niedziela, 29 sierpień 2010 05:49

Straszni uczniowie

Napisane przez

Ukryta kamera rejestruje scenę w klasie, jak uczniowie znęcają się nad nauczycielem, media nadają sprawie rozgłos, mówi się o powszechnym zdziczeniu obyczajów, o przemocy i brutalności jako o znaku naszych czasów, że mordują już nawet dzieci, że natura ludzka się degraduje.

 

Osobiście jestem raczej skłonna zgodzić się z tymi, którzy twierdzą, że natura ludzka się nie zmienia. A wiadomo, że łaknie ona autorytetu. Uczniowie szukają go w nauczycielu. Wprawdzie powiedzieć, że jeśli nie daje sobie rady z klasą, to sam jest sobie winien i wszystkie klęski, jakie na niego spadają, sam sobie wypracował ? byłoby przesadą i niesprawiedliwością, jednak może coś w tym jest.

Deprecjacja zawodu nauczyciela w peerelu i całe lata negatywnej selekcji w naborze studentów na pedagogikę (wybierali ją na ogół ci, którzy nie dostali się na inne wydziały) przynoszą owoce. Nauczyciel albo z natury autorytetu nie ma, albo nie umie sobie go wypracować. Gdy uczniowie dojdą do wniosku, że król jest nagi, zaczynają się mścić. W łagodnym wypadku będzie to lekceważenie nauczyciela, w skrajnym ? znęcanie się.
Kto się najczęściej nad kim znęca? Mąż nad żoną, gdy podejrzewa, że zawiodła jego idealne wyobrażenia o wierności małżeńskiej, rodzic nad dzieckiem, gdy nie spełnia ono jego wyidealizowanych oczekiwań, a zdarza się, że człowiek, który stracił wiarę, bezcześci symbole religii.
August Strindberg, sztandarowy antyfeminista, nie szczędził obelg wszystkim kobietom i demonstracyjnie nimi gardził. Jednak po wnikliwej analizie jego tekstów można dostrzec, że jest to pogarda dla bóstwa, które pisarz wcześniej wyniósł na piedestał, a potem poczuł się zmuszony z tego piedestału strącić ? pod wpływem wielu lat własnych małżeńskich zmagań z Siri von Essen. Znienawidził bóstwo za to, że go zawiodło.
Co powoduje, że nauczyciel ma autorytet? Myślę, że wtedy, gdy jest porządnym i uczciwym człowiekiem, ma rzetelną wiedzę i umie nią zaimponować, ale także, gdy umie odrobineczkę ujarzmiać; tak jak przywódca w zwierzęcym stadzie czy przywódcy w więzieniach lub gangach, którzy siłą zapracowali na swoją pozycję. W przypadku nauczyciela byłaby to siła duchowa, swego rodzaju umiejętność pozytywnego zniewalania tłumu.
Pamiętam, że w latach 60. w renomowanej warszawskiej szkole doszło do przypadku znęcania się nad nauczycielką fizyki, która nie umiała poradzić sobie z klasą. Z różnych przyczyn. Może dlatego, że była dobra, słaba i nieuleczalnie chora. Ale gdy sprawa wyszła na jaw, władze szkolne zareagowały z całą energią, nie trzeba było ukrytych kamer i interwencji mediów (wtedy zresztą nie byłoby to możliwe). Klasę na trzy dni zawieszono, prowodyrów przeniesiono na rok do równoległych klas, a uczniowie zobligowani zostali do oficjalnych przeprosin. Wszystko zostało załatwione szybko i sprawnie i nic nie wyszło poza progi szkoły. Nauczyciel nie miał autorytetu, za to władze szkolne wykazały się. Co innego, że do wykrycia prowodyrów zastosowano czysto peerelowskie metody: skrzyneczkę dla rodziców na anonimowe donosy, zawieszoną w pobliżu gabinetu dyrektorki.
(?)
Małgorzata Kosewska




 

 

 
Wyświetlony 4643 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.