czwartek, 28 styczeń 2010 22:28

Ludziom nieczerstwym

Napisane przez
Dążymy do kresu, przedzierając się przez hałdy zapiaszczonych słów, gąszcz kostycznych refleksji i moczary anonimowych tęsknot. Dźgani zarysami cudzych myśli, tkamy nieswoje przekonania, obezwładnieni oplatającą serca i dusze spalenizną, pichconą na medialnych patelniach współczesności. Wszystko powyższe to prawda. Nieprzyjemna. Odstręczająca. Ale czasami i na takim świecie mamy szczęście spotkać prawdziwe perły. Jedną z takich pereł podzielę się za chwilę ? zaraz potem, gdy tylko należycie się, żeby tak rzec: ?wyskarżę?. Dokładnie tak, albowiem właśnie to sobie na dziś umyśliłem ? poskarżyć się.

Diagnoza i co dalej?
Chciałbym mianowicie publicznie przyznać, że coraz bardziej doskwiera mi zauważalny brak przełożenia wyrafinowanych intelektualnie treści, nazwijmy je wysokimi, na strawę zjadliwą dla pokolenia zrobionego z telewizji. A mówię to w kontekście diagnoz opisujących realia dzisiejszej Polski.

No bo proszę łaskawie zwrócić uwagę: niemal wszystko, co dotyczy podstaw, zostało już dotknięte, przesiane, odkryte, a nawet opisane. Wiemy, co stało się w Polsce tuż po wojnie, co oznaczał dramat ?żołnierzy wyklętych?, na jakich zbrodniach, łgarstwach i przemilczeniach wzniesiono PRL, czym był okrągły stół, i wreszcie ? czemu transformację ustrojową oraz kolejnych dwadzieścia lat III Rzeczypospolitej wolno nam zasadnie traktować jak petryfikację minionego, tylko w innym przebraniu.

Diagnozy tego rodzaju stawiali czy stawiają nieustannie ludzie tacy jak Ryszard Legutko, Zdzisław Krasnodębski, Antoni Macierewicz, a spośród publicystów Bronisław Wildstein, Rafał Ziemkiewicz, Stanisław Michalkiewicz, czy też stawiający je publicznie od kilkunastu lat, a obecnie milczący publicystycznie, Waldemar Łysiak. Zresztą trudno wymieniać nazwiska, boć jest takich cały legion.

Pytanie o archetyp
Jak jednak dotrzeć do ludzi, którzy książek nie czytają, politykę mają w nosie, nakręcają ich klipy z MTV, historię XX wieku traktują niczym opowieści o życiu intymnym dinozaurów ? za to potrafią wystukiwać sms-y w tempie prowadzonej rozmowy? No jak do nich dotrzeć, by strunę wartości poruszyć?

Nie są to bynajmniej dylematy nieistotne choćby z tej przyczyny, że to właśnie opisani wyżej ?komórkowcy? dźwigają w sobie potencjał, mogący przy okazji dowolnych wyborów zdecydować o powodzeniu (bądź porażce) projektu pt. restytucja polskości w Polsce.

(?)

Wyświetlony 3215 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.