niedziela, 29 sierpień 2010 09:16

Na 14 rocznicę śmierci Falzmanna

Napisane przez

We wtorek, 16 lipca 1991, Michał Tadeusz Falzmann, główny inspektor kontroli państwowej w NIK, skierował do Dyrektora Oddziału Okręgowego NBP w Warszawie następujące pismo:
Działając na podstawie upoważnienia nr 01321 z dnia 27 maja 1991 Najwyższej Izby Kontroli do przeprowadzenia kontroli w Narodowym Banku Polskim proszę o udostępnienie informacji, objętych tajemnicą bankową, o obrotach i stanach środków pieniężnych (gotówkowych i bezgotówkowych) Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego, Warszawa, ul. Miła 2.

W kilka godzin po tym, tego samego dnia, Anatol Lawina, dyrektor Zespołu Analiz Systemowych NIK, przekazał mu polecenie Prezesa NIK, prof. Waleriana Pańki, o odsunięciu go od wszelkich czynności kontrolnych prowadzonych przez Zespół. Polecenie było jak najbardziej na czasie. Gdyby Prezes wstrzymał się z odwołaniem Falzmanna, jego pisma nie byłoby już komu wręczyć: dzień później Michała Falzmanna nie było wśród żywych.
18 lipca 2005 minęło dokładnie 14 lat od śmierci Michała Tadeusza Falzmanna, człowieka, który samotnie rzucił wyzwanie komunistycznej pajęczynie, staro-nowemu nowotworowi, który u zarania III RP, opanował główne organa tworzącego się nowego państwowa. Ten rak błyskawicznie usunął Michała Falzmanna ze swojej drogi, a w parę miesięcy potem i nie dość lojalnego prezesa NIK, który usiłował pohamować i powstrzymać podległego mu inspektora. Jednakże Michał Falzmann "nie wszystek umarł": zdeponował u swoich przyjaciół setki stron dokumentów, a nowym-starym władzom nie udało się już dokładnie pozacierać tropów, powycierać wszystkiego tak, żeby sprawa FOZZ zniknęła w niepamięci. Starali się bardzo prokuratorzy, żeby przez dziewięć lat trwającego śledztwa wykazać, że to, co wykrył Falzmann, było fantasmagorią. Starały się jak mogły niezawisłe sądy, żeby nikomu z przestępców włos z głowy nie spadł. Dokładnie w rocznicę śmierci Falzmanna dowiadujemy się, że szczęśliwie "przedawnił" się kolejny zarzut wobec Janiny Chim, zastępcy dyrektora FOZZ, mimo że litościwie nam panujący Prezydent podpisał nielitościwą ustawę wydłużającą okresy przedawnienia, ale, jak to w zwyczaju u ludzi litościwych, o kilka dni za późno. Sędzia, o ile wiem, nie zdążył jeszcze napisać uzasadnienia wyroku wydanego w maju ? to ciężka praca, więc nie jest wykluczone, że zanim napisze, to i wszystkim innym skazanym sprawa się upiecze. Może i wróci wtedy z ukrycia inny heros transformacji ustrojowej, filantrop i miłośnik chorych dzieci, Dariusz Przywieczerski, który przeszło 11 lat temu wytoczył sprawę sądową autorom książki Via bank i FOZZ, bo ośmielili się tam sugerować, że ten geniusz biznesu polskiego powinien stanąć przed wymiarem sprawiedliwości! A byłby czas najwyższy, bo właśnie inny sąd, powołany do obrony Przywieczerskiego i spółki, wzywa nas na dzień 31 sierpnia na kolejną TAJNĄ rozprawę i aż nie możemy się doczekać, żeby zobaczyć na własne oczy, jak Sąd Rzeczypospolitej chroni dobra osobiste skazanego i ściganego listem gończym przestępcy! Przez 11 lat Sąd starał się, jak mógł, zakwestionować wszystko, co napisaliśmy w naszej książce, z miernym, jak widać, skutkiem. Może teraz, gdy nie ma już ani przodującej, pierwszej polskiej spółki giełdowej Universal SA, ani nie wiadomo gdzie podziewa się jej prezes i twórca tego magicznego przekształcenia (dla niezorientowanych dodajmy: z największej polskiej firmy handlu zagranicznego w bankruta), gdy rozprawę, dla większego bezpieczeństwa (tylko czyjego?) utajnił, pójdzie mu łatwiej?
Ówczesny minister finansów i prezes NBP (kto jeszcze pamięta nazwisko tego geniusza ekonomii?), ustalając wysokość stóp procentowych w banku na kilkadziesiąt procent miesięcznie i zamrażając kurs wymiany dolara na długi okres czasu, uruchomił lawinę spekulacyjną, która w krótkim czasie wydrenowała system finansowy Polski i spowodowała "przełożenie" pieniędzy publicznych na prywatne konta. Działanie Leszka Balcerowicza było sprzeczne z podstawowym prawem rynku finansowego, jakim jest prawo parytetu stóp procentowych. Uczeni polscy ekonomiści nie protestowali przeciwko temu, bo w tamtych czasach wiedzy takiej nie uczono na peerelowskich uczelniach. Zamiast uczyć abecadła ekonomii wykładano wtedy "ekonomię polityczną socjalizmu" albo "kapitalizmu" tak, jak je widzieli ówcześni oficerowie frontu ideologicznego. O takich rzeczach jak interest-rate parity wiedzieli co najwyżej specjalnie kształceni na zachodnich uczelniach oficerowie służb. Żeby jednak z tego mechanizmu spekulacyjnego skorzystać, trzeba było mieć czym spekulować, innymi słowy konieczny był "pierwszy wsad" ? wysoki kredyt bankowy, nawet wysoko oprocentowany. Do tego celu posłużył FOZZ, pod przykrywką "nielegalnego" wykupu polskich długów. Były to proste, bandyckie chwyty, zamaskowane jednak przed opinią publiczną, której nie łatwo było się w tym połapać. Tym bardziej że tumaniła ją cała sfora wynajętych pismaków, w której obok normalnych agentów było jeszcze więcej leninowskich "użytecznych idiotów", dla których pojęcie procentu składanego jest zaklęciem z książek o Harrym Potterze. W tej kampanii dezinformacji przodowała "Gazeta Wyborcza" na spółkę z "NIE" i "Trybuną". Było to logiczne, bo właścicielem "Trybuny" był sponsor Jacka Kuronia, Dariusz Tytus Przywieczerski, a "Adaś" już od dawna był po imieniu z "Jurkiem". Jerzy Urban drukował pamflety o obłąkanych autorach Via bank i FOZZ, którym się po nocach śni "mafia czerwonych szpiegów", a w "GW", "Trybunie", "Polityce" i innych, autorytety dziennikarskie takie jak Wróblewski, Osęka, Wodzicki, Bikont i inni wyśmiewali panoszącą się wszędzie "aferomanię", wynosząc na ołtarze biznesu Bagsika z Gąsiorowskim, Przywieczerskiego, Solorza i innych.

(?)
Jerzy Przystawa
Wyświetlony 4851 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.