wtorek, 07 grudzień 2010 00:20

Inna jakość demokracji

Napisane przez

Siły postkomunistyczne i postsolidarnościowe skompromitowały się do tego stopnia, że potrzeba ich wymiany jest dla wszystkich oczywista. Problem w tym, że partie okrągłostołowe wprowadziły do konstytucji zapis o proporcjonalnej ordynacji wyborczej, by zapewnić sobie polityczną długowieczność.
Proporcjonalna ordynacja wyborcza jest swoistym kuriozum w cywilizowanym świecie rozwiniętych demokracji. Traktuje obywateli przedmiotowo – nie wybierają, lecz głosują na listy partyjne. Nie kreują polityków, bo desygnują ich partie, a lansują upaństwowione media. Politycy są nieusuwalni i odpowiedzialni nie wobec elektoratu, lecz przed kierownictwem swej partii. Społeczeństwo jest zdezorientowane, nie wiedząc, czy decyzje polityczne i gospodarcze podejmuje się w jego interesie, czy raczej klasy politycznej. Przykładem sprawa akcesji brukselskiej, wywołująca tyle kontrowersji.

Tymczasem ordynacja większościowa w okręgach jednomandatowych pozwala zmienić elity polityczne, gdy nie spełniają oczekiwań wyborców. W państwie utrwala się system dwupartyjny, same zaś partie stają się prawdziwie demokratyczne. Im większe poparcie wyborców dla posła, tym silniejsza jego pozycja w partii ? zanika leninowski "centralizm demokratyczny". Wyłonione w ten sposób elity reprezentują interes narodu i rację stanu państwa, co sprawdza się od ponad 200 lat w USA, ale sprawdzało się również w Polsce, gdy wybierano posłów do Sejmu Czteroletniego, który uchwalił Konstytucję 3 Maja.
W polskiej świadomości społecznej istnieje głęboko zakorzenione pojęcie nurtu prawicowego, narodowego, patriotycznego, niepodległościowego. Jego przeciwieństwem jest lewicowość. Polskie społeczeństwo jest z natury swej dwubiegunowe. Po wprowadzeniu ordynacji większościowej, zniknęłyby partie, których byt polityczny warunkuje ordynacja proporcjonalna. Wielość partii wymusza bowiem rządy koalicyjne ? słabe, nie realizujące obietnic wyborczych (bo winny koalicjant). Słabszy partner może wymuszać ustępstwa na silniejszym, co jest wbrew logice i wyborcom. Postępuje korupcja klasy politycznej oraz wiązanie się polityków z szarą strefą i przestępczością. A poza wszystkim, ordynacja proporcjonalna, parlamentarne partyjniactwo utrwalają aktualny układ sił, reprodukują elity polityczne, hamując także przedsiębiorczość i rozwój gospodarczy.

Paradoksy i patologie
Pierwsze pookrągłostołowe wybory parlamentarne przypieczętowały sojusz komunistów z tzw. demokratyczną opozycją. Był to właściwie plebiscyt, bo ludzie głosowali na tych, których wskazał Lech Wałęsa. Reszta kandydatów, znajdująca się na PZPR-owskiej liście krajowej, była gremialnie skreślana. Jednak bez konsekwencji. Umów trzeba dotrzymywać ? przekonywał Bronisław Geremek. W ten sposób ? oraz dzięki pomocy proporcjonalnej ordynacji wyborczej ? elity okrągłostołowe (mimo kilkakrotnych wyborów parlamentarnych) panują niepodzielnie na polskiej scenie politycznej.
W poprzednich wyborach parlamentarnych UW, na którą głosowało 9,4% wyborców, otrzymała 13,6% głosów, wprowadzając do sejmu 60 posłów. Co więcej, przez blisko trzy lata rządziła krajem w koalicji z AWS. Skutki były aż nadto widoczne, ale przede wszystkim niezastąpieni fachowcy z UW spowodowali, że elektorat AWS do tej pory nie poznaje swej partii, bo nie zrealizowała programu wyborczego. W tychże wyborach Jerzy Buzek (AWS) dostał zaledwie 1488 głosów na prawie milion uprawnionych do głosowania, ale udało mu się wejść do Sejmu z listy partyjnej krajowej i nawet zostać premierem. Dla kontrastu ? Ireneusz Sekuła (SLD), którego nie umieszczono na takiej liście, nie został posłem, choć mógł liczyć na głosy całego "czerwonego" Sosnowca.
Takie są paradoksy proporcjonalnej ordynacji wyborczej, która w polskich warunkach jest co najmniej egzotyczna, choć niezmiernie wygodna dla elit rządzących. Jest ona uzasadniona w krajach głęboko podzielonych ? religijnie, etnicznie, politycznie. Sformułowano ją w Belgii w końcu XIX wieku. Uniemożliwia ona powstanie silnego rządu większościowego, co ma przeciwdziałać dominacji jednej grupy czy opcji. Ceną są jednak rządy koalicyjne (słabe, nietrwałe), pieniactwo partyjne, groteskowe sojusze polityczne. W Polsce, która ma jednolite społeczeństwo, a w dodatku walczy z wpływami postkomunistów, z rozległą korupcją ? osłabianie rządów to wydawanie państwa i narodu na łup patologii. Nie da się przecież walczyć z korupcją, gdy parlament składa się z ludzi nieusuwalnych.

Partie typu leninowskiego
Kompromis okrągłostołowy zapewnił dobrobyt partiom postkomunistycznym. Nowe partie ? niewielkie, kadrowe, żeby nie powiedzieć kanapowe ? o programach niewiele różniących się, raczej zniechęcają wyborców, bo ich głos niewiele znaczy. Pozostaje właściwością proporcjonalnej ordynacji wyborczej, że warunkuje ona powstawanie partii typu leninowskiego. Niestety, tej patologii ulegają również partie prawicowe. Decydującą rolę odgrywa kierownictwo, skoncentrowane wokół lidera, tworząc coś w rodzaju komitetu centralnego. Członkowie to bierna masa, manipulowana i służąca rozgrywkom politycznym. Orwell mówił o partii wewnętrznej, Lenin o partii nowego typu.
Sterowanie partią typu leninowskiego wymaga albo terroru, którego w warunkach demokracji nie da się stosować, albo dużych pieniędzy. Trzeba nie tylko utrzymać organizację, ale również przekupić masy członkowskie łupami politycznymi bądź ekonomicznymi. Rozwijająca się powszechnie korupcja jest nieodłącznym elementem takiego modelu demokracji.
Z drugiej strony dostęp nowych ludzi do sceny politycznej jest niezwykle ograniczony. Uczestnictwo w kampanii wyborczej wymaga gigantycznych pieniędzy, nie mówiąc o akceptacji liderów partyjnych, ordynacja daje im prawo do decydowania, kto ma być na liście wyborczej, i w konsekwencji ? kto ma być politykiem. Dostęp do elit politycznych, do przedstawicielstwa narodowego jest więc limitowany. Układ polityczny w kraju zamyka się i utrwala. Społeczeństwo ? spacyfikowane, bierne, apatyczne ? niechętnie bierze udział w wyborach.

Zaistnieć na scenie politycznej
Niezależnie od zmian ekip rządzących, skład parlamentu niewiele zmienił się w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Ordynacja proporcjonalna blokuje możliwość wymiany niechcianego czy skompromitowanego polityka. Trudno więc mówić o demokracji, gdy wyborcy nie są w stanie zmienić elit politycznych. Trudno wymusić odpowiedzialność polityków, gdy są oni niewymienialni.
Jedyna możliwość zaistnienia na scenie politycznej nowych ludzi to organizowanie partii. Jednak takie pączkowanie partyjne nie daje praktycznych rezultatów, co najwyżej pieniactwo polityczne. Normalny człowiek, który ma poparcie społeczne, a przy tym jest niezależny i przyzwoity, nie ma możliwości awansu politycznego. Nie każdemu odpowiadają kompromisy, antyszambrowanie przed gabinetami prezesów. W konsekwencji jakość elity przedstawia się raczej żałośnie. Powszechnie mówi się o pasożytowaniu na kasie państwowej, korupcji, lobbowaniu narko- czy pornobiznesowi, sprzedawaniu ustaw. System, w którym ludzie głosują na listy partyjne, a polityków kreują media, przypomina sprzedawanie proszku do prania. Jest przy tym kosztowny i podatny na manipulacje. Przeciętny wyborca nie ma żadnego kontaktu z kandydatem do parlamentu, gdy okręgi liczą setki tysięcy mieszkańców. Ten z natury patologiczny system odpowiada okrągłostołowej klasie politycznej, która jest zainteresowana w jego trwaniu. AWS, który doszedł do władzy, wpisując do swego programu m.in. ordynację większościową w okręgach jednomandatowych, szybko o tym zapomniał.

Włoska rewolucja
W konsekwencji zmiany ordynacji proporcjonalnej na większościową w okręgach jednomandatowych, powojenna Republika Włoska przestała istnieć. Rewolucja ustrojowa, wielkie polityczne trzęsienie ziemi, jakie miały miejsce w tym kraju w latach 1993-1994, nie zostały zauważone przez polskie media, co je w zupełności dyskwalifikuje, tymczasem owa rewolucja, to w dużej mierze zasługa włoskich mediów, które przekonywały społeczeństwo do konieczności zmiany ordynacji wyborczej. Rzecz w tym, że nie są one tak uzależnione od centrów politycznych, jak w Polsce. Istotną rolę odegrały również ośrodki uniwersyteckie, które ? w przeciwieństwie do polskich ? gdzie dominują dawni marksiści ? popierały proces cywilizowania włoskiej demokracji. W konsekwencji szerokiej dyskusji publicznej okazało się, że zmiana jest możliwa. Rządy sezonowe przeszły do historii. Osiemdziesiąt procent posłów straciło od wielu lat zasiedziałe mandaty. Rozpadły się tradycyjne partie. Zniknęła chadecja i komuniści. Powstał system dwupartyjny. Pewnym kompromisem było pozostawienie jednej czwartej mandatów z list partyjnych. Włosi doszli jednak do wniosku, że ta okoliczność destabilizuje sytuację polityczną w kraju. Dlatego odbywają się kolejne referenda ? jak na razie bez rezultatu z braku frekwencji.
W najbardziej rozwiniętych krajach świata obowiązuje ordynacja większościowa (we wszystkich państwach grupy G-7, Japonii nie wyłączając). Najbardziej kompromisowy jest system niemiecki, gdzie połowa posłów pochodzi z list partyjnych. Ostatnie afery korupcyjne w tym kraju są konsekwencją ułomnego systemu wyborczego. Stabilność rządów, rozwój gospodarczy, decentralizacja państwa są nieodłącznie związane z okręgami jednomandatowyni.
Włoscy komuniści, szczycący się 20% poparciem społecznym, uzyskali w niedawnych wyborach tylko 15 mandatów w okręgach jednomandatowych (w parlamencie zasiada 630 deputowanych. We Francji, gdzie obowiązuje ordynacja większościowa w okręgach jednomandatowych (chociaż są dwie tury wyborów), Front Narodowy, otrzymawszy 15% głosów, wprowadził do parlamentu tylko jednego deputowanego, nie mając żadnych szans na współrządzenie państwem.

Naturalny podział społeczeństwa
Niedorozwinięty polski system partyjny nie oddaje ani nastrojów, ani poglądów społecznych. Cóż to bowiem znaczy postkomunistyczna lewica, przeciwstawiona postsolidarnościowej prawicy? Przecież zarówno w jednej, jak i drugiej strony znajdują się przeciwnicy dekomunizacji, reprywatyzacji i uwłaszczenia.

 

(?)
Jerzy Pawlas
Wyświetlony 5928 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.