czwartek, 28 styczeń 2010 19:20

Głosy zza Odry

Napisał
Dr Immo H. Wernicke jest ekspertem ekonomicznym, w latach 1976-1991 był członkiem Rady Statystyki przy ministerstwie stosunków wewnątrzniemieckich. W tym roku Instytut Liberalny opublikował jego broszurę Finanzkrise ? Krise der amtlichen Statistik? (Kryzys finansowy ? kryzys urzędowej statystyki?).

Wernicke pokazuje w niej, że z oficjalnych statystyk obywatele nie dowiedzą się niczego prawdziwego na temat gospodarczej i finansowej rzeczywistości RFN. Urzędowe dane niczego nie mówią, prognozy wzrostu z powodu stosowania przy obliczeniach tautologicznych modeli są niepoważne, związki i zależności pomiędzy aktorami ?realnej gospodarki? a bankami i usługami finansowymi są ukryte za ?zasłoną pieniądza?. Urzędowa baza danych na temat banków i przedsiębiorstw jest, zdaniem Wernickego, całkowicie bezużyteczna. Kosztowny aparat państwowy zbierania danych i informacji opiera się na ?kreatywnej statystyce?, ?fałszywych odpowiedziach? na pytania zadawane w ankietach, wypaczonych i zafałszowanych bilansach przedsiębiorstw i banków. Nie spełnia funkcji, do których został powołany, potrafi jedynie produkować wprowadzające w błąd bezładne stosy cyfr, godne centralnej gospodarki planowej.

Cała oficjalna statystyka, to, według Wernickego, ?gra szklanych paciorków?, która nie służy nikomu poza graczami. Nie bądźmy jednak tacy surowi, nie wszystkie dane muszą być od razu fałszywe. Obliczono, na przykład, ile wyniesie emerytura pani Heidemarie Wieczorek-Zeul (SPD), która w poprzednim koalicyjnym rządzie kierowała arcyważnym ministerstwem ds. współpracy gospodarczej i pomocy rozwojowej. Z wielkim żalem musiała się pożegnać ze swoim ukochanym ministerstwem, aby po wielu latach ciężkiej pracy i służby dla partii, parlamentu i państwa, udać się na zasłużoną emeryturę. Za swoją wieloletnią harówkę na biurokratycznej niwie, nazywana ?Czerwoną Heidi? działaczka socjaldemokracji będzie otrzymywać 9430 euro miesięcznie ? na taką emeryturę przeciętny pracownik w Niemczech musiałby pracować nieco dłużej, bo jakieś 347 lat. Na miejscu drugim plasuje się jej partyjna koleżanka, ministerka zdrowia Ulla Schmidt ? ta sama, która wychwalała system opieki zdrowotnej w NRD. Ona otrzymywać będzie 8410 euro. W tej sytuacji, doprawdy trudno się dziwić, że tyle pań chciałoby zasiąść na urzędach, aby dzięki temu ?wyrobić? sobie wyższą emeryturę.

Przy okazji wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie krzyża we włoskich szkołach, wiele mówiono o tolerancji i zgodnym współżyciu różnych religii i kultur. I tak na przykład prezes Gminy Tureckiej w Niemczech Kenan Kolat, zaproponował niedawno, aby w dniu jednego z ważnych mułzumańskich świąt, najlepiej w Święto Ofiar na zakończenie Ramadanu, wszystkie dzieci w Niemczech miały dzień wolny od zajęć lekcyjnych. Byłoby to znakiem ?tolerancji? ? stwierdził prezes Kolat. Wysunął również postulat, aby zatrudniać więcej nauczycieli z pochodzeniem imigranckim, ponieważ w następnych dwóch, trzech dziesięcioleciach nie będzie szkoły w Berlinie, w której byłoby mniej niż 50% dzieci imigrantów. Prezes Kolat wyraził nadzieję, że wielojęzyczność szkoły zostanie potraktowana nie jako przeszkoda w integracji, ale jako szansa. Nauczyciele, oświadczył Kolat, muszą zdobyć więcej międzykulturowej kompetencji, aby z odpowiednią wrażliwością podchodzili do dzieci imigrantów i ich problemów. Jednakże z prezesem Kolatem nie wszyscy się zgadzają. Np. Centralna Rada Mułzumanów (CRM) w Niemczech jest przeciwna temu, aby w święta muzułmańskie wprowadzać dzień wolny od lekcji i od pracy dla wszystkich obywateli Niemiec. Sekretarz generalny CRM Aiman Mazyek zaproponował, aby święta muzułmańskie zostały wciągnięte na listę świąt niemieckich. Mazyek stwierdził, że byłby to ważny krok w kierunku integracji, gdyby we wszystkich kalendarzach święta muzułmańskie zaznaczone były jako święta ogólnoniemieckie. Przypomniał, że w kalendarzach nauczycielskich już są naniesione święta muzułmańskie, i pochwalił stosowaną od dawna praktykę, że w dni tych świąt uczniowie muzułmańscy nie muszą przychodzić do szkoły, a władze oświatowe zaakceptowały to i nie robią żadnych problemów.

(?)
Wyświetlony 3407 razy
Więcej w tej kategorii: « Małpia mina Darwina
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.