niedziela, 01 sierpień 2010 21:15

Niszczyli siłę oporu Z dr Barbarą Niemiec rozmawia Piotr Bączek

Napisane przez

Dlaczego zdecydowała się Pani podać do publicznej wiadomości agentów komunistycznej Służby Bezpieczeństwa?

Jest kilka powodów, dla których ta prawda musi ujrzeć światło dzienne. Przede wszystkim dawni tajni współpracownicy służb specjalnych, dopóki nie są zdemaskowani lub nie ujawnili się sami, mogą pod wpływem szantażu działać na szkodę różnych instytucji, społeczności czy państwa.
Ujawnienie tych nazwisk daje też szanse obrony ujawnionym. Pragnę również podkreślić, że ludzie, którzy z nimi pozostają w różnych relacjach, osobistych czy służbowych, mają prawo do tej wiedzy. Nie można również zapominać, że człowiek, żeby zrealizować swą ludzką wolność, musi ponosić odpowiedzialność za swoje wybory, niezależnie od tego, jakie były motywy tych wyborów - strach przed represjami, przemoc bezpieki, chciwość czy też zwykła ludzka podłość i zawiść. Ale pamiętajmy, że ci ludzie mieli blisko siedemnaście lat na to, by publicznie przyznać się do tego, co robili, i przeprosić. Jeśli nie publicznie, to prywatnie, w gronie dawnych współpracowników z podziemia. Taka autolustracja byłaby ideałem. Jeśli tego nie zrobili, nie chcą zmierzyć się z prawdą, to pogłębiają swą winę i nadal uchybiają swej ludzkiej godności. Nie wolno przecież utwierdzać ani ich, ani społeczeństwa w przekonaniu, że współpraca z SB czy też służba w tej formacji to niewiele znaczący szczegół w życiorysie. Jest to haniebna plama na życiorysie, której należy się wstydzić, a jeszcze bardziej trzeba ją zmyć i zło wynagrodzić. Po tylu latach zamazywania różnicy między uczciwością a podłością przez tzw. elity, najwyższy czas ostro zarysować granice i odbudować moralną świadomość społeczeństwa. Ujawnienie współpracowników SB powinno być ostrzeżeniem dla każdego, kto sądzi, że można swe haniebne poczynania ukryć na zawsze przed innymi. Prawda zawsze w końcu wyjdzie na jaw. Bardzo ważne jest ustalenie, gdzie aktualnie w strukturach społecznych funkcjonują dawni tajni współpracownicy i funkcjonariusze SB, i ogólnie aparatu komunistycznych represji. Ogłoszenie publiczne nazwisk tajnych współpracowników, być może, przyczyni się do ustalenia tych faktów.
Czy była Pani zaskoczona tym, kto donosił SB?
Może nie tyle zaskoczona, ile porażona. Przecież oprócz ówczesnych studentów są wśród donoszących profesorowie o znanym dorobku naukowym. Ludzie, którzy zapewne cieszyli się zaufaniem swych uczniów. Szkoda, że nie było ich stać na szlachetność odpowiadającą prestiżowi stanowiska.
Agentura uniwersytecka szkodziła również uczelni, nie tylko zagrażając jej jako placówce naukowo-dydaktycznej, ale symbolicznemu znaczeniu. UJ dla naszego kraju to coś znacznie więcej niż nawet najlepsza wyższa uczelnia. Każdy jej student i pracownik, decydując się na współpracę z SB, ten symbol plugawił.
Prawdziwy problem agentury ma charakter społeczny. Niweczyła ona wysiłki całego narodu zmierzające do odzyskania suwerenności. Szkodziła, zatem nie tylko konkretnym osobom, ale Polsce. Co więcej, dopóki nie będzie ujawniona, szkodzić może nadal, niekoniecznie z własnej woli.
Służba Bezpieczeństwa inwigilowała Panią w ramach Sprawy Operacyjnego Rozpracowania "Marysia". Co to była za sprawa?
"Marysia" ? to był mój pseudonim w podziemnej "Solidarności". Zatem sprawą była moja działalność "antysocjalistyczna na wszelkich polach". Wiem z wypowiedzi przesłuchującego mnie funkcjonariusza, że interesowała ich również treść moich wykładów na uczelni, mieli o nich jakieś informacje.
Czy raporty SB odzwierciedlają prawdę o tamtych czasach?
W dużej mierze tak; bezpieka wiedziała sporo o podziemiu. Zapewne głównie na skutek gadulstwa przesłuchiwanych. SB nie wiedziała mimo to o wielu rzeczach, a co najważniejsze nie wiedziała o naszych zamiarach przed ich realizacją. W materiałach wyraźnie złagodzony jest opis nieudanej próby przesłuchania mnie 11 września 1986 r. Przyczyną tego złagodzenia była zapewne chęć uśmierzenia niezadowolenia szefów, że nie doprowadzono mnie na przesłuchanie równocześnie z innymi działaczami.
Czy w okresie konspiracji były jakieś aresztowania, naloty bezpieki?
Ja nie byłam aresztowana, natomiast ewidentnie namierzone były niektóre nasze spotkania. Aresztowani byli moi współpracownicy. Mogę raczej powiedzieć, że byłam nękana ostentacyjnym śledzeniem i stwarzaniem pozorów zamiaru porwania.
Czym obecnie zajmują się krakowscy esbecy, którzy są autorami tych dokumentów?
Mówiłam już kiedyś, że nie mam pojęcia, co robią ci panowie.
Po 1989 roku spotkała Pani, któregoś z tych esbeków?
Na jednego z nich natknęłam się w pociągu, jadąc do Gdańska, notabene na zjazd "Solidarności". Pokazywałam go dosyć ostentacyjnie koleżankom i kolegom, którzy go oglądali jak zwierzątko w ZOO. Był speszony, a nawet przerażony. Właściwie powinnam się tym zainteresować, chociaż bardziej interesowało mnie ujawnienie agentów.
Czym zajmowali się agenci SB, jakie przekazywali informacje?
Zdobycie wiedzy na ten temat jest jeszcze przede mną. Na to pytanie będę mogła odpowiedzieć, gdy będę miała możliwość przejrzenia materiałów. Być może, taką wiedzę mieli już inni pokrzywdzeni. Potrzebna jest wymiana informacji. Na razie odtajniono dane osobowe, ale nie miałam w rękach dokumentów. Swoją drogą na to pytanie powinni odpowiedzieć oni sami. Proszę zważyć, że wśród nich są pracownicy naukowi i wychowawcy polskiej inteligencji! Są zatrudnieni w najstarszej polskiej uczelni. Nie wolno się z tym pogodzić! Przy tej okazji ujawniły się wszelkie niedostatki regulacji prawnej: dlaczegóż to ciężar ujawnienia agentury musi spoczywać na pokrzywdzonych? Do takich danych powinien mieć dostęp każdy zainteresowany tym pracodawca. W przypadku pracowników wyższych uczelni, nauczycieli, dziennikarzy, działaczy związków zawodowych lustracja powinna być obowiązkowa.
Czy IPN przekazał nazwiska wszystkich agentów, którzy donosili na Panią?
Jeszcze nie. Pragnę podkreślić, że jeszcze nie otrzymałam z IPN wszystkich materiałów, które zbierała SB na mój temat. Uważam, że np. brakuje raportów z lat 1982-1985, także o sprawach znanych SB. Nie ma również żadnego dokumentu o Chrześcijańskim Uniwersytecie Robotniczym, o moich kontaktach z "Solidarnością" Rolników Indywidualnych w diecezji przemyskiej. Uczestniczyłam w wielu akcjach także w tych środowiskach, np. w 1984 r. byłam w Zielone Święta w Zarzeczu. Zostałam zatrzymana i na tę okoliczność byłam przesłuchiwana. Dlatego jakieś materiały z obserwacji mnie musiały wtedy powstać. Nie ma także żadnego dokumentu o akcji liczenia frekwencji w wyborach do sejmu w 1985 r. Nie dostałam również materiałów o kontaktach z Nowym Sączem, o odtwarzaniu Sekcji Nauki, a takie spotkania odbyły się w Gdańsku, Wrocławiu, Lublinie, Krakowie. W każdym z nich uczestniczyło ponad sto osób, a miejscem spotkań były budynki uczelni. To tylko niektóre przykłady większych akcji. Tymczasem otrzymane dokumenty z IPN nie odnoszą się do nich. Być może, wynika to faktu, że moje dokumenty zostały zniszczone 31 stycznia 1990 roku i dlatego ten materiał jest bardzo szczątkowy.
W jakim stopniu krakowskie środowisko naukowe było zinwigilowane?
Na podstawie tego ułamka informacji trudno ocenić, ale nie można mieć złudzeń. W latach osiemdziesiątych na Uniwersytecie Jagiellońskim zatrudnionych było 5 tysięcy pracowników, a studiowało ok. 17 tysięcy młodych ludzi. To stwarzało SB duże możliwości.
Pragnę przypomnieć, że to były zupełnie inne czasy, wtedy niespecjalnie zastanawialiśmy się nad planami esbeków, ich planami wobec nas, w każdym razie w moim środowisku. Wiedzieliśmy, oczywiście, że chcą doprowadzić do negatywnej weryfikacji politycznie niewygodnych pracowników, więc zrobiliśmy wszystko, żeby ta akcja się nie powiodła. I rzeczywiście na Uniwersytecie Jagiellońskim SB nie miała sukcesów. Wybory władz Uczelni odbywały się zgodnie z planami "Solidarności", zweryfikować pracowników się nie udało. Komunistyczny Związek Nauczycielstwa Polskiego faktycznie przestał się liczyć, studentów w partii było chyba siedemnastu.
Słyszeliśmy narzekania aktywistów PZPR, że Uniwersytetem Jagiellońskim rządzi partia, której podobno nie ma (mieli na myśli "Solidarność"), a ta w rzeczywistości istniejąca nie ma nic do powiedzenia. Przypuszczaliśmy, że wśród naszych kolegów i studentów są donosiciele. Gdyby policzyć nasze podejrzenia, to ich liczba byłaby większa, niż to wynika z przekazanych dokumentów.
(?)
Rozmawiał Piotr Bączek

 
Barbara Niemiec ? doktor nauk humanistycznych, obecnie emerytowany adiunkt Instytutu Pedagogiki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Po ukończeniu studiów polonistycznych pracowała w Katedrze Językoznawstwa Ogólnego UJ oraz w Instytucie Kształcenia Nauczycieli i Badań Oświatowych. Aktualnie wykłada w Wyższej Szkole Filozoficzno-Pedagogicznej "Ignatianum" w Krakowie.
W 1980 r. współorganizowała NSZZ "Solidarność" na UJ. Po 13 grudnia 1981 r. tworzyła i działała w podziemnych strukturach na UJ- Tajnej Komisji Zakładowej "S". Była członkiem ścisłego kierownictwa Regionalnego Komitetu Solidarność Małopolska. Publikowała w prasie podziemnej. Była redaktorem "Wolnej Myśli" i "Kroniki Małopolskiej" oraz wykładowcą Chrześcijańskiego Uniwersytetu Robotniczego przy parafii św. Maksymiliana Kolbego w Mistrzejowicach (Kraków-Nowa Huta).
Po 1989 r. działała w "Solidarności" jako sekretarz, a później wiceprzewodnicząca Regionu Małopolska i członek Komisji Krajowej. W latach 1991-92 wiceprzewodnicząca Komisji Krajowej "Solidarności". W I kadencji Sejmu RP (1991-93) sędzia Trybunału Stanu. Była redaktorem naczelnym "Tygodnika Małopolska", redaktorem i członkiem rady nadzorczej "Tygodnika Solidarność", uczestniczyła w pracach nad Obywatelskim Projektem Konstytucji. Na mocy uchwały Komisji Krajowej z 1994 r. kierowała zespołem "S" ds. zbadania akt STASI. Współzałożycielka i wiceprzewodniczącą Komitetu Opieki nad Miejscami Zbrodni Komunizmu. W 1999 r. kandydowała na stanowisko prezesa IPN.
Wyświetlony 4736 razy
Więcej w tej kategorii: « Agenci na uczelniach Na zdrowy rozum »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.