sobota, 02 październik 2010 12:49

Wielki Post

Napisane przez

Początek Wielkiego Postu. Zima ma się ku końcowi. Krakanie gawronów, kałuże, błoto i lód. Odcienie szarości jak popiół pokrywają świat. Już niebawem wiosna. Przylecą bociany, wykwitną pierwsze kwiaty. Już niebawem. Wielki Post zastaje nas czekających na wiosnę. Zmęczonych mrozem, śniegiem. Już bez na-dziei, tak jakby zima miała się nigdy nie skończyć.

 

Kto czytał Opowieści z Narnii C.S. Lewisa, ten pamięta z pewnością świat rządzony przez złą czarownicę, krainę, w której była wieczna zima pusta, jałowa i pozbawiona nadziei, bo odarta z Bożego Narodzenia. U nas jest inaczej. Już się narodził! Już jest! Zawsze mnie to dziwiło, że odstęp między Bożym Narodzeniem a Wielkanocą jest tak mały, choć zdawało mi się zarazem, że święta te ? na zasadzie pewnej symetrii ? powinny dzielić rok na połowy. Teraz rozumiem już logikę tego czasu, już wiem, że Wielkanoc wyłania się z Bożego Narodzenia ciemnym tunelem Wielkiego Postu. Teraz może być już tylko wiosna.

Wyjdź z domu, by odnaleźć drogę
Wielki Post. Kolejny etap w roku, jak co roku, taki sam, choć inny zarazem. Kim byliśmy wtedy, rok temu, dwa, trzy? Kim będziemy za rok? Czas oczekiwania jest zawsze czasem refleksji, podsumowań i planów. Przemierzając podwórka i parki pokryte pleśnią brudnawego śniegu, zmierzamy ku wybawieniu. Ale jak przejść przez zimę, jak w niej pobłądzić, by na koniec szczęśliwie odnaleźć właściwą drogę? Tę samą, którą odnaleźli bohaterowie dziecięcych bajek, wiecznie błądzący po dzikich lasach. Dobrym mottem na czas Wielkiego Postu może być wiersz Rilkego pt. Wyjście.
Ktokolwiek jesteś: wyjdź dzisiaj wieczorem
z twego pokoju, w którym wszystko znasz;
najbliższy dla oddali jest twój dom:
ktokolwiek jesteś...

Czas postu jest zawsze czasem odejścia od domu bezpieczeństwa, przyzwyczajenia, miłego ciepełka, które sprawia, że wszelkie poszukiwania wydają się bezcelowe, a to co ważne, okazuje się zbyt trudne. To samo przyzwyczajenie sprawia też, że sam post przeżywamy zaledwie w kategoriach dietetycznych, niczym wegetariańskie święto, lub redukujemy jego sens do walorów zdrowotnych. Do niektórych przemawia tylko siła tradycji. Rodzice, dziadkowie pościli, wszyscy tak robią, tak nakazuje zwyczaj. To nie wystarcza. Nadal pozostajemy w "swoim pokoju", w którym wszystko jest aż nazbyt znajome.
Zauważmy, że post pojawia się w kontekście religijnym i tak właśnie należy odczytywać jego sens. Jego symboliczny wymiar wyprzedza kulinarne reżimy przeróżnych diet czy estetykę zwyczajów. Post konieczny jest zawsze wtedy, gdy dokonuje się przełom. Ten piątkowy, jako aktualizacja śmierci Chrystusa na krzyżu, a także cały Wielki Post są jak bezczas śmierci, moment chaosu, z którego za chwilę wyłoni się nowy świat. Samo ograniczenie jedzenia to symboliczny wyraz braku życia. Jesteśmy więc w świecie śmierci, na jałowej ziemi, na pustyni. To wyobrażenie pustyni w chrześcijaństwie ma dokładnie taki wymiar symboliczny. Stanowi gest wyjścia poza codzienność, spotkania ze śmiercią po to, by się wzmocnić, odnowić. Tak było z Chrystusem, tak jest i z nami na naszych małych życiowych pustyniach.

Pozostawić to, co zbędne
I zdawać by się mogło, że czas postu jest swoistym zaniechaniem, bezruchem, negacją, w istocie jest to jednak właśnie gest, pewna duchowa aktywność. Rilke poddaje nam obraz doskonale odzwierciedlający to, czego w tym czasie mamy dokonać. Chodzi o drogę, rodzaj podróży, pełnej niebezpieczeństw i trudów. Ta podróż przypomina wiele innych: wędrówkę Odyseusza, samotną podróż Abrahama i Izaaka na górę Moria, wędrówkę do ziemi obiecanej. Podczas tych wszystkich podróży idący spotykali śmierć. Byli z nią twarzą w twarz. Tracili nadzieję, poddawali się, bardzo głęboko przeżywali swoją ludzką słabość, niemoc, ograniczenia. Sama ta wiedza, to duchowe doświadczenie staje się przywiezionym z podróży skarbem. Dla Izraelitów, podobnie jak dziś dla wszystkich chrześcijan, wędrówka postu daje jeszcze coś więcej. Dopiero odarty z nadziei strudzony wędrowiec przestaje liczyć na własne siły. Już dobrze wie, że one nie znaczą nic. Lokuje swe nadzieje poza sobą samym. W drugiej części wiersza Rilke opisuje dalszy ciąg podróży:
Oczami zmęczonymi, które ledwie
Uwalniają się od startego progu,
Podnosisz z wolna czarne drzewo
I stawiasz je samotne, smukłe na tle nieba.
I uczyniłeś świat. I ten jest wielki...
(?)
Joanna Sarnecka-Drużycka
Wyświetlony 7012 razy

Najnowsze od Joanna Sarnecka-Drużycka

Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.