piątek, 24 wrzesień 2010 12:08

Opowiadam się za rozsądkiem

Napisał

Nie chciałem podejmować tej kolejnej polemiki z W.Sz. P. Obarskim z wielu powodów. Przymuszony jednak przez Red. Naczelnego "Opcji", bym zajął krótko stanowisko- odpowiadam.

Pan Obarski rozpoczyna atak na mnie w sposób wysoce zabawny ? na samym początku przywołuje głosy krytyczne na temat uhonorowania Stephena Kinga Medalem Fundacji National Book, wypowiedziane przez Arthura Millera i Philipa Rotha. Uśmiałem się przy tym setnie, bo najbardziej znana książka tego drugiego "autorytetu" przywoływanego przez p. Obarskiego to Kompleks Portnoya opowieść o żydowskim nastolatku, który cały czas się onanizuje, pobudzając się noszonymi rajstopami itd. A może chodzi tutaj o dzieło Goodbye, Columbus, które wywołało skandal w kręgach Żydów. Wszystkie książki Rotha są zresztą o onanizmie, z jednym wyjątkiem: gdy autor opisuje perypetie nastolatka, który zmienił się w pierś kobiecą (Pierś, Mój wiek męski, Widmo pisarza, Oszustwo). Biorąc pod uwagę, że ma on być przeciwwagą i wyrocznią w kulturze to, dość dziwaczne. Podobnie jak Arthur Miller ? trzeci mąż Marilyn Monroe. Te pogardzane przez Rotha (Millera i P. Obarskiego) powieści Kinga to np. Skazani na Shawshank, Zielona mila...
Pan tak to puentuje: Miliony miłośników prozy Kinga są naturalnie, co było do przewidzenia, odmiennego zdania. Te miliony nie mogą się, oczywiście, mylić. Niczym owe przysłowiowe 50 milionów much siedzących na g... Oto istota kultury masowej: ideał sięga bruku... No i widzę, że raczej promowałby Pan te "wielkie" dzieła, jak choćby pisarstwo Rotha... Ja tu bardziej jednak zaufam zdrowemu rozsądkowi tych mylących się milionów...
Kolejna rzecz: Pan Obarski albo nie czyta tego, co piszę, albo tego nie rozumie: stawia mi bowiem, zarzut: cóż Pan może wiedzieć o moich wyborach kulturowych; gdyby wiedział Pan coś na ten temat, nie starałby się Pan wówczas mnie nauczać. O swoich wyborach sam Pan pisał, że np. nie życzy sobie oglądać w porze śniadania reklam ? więc mniemam na podstawie tekstu, że ogląda Pan telewizję nawet w godzinach porannych ? ja od telewizji rano, przy śniadaniu, stronię, bardziej cenię rozmowę z córeczką czy żoną.
Co do skażenia Pana myśli lewicowością ? jeżeli Pana tekst brzmi tożsamo z tekstem Teodora Adorna (ta sama terminologia, przykłady, retoryka, argumentacja), to nie ja tu wyrokuję, ale raczej Pan, robiąc (nieświadomy) plagiat ze sztandarowego dzieła myśli lewicowej w teorii kultury (zachęcam do lektury choćby Teorii estetycznej Adorna czy Pasaży Waltera Benjamina! Jeden ze stałych współpracowników "Opcji" zachęcał mnie, by zrobić do numeru zestawienie cytatów Pana tekstu z Adornem, ku uciesze czytających!).
Następna rzecz ? na jakiej podstawie (bo tego w moim tekście nie ma) uważa mnie Pan za owego przystosowanego z typologii Eco (byłbym idiotą, pisząc, że obydwie postawy są groźne i będąc jednocześnie zwolennikiem jednej z nich). Pisze Pan, że mój tekst nic nowego nie wniósł i Pan to wszystko zna ? mam pewne wątpliwości także i tutaj ? czy zna Pan teksty Horkheimera, Marcusego na temat kultury masowej czy typologię ecowską (nie przetłumaczoną na język polski). No a już skandalem jest, że zarzuca mi Pan postmodernistyczną wizję świata ? jakby Pan uważniej śledził teksty w "Opcji", to by Pan wiedział, że jestem jednym z najzagorzalszych wrogów postmodernizmu. Tutaj nieporozumienie bierze się zapewne stąd, że w zupełnie inny sposób rozumiemy postmodernizm ? ja go już niejednokrotnie (nawet na łamach "Opcji") definiowałem i teraz po raz kolejny nie zamierzam tego robić.
Cytuje Pan Lema: im bardziej skomplikowany technicznie jest środek przekazu, tym bardziej miałkie treści przynosi. W kontekście tego, o czym my piszemy, to bzdura ? bo aborygen walący patykiem w drzewo okaże się, wedle tej tezy, lepszy niż Wagner grający na skomplikowanym instrumencie, jakim jest fortepian!!!
Na temat uczuć i wiedzy pisać nie będę, bo musiałoby to mieć kilkadziesiąt stron ? przywołane przez Pana głosy filozofów są dla mnie okazjonalne i to, co na ten temat pisał Tomasz z Akwinu, jest mi znacznie bliższe i miarodajne, niż psychologizm prezentowany przez Pana (sam Pan pisze, że uczucie jest podstawą pisywanych przez Pana tekstów ? ja wolę przed uczuciem, jak naucza Tomasz, postawić intelekt, jako jego strażnika).
Potępia Pan reklamy w całości, bo odwołują się do uczuć ? a co Pan powie na reklamę, którą widziałem w Nowym Jorku ? Zatrzymaj się ? tu jest Jezus ? jak nic odwołuje się do uczucia, ale wedle pana jest miałka z definicji (bo jest reklamą). Gdyby nie ten reklamowy napis, nie wszedłbym, bo kościół był między wieżowcami ? a tak zauważyłem, zastanowiłem się i wstąpiłem. Co by Pan powiedział na reklamę "Pajacyka", który odwołując się do uczuć, zbiera pieniądze na głodujące dzieci. Pan by wyrwał tę reklamę z korzeniami! Żadna reklama, wedle, Pana nic nie mówi o wartościach ? tu mi się wręcz nie chce polemizować, bo widać, że Pan reklam po prostu nie zna (nie korzysta Pan ze świata reklam i jednocześnie Pan je recenzuje!).
Największym nieporozumieniem jest wedle mnie porównywanie przez Pana kultury (jako cultura animi) i reklamy do prania mózgu ? ma to tyle sensu, co porównanie kombajnu z szympansicą ? co jest lepsze?
Pisze Pan dalej: Nawiasem mówiąc, mam też nadzieję, że nie spotkamy się szybko także z urynkowieniem prawa (w sensie sposobu jego ustanawiania) i urynkowieniem wymiaru sprawiedliwości! Tutaj też się różnimy, bo ja uważam, że to już się stało (dlaczego np. nie ma kary śmierci??? Jak Pan myśli?).
Nie pozwolę też, by Pan manipulował moimi słowami (a może Pan ich nie zrozumiał?). Pisze Pan bowiem: jeśli swoim artykułem spowodowałem nie tylko Pańską irytację, czego wyrazem jest Pański tekst, ale i odreagowanie tego przykrego uczucia dzięki sto pierwszej projekcji audio-wideo "Terminatora". Może przy sto drugiej dojdzie Pan jednak do przekonania, że przystawia Pan swą drabinę do niewłaściwej ściany i trwoni swój czas. Ja dobrze pamiętam, co napisałem ? że jeżeli mam oglądać p. Szczukę lub "Pegaz", to wolę obejrzeć po raz kolejny "Terminatora" ? jest tam mniej prania mózgu ? zapewniam!!! I nie jest to ? to samo co Pan mi sugeruje. I Czytelnikom.

Roman Konik

Wyświetlony 3137 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.