czwartek, 11 listopad 2010 20:30

Korupcja

Napisane przez

Dziennik "Rzeczpospolita" z wtorku, 8 października, poinformował, że według organizacji międzynarodowej pod nazwą Transparency International, Polska oceniana jest jako najbardziej skorumpowany kraj wśród krajów kandydujących do Unii Europejskiej oraz, że ta sytuacja, z roku na rok się pogarsza.

Jest to o tyle przykre, że z roku na rok nasila się w Polsce walka z korupcją i kiedykolwiek otworzyć telewizor, posłuchać radia czy wziąć do ręki byle jaką gazetę, to walka z korupcją coraz bardziej się natęża i coraz więcej miejsca jest temu poświęcane. Przypomina to do żywego starą tezę towarzysza Stalina, o zaostrzaniu się walki klasowej wraz z rozwojem socjalizmu: im bardziej umacnialiśmy i rozwijaliśmy tamten ustrój szczęśliwości społecznej, im bardziej zwyciężaliśmy i niszczyliśmy wroga klasowego, tym wróg klasowy stawał się groźniejszy i wymagał stosowania bardziej stanowczych i radykalnych metod. Tak i z tą potworną hydrą korupcji: im bardziej stanowczo i zdecydowanie ją zwalczamy, to jej coraz więcej.
Pojawiają się nowe wspanialsze metody walki z korupcją. Minister Janik wymyślił, żeby policjantom zaszywać kieszenie, prezydent Kropiwnicki postanowił, że żaden urzędnik, nawet on sam, nie ma prawa rozmawiać z nikim w cztery oczy, Sejm powołał nawet specjalną komisję śledczą, która na naszych oczach prawie od roku tropi korupcję i nic! Z gazet wychodzących ostatnio dowiadujemy się, że Grzegorz Żemek, główny oskarżony z procesie FOZZ, facet, który był głównym instrumentariuszem przy wykręcaniu z polskiego systemu finansowego miliardów dolarów, nadal, jakby nigdy nic, kręci sobie dalsze lody na setki milionów i za nic ma kolejne rządy i sądy, a szef Narodowego Funduszu Zdrowia, młody i bystry facet, niczym drugi Ireneusz Sekuła, nagle strzela sobie w łeb z dubeltówki i znajdują go w jakichś szuwarach. Dobrze chociaż, że to zrobił w szuwarach, gdzie nikt go nie widział, bo w ten sposób przynajmniej wiemy na pewno, że zrobił to sam i bez niczyjej pomocy, bo gdyby to zrobił na ulicy, tak jak generał Papała czy minister Dębski, to wtedy powstałyby podejrzenia, że ktoś go zastrzelił i biedne państwo polskie, czyli my wszyscy, musiałoby tracić dodatkowe pieniądze na poszukiwanie zabójców, których przecież znaleźć nijak się nie da.
W minioną sobotę, młodzi ludzie z Opola i Torunia, ze stowarzyszenia "Stop Korupcji", zorganizowali w Toruniu I Ogólnopolski Kongres Antykorupcyjny. Wśród prelegentów kongresu znaleźli się, między innymi, profesorowie Uniwersytetu Mikołaja Kopernika Andrzej Zybertowicz i Grzegorz Górski, prezes Transparency International ? Polska p. Julia Pitera, prezes Centrum im. Adama Smitha dr Andrzej Sadowski, redaktor naczelny "Znaków Nowych Czasów" ? Michał Drozdek. W odróżnieniu od innych osób publicznie wypowiadających się na temat korupcji w Polsce prawie wszyscy prelegenci, jako rzecz o znaczeniu zasadniczym, podnieśli sprawę ordynacji wyborczej i stwierdzili, że bez wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu hasło "stop korupcji" pozostanie jedynie hasłem, i że zmiana ordynacji wyborczej jest krokiem wstępnym i koniecznym do oczyszczenia państwa polskiego.
Jaki jest związek ordynacji wyborczej do Sejmu z korupcją i dlaczego w Polsce konieczne jest wprowadzenie JOW, podczas gdy są na świecie kraje, w których wybory są w ordynacji proporcjonalnej, a stopień korupcji jest tam niewielki, takie chociażby jak kraje skandynawskie, Finlandia czy Szwecja?
Istnieje wiele istotnych różnic pomiędzy Szwecją czy Finlandią a Polską, które mają wpływ na życie obywateli i funkcjonowanie państwa i poziom korupcji. Zapewne sprawą główną będzie system edukacyjny, sposób, w jaki wychowuje się dzieci, wartości, jakim hołdują ich rodzice. Są ludzie, którym powierzyć można dowolną sumę pieniędzy i wiadomo, że grosz nie zginie, a przy innych nie pomagają szafy pancerne.
Inaczej funkcjonuje państwo, do którego obywatele mają zaufanie, w którym działa prawo i ustalone porządki, inaczej państwo, jak Polska, gdzie nie ma ani rządu, ani sądu, gdzie państwo należy dopiero tworzyć na jakichś nowych zasadach. Być może najlepiej zilustruje to porównanie, jak tworzono II Rzeczpospolitą, po roku 1918, a jak obecne państwo, niesłusznie nazywane III Rzeczpospolitą. W tamtej też była korupcja i trzeba było z nią walczyć, ale nie była zasadą tworzenia państwa, jak to miało miejsce, kiedy ogłoszono koniec PRL. Tamtą tworzyli Polacy-patrioci, którzy swego patriotyzmu dowiedli krwią i blizną, wielopokoleniową pracą dla niepodległości Polski, a nie skorumpowani pieczeniarze, tajni agenci komunistycznych służb specjalnych i sowieccy najemnicy. Korupcja, to nie jest tylko wręczenie komuś koperty czy innej łapówki, korupcja to niejawne związki, zależności, korupcja to także szantaż, klientyzm i nepotyzm. II Rzeczpospolita powstała z niczego entuzjazmem i wysiłkiem Polaków, którzy gotowi byli oddać za nią życie, III Rzeczpospolita to, jak to opisali w wydanej w roku 2000 w Londynie i Nowym Jorku książce "Privatizing the Police State. The Case of Poland" profesorowie Maria Łoś i Andrzej Zybertowicz ? sprywatyzowane państwo policyjne, w którym głównym, aczkolwiek niejawnym i zakulisowym aktorem politycznym, mającym największy wpływ na sprawy państwowe, pozostają dawne służby specjalne, przede wszystkim wojskowe służby informacyjne.

(?)
Jerzy Przystawa
Wyświetlony 6003 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.