sobota, 02 październik 2010 12:45

Dla kogo Konstytucja?

Napisane przez

Od kiedy powstał Ruch Obywatelski na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych, w dyskusji publicznej pojawił się problem zgodności postulatu tego Ruchu z Konstytucją. Oczywiście, w pierwszym okresie była to kwestia zgodności z tzw. Małą Konstytucją, uchwaloną w 1992 roku, która też, podobnie jak "Duża Konstytucja", uchwalona w kwietniu 1997 roku, przewidywała tzw. proporcjonalność wyborów do Sejmu. Cóż to takiego może być, ta zapisana w Konstytucji, "proporcjonalność"?

Według podręcznika prawa konstytucyjnego (B. Banaszak, "Prawo konstytucyjne", C.H. Beck, Warszawa, 1999) ma oznaczać "zapewnienie podziału mandatów wyborczych pomiędzy poszczególne ugrupowania, które wystawiły listy wyborcze, proporcjonalnie do liczby głosów oddanych na nie w wyborach". Któż jednak wie, jak tego dokonać? Z praktyki polskiego parlamentaryzmu widzimy, że od pierwszych wyborów w roku 1991 przy każdych wyborach posługiwano się innym sposobem rozdzielania mandatów, raz metodą d'Hondta, innym razem Sainte-Lague czy "zmodyfikowaną metodą Sainte-Lague". Jak będzie w najbliższych wyborach ? nie wiadomo. Każda z tych metod, zastosowana do tych samych wyników głosowania, prowadzi do innego podziału mandatów. Gdybyśmy, na przykład, do ostatnich wyników głosowania z roku 2001 we Wrocławiu, zastosowali metodę "proporcjonalną", jak ją stosowano w roku 1997, to w miejsce obecnych posłów Jana Otręby z SLD i Marka Muszyńskiego z PiS-u w Sejmie znaleźliby się Tomasz Wójcik z AWS i Władysław Frasyniuk z UW. Gdyby liczyć jeszcze inaczej, tak np. jak to robiono w roku 1993, to na miejsce Janusza Dobrosza z PSL weszłaby do Sejmu Agnieszka Krawczyk z SLD. I podobnie sprawa wyglądałaby w każdym innym okręgu wyborczym. I wszystkie te wybory, według naszych ustawodawców miałyby być tak samo "proporcjonalne"? Widać więc, że pojęcie to rozciągłe jest jak guma i każdy może w nie wkładać, co mu się podoba. Być może tym kierowało się 57 posłów, z Geremkiem, Kaczyńskim, Krzaklewskim, Dornem i innymi na czele, kiedy w kwietniu 2001 składali w Trybunale Konstytucyjnym wniosek o uznanie sprzeczności ordynacji wyborczej do Sejmu z Konstytucją. Posłużyli się tam ciekawym argumentem. Przywołali bowiem specjalną matematyczną miarę "proporcjonalności", albo, jak kto woli, "dysproporcjonalności", czyli odstępstwa od proporcjonalności, którą stosują specjaliści w naukach politycznych, tzw. indeks Gallaghera (najmniejszych kwadratów). Nie wdając się w szczegóły, powiedzieć możemy, że im ten indeks jest większy, tym z proporcjonalnością gorzej, a im mniejszy ? tym lepiej. Gdyby wybory były naprawdę proporcjonalne, to ten indeks wynosiłby zero. Otóż składający skargę posłowie utrzymywali, że z tego punktu widzenia w Polsce jest bardzo źle, a indeks ten jest dużo gorszy niż w wielu krajach, które stosują zasadę wyborów w okręgach jednomandatowych! I rzeczywiście. Mam przed sobą książkę wydaną w roku 2001 w Stanach Zjednoczonych, Davida M. Farrella "Electoral Systems" (Palgrave, New York, 2001). A w niej jest podana obszerna tabela porównująca wyniki wyborów w różnych krajach i różnych systemach wyborczych, i podane są obliczenia tego indeksu, który określa, na ile wybory były "proporcjonalne". Wymieniona tam na 34. miejscu Polska ma podany indeks Gallaghera 9,79, a znajdujące się tuż przed nią, na pozycji 33, Indie, w których wybory odbywają się w JOW, mają indeks 7,22! Ale, na przykład, wybory w USA, które są na miejscu 28., mają indeks 5,43, a Republika Malawi (na miejscu 8.), też z wyborami w JOW, ma indeks 2,00! Wygląda więc na to, że w USA wybory są prawie "dwa razy bardziej proporcjonalne" niż w Polsce, a w Malawi nawet pięć razy bardziej!
Przyglądając się bliżej zasadom konstytucyjnym i ich stosowaniu w praktyce wyborczej, podnosić zaczęliśmy i inne zarzuty. Zauważyliśmy, że wybory do Sejmu są na bakier z konstytucyjną zasadą równości obywateli. I wystarczy tu jeden przykład: Mniejszość Niemiecka w woj. opolskim zdobyła w wyborach niecałe 50 tysięcy głosów i dzięki temu ma dwóch posłów, podczas gdy AWS, która uzyskała ok. 800 tysięcy głosów, a więc 16 razy więcej, nie zdobyła ani jednego mandatu! Jakaż tu może być mowa o równości i proporcjonalności? Itd., itp.
(?)
Jerzy Przystawa
Wyświetlony 5678 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.