wtorek, 03 sierpień 2010 11:31

Stan wojenny w PRL i za Oceanem

Napisane przez

Wprowadzenie stanu wojennego było szokiem dla społeczeństwa, żyjącego nadzieją szybkich zmian demokratycznych i wolnorynkowych. Dekret o stanie wojennym nie odebrał jednak ludziom człowieczeństwa. W pierwszym roku stanu wojennego SB pozyskała do współpracy tylko 1579 osób, z kraju wyjechało 15335 osób (w 1981 roku trzy razy mniej).

 

Władza sterroryzowała naród. Represje dotknęły całego społeczeństwa. Jedyny raz w historii PRL udało się zrealizować zasadę równości i sprawiedliwości społecznej. Milicyjne szykany stały się udziałem wszystkich, nie tylko dorosłych. Dolegliwości stanu wojennego odbiły się również na kondycji nowo narodzonych (wcześniejsze porody, niedowaga płodu, rzutujące na dalszy rozwój dziecka).
W ciągu roku stanu wojennego internowano 10131 osób, aresztowano 3616, zlikwidowano 677 grup konspiracyjnych, 360 drukarni i 11 radiostacji "Radia Solidarność". 19 XII 1982 Rada Państwa podjęła uchwałę o zawieszeniu stanu wojennego o północy 30 XII 1982. Ostatecznie zniósł go sejm 22 VII 1983 roku, ale właściwie trwał on do czerwcowych wyborów 1989 roku.

Przeciw narodowi
Pozostaje paradoksem, że decyzja o pacyfikacji własnego społeczeństwa jest jedynym suwerennym aktem PZPR, rządzącej w Polsce z moskiewskiego nadania. Dekret o stanie wojennym zawiesił działalność wszystkich stowarzyszeń i związków zawodowych. Zakazał organizacji strajków i akcji protestacyjnych. Zawiesił działalność kin i teatrów oraz wydawanie prasy. Zmilitaryzowano koleje, pocztę, służbę zdrowia. Zakazano obywatelom poruszania się miejscach publicznych od godziny 22 do 6. Zawieszono łączność telegraficzną i teleksową. Wprowadzono cenzurę przesyłek pocztowych. Zawieszono międzynarodową i krajową komunikację lotniczą. Obywatelom zakazano zmiany stałego miejsca pobytu bez zezwolenia władz administracyjnych. Kraj stał się więzieniem.
W 36 ośrodkach internowania zamknięto 4732 osoby (działacze polityczni, związkowi, szeroko pojęta opozycja). Oddziały ZOMO pacyfikują strajki okupacyjne w wielu zakładach pracy (199). Ostatni, w kopalni "Piast", zakończono 28 XII. Na ulicach wielu miast milicja brutalnie rozpędza demonstracje. 17 XII szef kancelarii Urzędu Rady Ministrów wydaje okólnik nakazujący przeprowadzenie w urzędach państwowych weryfikacji wszystkich pracowników-członków NSZZ "Solidarność".
Represje stanu wojennego były stopniowo liberalizowane bądź ? w zależności od sytuacji ? zwiększane (zmiany godziny milicyjnej, wyłączanie telefonów, zakaz ruchu prywatnych samochodów, zakaz działalności instytucji kulturalnych i rozrywkowych, zakaz organizowania imprez sportowych). 19 XII skrócono godzinę milicyjną (od 23 do 6), ale zmiany nie dotyczyły województwa elbląskiego, gdańskiego, katowickiego, lubelskiego, wrocławskiego, szczecińskiego. 10 I 1982 przywrócono w całym kraju łączność telefoniczną, przy jednoczesnym cenzurowaniu rozmów. 2 V zniesiono na terenie całego kraju godzinę milicyjną. Dopiero 19 V wznowiono międzymiastową automatyczną łączność telefoniczną.

Daremna śmierć z rąk nieznanych sprawców
Śmiertelne ofiary pacyfikacji kopalni "Wujek" czy manifestacji w Lubinie, Wrocławiu czy Gdańsku są znane opinii publicznej. Tymczasem ofiar stanu wojennego, i lat późniejszych, było znacznie więcej. Działająca w sejmie X kadencji (1989-1991) komisja nadzwyczajna do zbadania działalności Ministerstwa Spraw Wewnętrznych zebrała ponad sto przypadków zgonów, jakie miały miejsce w latach 1981-1989. Są wśród nich działacze związkowi, ludzie zatrzymywani bądź przesłuchiwani, księża, ofiary porachunków osobistych z funkcjonariuszami, przypadkowe osoby napadnięte podczas manifestacji. Przyczyną śmierci były zabójstwa dokonywane z broni palnej, domniemane zabójstwa związane z działaniami funkcjonariuszy MSW, niewyjaśnione zgony, będące najprawdopodobniej zabójstwami dokonywanymi przez funkcjonariuszy MSW, pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Sprawcy pozostają bezkarni. O ofiarach nikt już nie pamięta.

Posłuchaj, Polsko
Wspomina dr Barbara Błasińska, iberystka, filozof:
Wykładałam filozofię na uniwersytecie w Vera Cruz, w Meksyku, gdy w Polsce wybuchła "Solidarność". Nie wszyscy wiedzieli, gdzie leży Polska, kim są jej obywatele. Wiedzieli, że Polacy porwali się na komunizm. Funkcjonowało nazwisko-symbol ? Walesa.
Przekazicielami informacji o tym, co działo się w Polsce, były różne ugrupowania trockistowskie. Liga Obrero Marcsista, Partido Obrero Socialista zwoływały wiece w Mexico City, w Halapie ? stolicy stanu Vera Cruz. W ich pojęciu rewolucja "Solidarności" polegała na promocji wszystkich biednych. Zwozili więc z prowincji na wiece całe rzesze biednych chłopów w białych pantalonach i w olbrzymich kapeluszach. Kiedyś rewolucja meksykańska obiecała im ziemię, ale do tej pory nie spełniła obietnic. Biedota przez lata ulegała złudzeniom, że trockiści walczą o poprawę jej bytu, że pomogą jej odzyskać ziemię. Równocześnie działały szwadrony śmierci, które zabijały protestujących przeciwko wyzyskowi, domagających się posiadania ziemi.
Przypuszczam, że intencje trockistów były zapewne dobre, niemniej deformowali polską rzeczywistość. Odnosiliśmy wrażenie, że mają kontakty z trockistowskimi odłamami "Solidarności". Słyszeli głównie o Zbyszku Bujaku. Nagłaśniali działaczy KOR-u. Próbowaliśmy walczyć z tym monopolem, organizując spotkania na uniwersytetach, prostując przekłamania informacyjne. Tłumaczyłam z polskiego na hiszpański powstały wówczas biuletyn informacyjny.
(?)
Jerzy Pawlas


 
Wyświetlony 3874 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.