać ? denerwuje się Wałęsa, niech sekretarz KC odczyta wspólne stanowisko i szlus! Inaczej widzi to Aleksander Kwaśniewski: Poważnie mówiąc, 2 razy 2 głosy po 10 minut, byłoby nonszalancją i lekceważeniem wagi "okrągłego stołu". Musimy nadać temu wydarzeniu wagę i jakość. Nie przekonuje to Wałęsy: Ja powiem tylko dwa zdania: Dobrze, że się to już skończyło. Mam nadzieję, że już w to nie wdepnę. Kwaśniewski ripostuje: Jak moja żona to usłyszy w telewizji, to mnie tak op…li za zmarnowanie czasu, że aż strach.
Jak widzimy były to proste, bezpośrednie, szczere rozmowy "jak Polak z Polakiem", podlewane zresztą płynem, który zawsze sprzyja polskiej otwartości i wylewności. W tych komfortowych warunkach elita Polaków, niezwykle skromna liczbowo, ustaliła kurs nawy państwowej na długie lata i rozstrzygnęła zasadnicze kwestie sprawowania władzy, doboru kadr, selekcji elit. Mamy więc prawo pytać: kim byli i skąd się wzięli ci najważniejsi Polacy i jaki mieli tytuł do rozstrzygania o naszym losie w historycznej perspektywie? Oczywiście, moje pytanie nie dotyczy reprezentantów establiszmentu komunistycznego, którzy te umowy przygotowali, spotkania zorganizowali z zamiarem przekazania władzy drugiej stronie. Kim była ta "druga strona" i kogo reprezentowała?
Powszechnie uważa się, że tą drugą stroną była "Solidarność" i że to jej przedstawiciele zasiadali zarówno przy tych smacznie zastawionych stołach pałacyków w Magdalence, jak i gdzie indziej. Fakty historyczne mówią jednak co innego.
Związek "Solidarność", na swoim I Zjeździe Krajowym wyłonił władze krajowe ? ludzi, którym powierzył prawo reprezentowania go. Delegaci na Zjazd Krajowy zostali wyłonieni w wyborach w swoich zakładach pracy i w regionach, a na Zjeździe wybrano Przewodniczącego, Komisję Krajową, jej Prezydium i Krajową Komisję Rewizyjną. Prezydium liczyło sobie 18 członków, cała KK ? 89 i KKR ? 21, razem 128 członków władz krajowych. Kto i ilu z nich uczestniczyło w podejmowaniu decyzji o losach naszego Kraju w historycznych negocjacjach magdalenkowych i okrągłostołowych?
We wszystkich sekretnych negocjacjach uczestniczyło 42 panów (panie, niestety, dopuszczone nie zostały!), w tym 16 reprezentowało tzw. stronę opozycyjno-solidarnościową. Byli to: Z. Bujak, W. Frasyniuk, B. Geremek, M. Gil, Lech Kaczyński, J. Kuroń, W. Liwak, T. Mazowiecki, J. Merkel, A. Michnik, A. Pietrzyk, E. Radziewicz, H. Sienkiewicz, A. Stelmachowski, W. Trzeciakowski, i Lech Wałęsa. Tylko czterech z nich było członkami Komisji Krajowej Związku: Bujak, Frasyniuk, Merkel i Wałęsa. Inaczej mówiąc: tylko co najwyżej jeden na dziesięciu panów podejmujących decyzję o kształcie Polski i jej ustroju na długie lata, miał rzeczywisty mandat społeczny. Dzisiaj wiemy, że przynajmniej w stosunku do dwóch z nich istnieją poważne wątpliwości, co do ich roli w Solidarności i ich związków ze Służbą Bezpieczeństwa.
Nie inaczej przedstawia się sprawa z tymi, którzy uroczyście zasiedli do podpisywania kontraktu okrągłego stołu, a następnie, w czerwcowych wyborach do Sejmu i Senatu. Z jednym wyjątkiem ? który tylko potwierdza regułę, każdy z kim Andrzej Wajda sfotografował Lecha Wałęsę, został wybrany posłem lub senatorem! Razem wybrano 260 kandydatów Lecha Wałęsy. W tym gronie znalazło się 12 (słownie: dwunastu) członków krajowych władz Związku Solidarność: M. Gil, Z. Janas, J. Jungiewicz, J. Merkel, J. Onyszkiewicz i H. Wujec w Sejmie, oraz A. Kralczyński, B. Lis, K. Modzelewski, A. Pietrzak, R. Romaszewski i A. Tokarczuk w Senacie. Tylu też zasiadło do zdjęcia w Pałacu Namiestnikowskim, gdy z pompą podpisywano "porozumienie".
(?)
Jerzy Przystawa

Wyświetlony 3573 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.