czwartek, 11 listopad 2010 17:11

Z Bartłomiejem Szrajberem rozmawia Jerzy Pawlas - Młodociani terroryści

Napisane przez

? Bestialski incydent toruński wywołał problem przemocy w szkole, który zresztą istniał od dawna, spychany na margines świadomości społecznej. Jak określić przyczyny tego zjawiska?


? Mamy do czynienia z kryzysem nie tylko szkoły czy rodziny. Coś złego dzieje się z polskim społeczeństwem, nie bez udziału mediów. Gdy jedna z gazet przeprowadziła ankietę wśród 60 tysięcy uczniów, okazało się, że połowa respondentów była świadkiem lub ofiarą przemocy. Również połowa miała styczność z narkotykami. To, co dzieje się w szkołach ? wymuszenia, haracze, pobicia, akty agresji słownej ? jest swego rodzaju polem bitwy chorego społeczeństwa.


? Dlaczego tak się dzieje?

? Żyjemy w czasach permisywizmu moralnego i tolerancji dla wszelkiej patologii. Dzieci terroryzują dzieci. To wszystko przy akceptacji uczniów, a także nauczycieli, którzy nie reagują. Bo żaden dyrektor szkoły, żaden nauczyciel nie przyzna się publicznie, że ma problemy wychowawcze. Wiązałoby się to z dyskredytacją ich pracy, rzutowałoby na wynagrodzenie. Rzadko kto przyznaje się do patologii w szkole.

? Gdyby jednak chcieć zlikwidować szkolną patologię, chyba najpierw powinno się usunąć ją z mediów, gier komputerowych, z ulic i podwórek?

? To prawda, media elektroniczne bombardują odbiorców brutalnymi obrazami. Nie trzeba też udowadniać, że dzieci wzrastające w ikonosferze przemocy, mają skrzywioną psychikę. Poza tym w ich świadomości zaciera się rozeznanie między rzeczywistością a fikcją. Postępują na jawie tak, jakby byli w elektronicznym śnie.

? W innych krajach policja stosuje zasadę ? zero tolerancji, karząc nawet drobne przewinienia przeciwko porządkowi publicznemu. W naszym kraju bandy wyrostków terroryzują osiedla. Czy wyrozumiałość policji i wymiaru sprawiedliwości nie sprzyja upowszechnianiu się przestępczości młodocianych?

? Tolerancja stała się modna od początku transformacji, od kiedy demokracja w potocznym pojęciu oznacza, że każdemu wszystko wolno. W szkołach nie ma dyscypliny. Na ulice miast wypełza jakaś subkultura knajacko-więzienna, przejawiająca się w slumsowej modzie, rynsztokowym słownictwie, bazgrołach na murach i środkach lokomocji. Nie przeszkadza to jednak ani mieszkańcom, ani służbom porządkowym. Nikt nie walczy z tą patologią. Poza tym nie brakuje takich, którzy ją usprawiedliwiają ? bo młodzież "musi się wyszumieć", wyartykułować swoje prawo do buntu. W publicznych mediach na listach przebojów jakiś czas temu czołowe miejsce zajmowała piosenka "Zabij mnie". Myślę, że coraz liczniejsze przykłady brutalizacji życia codziennego wywołają swoistą kontrrewolucję moralną, a przynajmniej brak zgody na patologiczne zachowania młodocianych. I nie będzie już usprawiedliwienia w rodzaju trudnego dzieciństwa czy uzależnienia od używek. Patologia stała się tak powszechna, że może sprawiać wrażenie normalności. Tym bardziej że media chętnie właśnie eksponują ją, sugerując, że to otaczająca nas rzeczywistość.

? Zaistnienie tej swoistej kontrrewolucji moralnej, o której pan mówi, warunkuje niewątpliwie okoliczność, że media od lat systematycznie deprecjonują tradycyjne autorytety.

? To prawda, że mamy do czynienia ze zmierzchem autorytetów, wywołanym w dużej mierze właśnie przez media. To utrudnia proces wychowawczy. Każdego można po prostu zlinczować absurdalnymi insynuacjami, nie mówiąc o epitetach czy obelgach. I nic się nie dzieje. Na szukanie sprawiedliwości w sądach porywają się tylko najbardziej wytrwali i cierpliwi.

? Z drugiej strony zrobiono wszystko, by obniżyć społeczny status nauczyciela ? ma niskie zarobki, musi dorabiać i jest łasy na prezenty. W dodatku w szkolnictwie realizuje się tak zwany model partnerski. W tej sytuacji trudno o większe nieporozumienie. Nawet młodzież terroryzująca nauczycieli przyznaje, że właśnie taki wyrozumiały, luzacki belfer wywołuje agresję uczniów.

? Szkoła odcina się od roli wychowawczej. Podlega przecież resortowi edukacji i sportu. Zanikowi jej funkcji wychowawczych towarzyszą poronione eksperymenty ? jak szkoła przyjazna uczniom, bezstresowa. Tymczasem jeżeli szkolnictwo nie powróci do tradycyjnych metod i wartości, to narzekania na młodzież będą coraz bardziej zasadne i powszechne.
(?)


Wyświetlony 10101 razy

Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.