piątek, 24 wrzesień 2010 10:21

Akcja o kryptonimie

Napisane przez

W wydanej w 1987 roku książce Oświęcim ? hitlerowski obóz masowej zagłady pracownik Państwowego Muzeum w Oświęcimiu dr Franciszek Piper zamieścił tekst, w którym podał, że w obozie Oświęcim-Brzezinka straciło życie 4 000 000 ludzi. W pięć lat później dr Piper wydał książkę Ilu ludzi zginęło w KL Auschwitz (Oświęcim 1992). Z jego wyliczeń wynikało, że w obozie straciło życie nie 4 mln, ale ok. 1,1 mln, w tym ok. 900 000 Żydów zamordowanych za pomocą cyjanowodoru. Z 4 milionów pozostało ok. 25%.

 

Minęło 10 lat od publikacji książki dra Pipera, uznawanej za ostatnie słowo w dziedzinie badań nad liczbą ofiar obozu, i oto w maju 2002 roku w niemieckim czasopiśmie "Osteuropa. Zeitschrift für Gegenwartsfragen des Ostens" ukazał się artykuł Die Zahl der Opfer von Auschwitz. Neue Erkenntnisse durch neue Archivfunde (Liczba ofiar Oświęcimia. Nowe wyniki dzięki nowym znaleziskom archiwalnym). Należy podkreślić, że czasopismo "Osteuropa" nie jest organem niemieckich neonazistów, lecz renomowanym, choć o niewysokim nakładzie, czasopismem, wydawanym przez Deutsche Gesellschaft für Osteuropakunde. W skład zarządu Towarzystwa wchodzi grono szanowanych profesorów, wśród nich znana działaczka CDU, była minister rządu federalnego i była przewodnicząca Bundestagu prof.dr Rita Süssmuth. Zaś autorem artykułu nie jest przedstawiciel skrajnej prawicy, ale Fritjof Meyer ? członek lewicowego establishmentu, politolog mający nieskazitelną antyfaszystowską reputację, od wielu lat wchodzący w skład redakcji tygodnika "Der Spiegel".
Przypomnijmy w tym miejscu, że 28 lutego 1979 roku 34 francuskich historyków ogłosiło w dzienniku "Le Monde" oświadczenie w sprawie badań mordów na Żydach w czasie drugiej wojny światowej, które kończyło się następująco: Nie wolno pytać, jak technicznie był możliwy masowy mord. Był on technicznie możliwy, ponieważ się wydarzył. Jest to obligatoryjny punkt wyjścia każdego badania przez historyków tego tematu. Fritjof Meyer całkowicie lekceważy ten "obligatoryjny punkt wyjścia" i opierając się na swoich wyliczeniach wydajności krematoriów oraz na analizie innych technicznych aspektów zabijania dochodzi do wniosku, że w obozie Oświęcim-Brzezinka poniosło śmierć ok. pół miliona ludzi, z których prawdopodobnie ok. 356 000 zostało zamordowanych za pomocą gazu. Tym samym Meyer obniża o połowę (stosunku do dra Pipera) ogólną liczbę ofiar obozu. Liczbę zamordowanych Żydów Meyer obniża o ok. 550 000 (o ok. 60%).
W artykule Meyera zawarte są jeszcze inne znaczące rewizje. Do tej pory za centrum mordowania Żydów uchodziły krematorium I i krematorium II, znajdujące się na terenie Brzezinki. To tam właśnie Żydzi byli truci cyjanowodorem. Tak wynikało z relacji naocznych świadków i tak było to przedstawiane przez historyków. Redaktor tygodnika "Der Spiegel" wyrzuca po prostu do kosza relacje uchodzące od dziesięcioleci za w pełni wiarygodne i stwierdza, że Żydzi byli truci gazem poza obozem, w tzw. bunkrze 1 i bunkrze 2, które były wcześniej dwoma chłopskimi domami ? tzw. Biały dom (90 metrów kwadratowych) i "Czerwony dom" (105 metrów kwadratowych). Innymi słowy, na podstawie ekspertyz technicznych Meyer całkowicie podważa wiarygodność dziesiątków świadków mówiących o tym, że komory gazowe były przerobionymi kostnicami w krematoriach I i II. Cała historia mordu na Żydach popełnionego w Auschwitz-Birkenau, prezentowana od lat w książkach, artykułach i filmach, została przez redaktora "Spiegla" "zdekonstruowana"
Meyer opisuje również okoliczności, w jakich uzyskano od Rudolfa Hössa ? komendanta obozu do listopada 1943 roku ? dane na temat mordowania Żydów. Höss, twierdzi Meyer, był pozbawiony snu przez trzy dni i trzy noce, pojony alkoholem, rozebrany do naga, bity i torturowany przez funkcjonariuszy tzw. Field Security Section ? jednostki brytyjskiego kontrwywiadu. Meyer pisze, że niektóre dane liczbowe na temat Żydów podawane przez Hössa były tak fantastyczne, że prof. Martin Broszat ? nieżyjący już dyrektor Instytutu Historii Najnowszej w Monachium, przy wydaniu jego zeznań po prostu je wyrzucił, nie informując o tym czytelników. Dodajmy wreszcie, że Meyer powołuje się w swoim artykule na prace tzw. rewizjonistów Holocaustu i przyznaje im rację w niektórych kwestiach. Idzie o książkę Mit Oświęcimia (Tybinga 1979) Wilhelma Stäglicha, który podważył w niej wiarygodność zeznań komendanta Rudolfa Hössa, oraz o pracę Włochów Carlo Mattogno i Franco Deano "Piece krematoryjne w Oświęcimiu", zamieszczoną w tomie zbiorowym pod redakcją Ernsta Gaussa Podstawy historii najnowszej (Tybinga 1994) ? obie książki są w Niemczech zakazane i za ich rozpowszechnianie grożą represje karne, ale redaktor "Spiegla" swobodnie się na nie powołuje.
Z artykułem Meyera polemizował dr Franciszek Piper, ale niemiecki autor nie tylko, że nie przyjął do wiadomości żadnych argumentów polskiego historyka, ale w swojej replice jeszcze wyostrzył swoje tezy i zdezawuował tak znanych badaczy Holocaustu jak Martin Gilbert, Raul Hilberg, Georges Wellers. Złośliwie stwierdził, że jego liczba ofiar Oświęcimia mniej jest oddalona od liczby Pipera z 1992 roku niż liczba Pipera z 1992 roku od liczb podanych przez komisję sowiecką z 1945 roku, w skład której, przypomniał Meyer, wchodził nie tylko szarlatan Łysenko, ale i dwie osoby, które wcześniej były członkami komisji sowieckiej badającej zbrodnię katyńską. Innymi słowy, Meyer sugeruje, że dr Piper jest bardziej radykalnym rewizjonistą niż on sam.
Meyer zdecydowanie podważa wiarygodność wszystkich koronnych naocznych świadków ludobójstwa w komorach gazowych Auschwitz-Birkenau, takich jak Henryk Tauber, Szlomo Dragan, Miklos Nyiszli, Dov Paiskovic, Michał Kula, Filip Müller, Perry Broad, Alter Feinsilber, Alfred Wetzler, Charles Sisigmund Bendel, wywodząc, że niektórzy z nich w ogóle nie byli naocznymi świadkami i żaden nie złożył spójnej, konkretnej pozbawionej sprzeczności relacji obejmującej całą sekwencję zdarzeń od wprowadzenia ludzi do krematoryjnych kostnic zamienionych na komory gazowe do spalenia zwłok w krematoriach.
Meyer twierdzi, że Elie Wiesel miał wybór: zostać w obozie z chorym ojcem i czekać na wyzwolicielską Armię Czerwoną czy też dołączyć do ewakuowanych przez SS więźniów, i wybrał to drugie. Kwestionuje część wspomnień Rudolfa Hössa, mówiącą o "Ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej", uznając ją za kompilację wymuszonych na nim zeznań z marca 1946 roku i późniejszych uzupełnień, dopisanych przez kogoś innego. Pisze też, że aby skłonić Hössa do "właściwych" zeznań, grożono mu, iż jego syn zostanie deportowany na Syberię.
Ponownie kwestionuje Meyer wszystkie dotychczasowe dane na temat spalania zwłok w krematoriach, uznaje je za absurdalne w obliczu faktu, że w najnowocześniejszych dzisiejszych krematoriach spopielenie jednych zwłok trwa co najmniej 45 minut. Twierdzi, że dane dotyczące deportacji Żydów węgierskich, zawarte w depeszach niemieckiego dyplomaty Vesenmeyera i uznawane do tej pory za niepodważalne, zostały dwukrotnie zawyżone. Podkreśla, że obóz Auschwitz/Birkenau był dla wielu Żydów, w tym Żydów węgierskich, "obozem tranzytowym", przebywali oni tam krótko, jak, na przykład, pisarz i późniejszy laureat literackiej Nagrody Nobla Imre Kertesz, który był w obozie tylko dwa-trzy dni. Oczywiście, Meyer obniża ogólną liczbę Żydów deportowanych do Oświęcimia.

(?)
Eugeniusz Świtalski

Wyświetlony 6267 razy

Najnowsze od Eugeniusz Świtalski

Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.