wtorek, 31 sierpień 2010 21:46

Polskie ślady w Bawarii

Napisane przez

Wiele pokoleń Polaków starano się wychować w przekonaniu, że należą do peryferyjnego, pozbawionego znaczenia i zdanego na opiekę innych narodu. Naszą ojczyznę nazywano "krajem nadwiślanym", innym razem "bękartem traktatu wersalskiego" lub PRL-em – swe istnienie zawdzięczającym łasce Sowietów. Te same poglądy głoszone są i dziś, gdy np. "Trybuna" kpi z niebezpiecznej polskiej megalomanii, której dowodem ma być np. udzielanie poparcia wolnościowym aspiracjom Ukrainy.

Pokrewne przekonania są żywe w znacznej części "elity" politycznej i pokutują na łamach największych "polskich" gazet, tylekroć na różne sposoby wskazujących nasze miejsce w szeregu. Na szczęście, są też publikacje inne ? odkrywające nieznane a doniosłe fakty z polskiej historii. Przypominające o wymazanych z narodowej pamięci, znaczących wydarzeniach dziejów powszechnych i naszym wkładzie w budowę europejskiej kultury. Książką przywołującą mało znane wątki polskiej obecności w krajach niemieckich ? jest Bawarski narzeczony Magdy Elsholz i Gabrieli Mądry.
W południowoniemieckim Burghausen jest romański zamek ? najdłuższy w Europie, bo mierzący aż 1043 metry. Obok godła księstwa Bawarii już od 530 lat widnieje tam Orzeł polski w koronie i litewska Pogoń. Nasze narodowe symbole w tym niezwykłym miejscu świadczą o małżeńskich związkach Jagiellonów i Wittelsbachów. I nie są jedynym w Bawarii śladem czasów, w których Polska cieszyła się prestiżem jednego z pierwszych mocarstw Europy. W 1902 r. Rada Miejska Landshuty postanowiła uświetnić pamięć wielkiego wydarzenia ? ślubu księcia Jerzego Bogatego z córką Kazimierza Jagiellończyka ? Jadwigą. Nawiązaniem do niesłychanie bogatego, wręcz bajecznego i trwającego siedem dni wesela był, jak postanowiono ? największy spektakl historyczny świata zatytułowany Wesele w Landhucie. Wydarzenie rzeczywiście miało ogromny rozmach, obdarzyło uczestników i widzów wyjątkowym bogactwem wrażeń. Zapadła więc decyzja o powtarzaniu tej wielkiej ceremonii. Co cztery lata (dla podniesienia rangi, a także ze względu na horrendalne koszty) tradycja bawarsko-polskiego wesela owocuje jednym z najbardziej masowych widowisk kostiumowych w Europie.
Jedną z licznych pamiątek naszych związków z Bawarią kryje monachijski kościół św. Kajetana, na którego fasadzie także widnieją orły Rzeczypospolitej. W krypcie spoczywają zwłoki elektora Maksymiliana Emanuela i jego żony, księżnej Teresy Kunegundy ? córki Jana III Sobieskiego. Zięć naszego króla miał 21 lat, gdy pod dowództwem polskiego monarchy walczył z Turkami nieopodal Wiednia. Więzy szczerej przyjaźni zawiązał wówczas z królewskim synem ? również przybyłym na odsiecz stolicy Austrii ? osiemnastoletnim Jakubem. Po śmierci Jana III znaczna część polskiej szlachty właśnie bawarskiego księcia rada była widzieć na tronie Rzeczpospolitej. Do koncepcji takiej przychylała się także królewska wdowa. Maksymilian stanowczo jednak odmówił, przypuszczając, że o koronę ubiegał się będzie jego przyjaciel ? królewicz Jakub. A szkoda, bo zięć Sobieskiego był politykiem zręcznym i energicznym, zdolnym wodzem wojskowym, a przy tym cieszył się u nas dość powszechnym szacunkiem. Mało znanym w Polsce faktem jest, że syn Teresy Kunegundy, wnuk króla Polski Jana III Sobieskiego, był władcą Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Potomek naszego wielkiego monarchy był cesarzem w latach 1742-45 i przeszedł do historii jako Karol VII.

(?)


M. Elsholz, G. Mądry, Bawarski narzeczony. Szkice z historii Bawarii i Polski, Wydawnictwo Atla 2, Wrocław 2004

Artur Adamski
Wyświetlony 3577 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.