wtorek, 03 sierpień 2010 11:41

Turcja w Europie: więcej niż głupota?

Napisane przez

Na początku października UE rozpoczęła negocjacje akcesyjne z Turcją. Natomiast już rok temu ukazała się broszura zatytułowana Turkey in Europe: more than a promise? ("Turcja w Europie: więcej niż obietnica?"). O ile jej tekst pełny jest peanów na rzecz tego "europejskiego" państwa, to dane zawarte na końcu doskonale obrazują to, co się stanie po przyjęciu Turcji do UE.

 

Dokument ten ukazał się w atrakcyjnej formie, jaką niewątpliwie jest elegancko zredagowana miniksiążeczka, z kolorową okładką i pomysłowo wtopioną literką T (jak Turcja, w kolorze czerwonym) w literkę E (jak Europa, kolor niebieski). Do tego ekologiczna, bo wydrukowana na papierze z recyklingu. Nie podano nakładu, lecz na pewno był spory, gdyż sponsorem tegoż wydawnictwa było British Council, znane ze swego internacjonalizmu, a także The Open Society Institute, czyli fundacja niejakiego George'a Sorosa, internacjonalisty demoliberalnego pochodzenia węgierskiego, znanego bardziej z machlojek finansowych na skalę globalną, którego bliżej przedstawiać nie trzeba.

Podtytuł informuje czytelnika, że ma do czynienia z raportem Niezależnej (sic!) Komisji ds. Turcji. Jak się okazuje, komisja taka niezależna nie jest, bo w środku, małymi literkami stoi jak wół: The Independent Commission on Turkey is supported by the British Council and Open Society Institute. Niezwykle osobliwy to rodzaj niezależności, oczywiście, niezależności od wszystkiego i wszystkich (a szczególnie od przywiązania i szacunku dla kultury europejskiej), oprócz wymienionych wyżej dwóch internacjonalistycznych organizacji...
A w tejże komisji zasiadły takie osobistości, jak Bronisław Geremek, naczelny przedstawiciel nowej lewicy brytyjskiej Anthony Giddens, socjalista i były premier Francji Michel Rocard, lewicowa działaczka Emma Bonino (jej "zasługi" to m.in. legalizacja aborcji we Włoszech) czy Kurt Biedenkopf, chadek i były premier Saksonii, nazywany "Królem Saksonii" ze względu na długie, cieszące się społecznym poparciem rządy (1990-2002). Tak więc skład komisji świadczy o jej pełnym, tak wielbionym w UE, pluralizmie, gdyż znaleźli się w niej reprezentanci różnych opcji... lewicy europejskiej.

Turcja: kraj europejski?
Już na samym początku autorzy popisują się niezwykłą erudycją, powołując się na nieobowiązujący dokument, czyli na Traktat Ustanawiający Konstytucję dla Europy, a dokładniej na art. 1: Unia jest otwarta dla wszystkich państw europejskich, które szanują jej wartości i zobowiązują się je wspólnie wspierać. Jakie są wartości wyznawane w UE, wiadomo nie od dziś. Pod wpływem polityków wywodzących się z pokolenia'68 panuje przekonanie o doskonałości demokracji, uniwersalności praw człowieka i niezbędności istnienia zbiurokratyzowanej hybrydy socjalizmu z małymi domieszkami kapitalizmu i wolnego rynku. Wszystkie te "wartości" znajdują swe odbicie w prawodawstwie UE, liczącym już bodajże 90 tys. stron, a także w projekcie eurokonstytucji. Według autorów tego raportu, kraj europejski to taki, jaki jest opisany w art. 2, a więc szanujący godność ludzką, wolność, demokrację, równość, rządy prawa i respektujący prawa człowieka. Czy Turcja spełnia te warunki i czy jest krajem europejskim?
Pytanie dla autorów raczej retoryczne. W raporcie czytamy, że można ten problem rozpatrywać poprzez pryzmat położenia geograficznego, historii i kultury. Przyznają oni, że zaledwie 3% terytorium Turcji leży w Europie, ale nie stanowi to dla nich problemu, gdyż granice na wschodzie i południowym wschodzie pozostają płynne i otwarte na interpretację. To oczywiste, że sama geografia nie może dostarczyć odpowiedzi (s. 10). Dowiadujemy się więc, że UE nie jest wspólnotą geograficzną, co zostawia szerokie pole do przyłączenia w przyszłości innych egzotycznych krajów.
No to może mamy wspólną z Turkami historię? Owszem, zwykle występowali oni w roli najeźdźcy chcącego nawrócić mieczem niewiernych zamieszkujących Europę. Przez pierwsze wieki swego istnienia Imperium osmańskie prowadziło politykę agresywną, co przyniosło sukcesy w postaci podporządkowania sobie Bałkanów. Jak dobrze wiemy, gdyby nie król Jan III Sobieski, cała Europa modliłaby się teraz do Allaha. Ale te fakty są całkowicie marginalizowane przez Komisję. Przytacza ona za to punkty pozytywne wspólnej historii, czyli na przykład... Świętego Mikołaja, czy też fakt, że św. Paweł pochodził z Tarsu. Pozostaje czekać na akcesję Brazylii do UE ze względu na św. Galvăo e Mártiresa oraz Tunezji ze względu na św. Cypriana z Kartaginy...
Imperium Ottomańskie przedstawione zostaje jako raj dla innowierców, gdzie różne religijne wspólnoty żyły obok siebie, uzyskując specjalne prawa i przywileje w myśl koranicznego przykazania tolerancji dla Ludów Księgi. Jednak Komisja zapomniała, że innowiercy stali najniżej w hierarchii społecznej, byli traktowani z poczuciem wyższości, a jakikolwiek awans był możliwy jedynie pod warunkiem przejścia na islam.
Komisja dochodzi wreszcie do początków XIX wieku. Wtedy to sułtan Mahmud II rozpoczął westernizację Turcji. Komisja chwali jego osiągnięcia: Reformy te, mocno inspirowane przez Francję, doprowadziły do likwidacji tradycyjnych ottomańskich instytucji [m.in. zniósł system timarów, lenn wojskowych ? przyp. aut.], modernizacji armii [zlikwidował konserwatywną formację janczarów ? przyp. aut.], centralizacji administracji [zlikwidował Dywan, radę sułtańską, zastępując ją Radą Państwa ? przyp. aut.], powstania poczty i Banku Ottomańskiego drukującego papierowe pieniądze, wprowadzenia obowiązkowej edukacji podstawowej. Szkoda, że nie pokazuje całej prawdy o rządach Mahmuda II, który tak zaangażował się w postępowe reformy wewnętrzne, że doprowadził niemal do upadku imperium, tracąc Serbię, Mołdawię i Wołoszczyznę na rzecz Rosji, Algierię na rzecz Francji oraz Cylicję, Syrię, Jordanię i Palestynę na rzecz Egiptu. Ponadto Grecja uzyskała niepodległość, a Rosja prawo do mieszania się w wewnętrzne sprawy Turcji, gdyż w 1833 r. wymusiła na sułtanie układ, na mocy którego prawosławni mieszkańcy imperium zostali objęci protektoratem cara.
(?)
Piotr Rosik

Wyświetlony 6846 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.