niedziela, 19 grudzień 2010 11:34

Skąd rząd bierze pieniądze?

Napisał

W kręgu polskich polityków dalej funkcjonuje mit dobroczynności wydatków publicznych, które mają "nakręcać koniunkturę", "stymulować gospodarkę". Takie myślenie jest efektem silnej prointerwencjonistycznej propagandówki, jaka jest prowadzona na całym świecie od wielu dziesiątek lat.

Nie zrozumiemy, dlaczego organizm człowieka jest w fatalnym stanie do czasu, aż nie zrozumiemy, dlaczego organizm bywa zdrowy. Nie dotrą do nas fundamentalne prawdy o gospodarce i szkodliwości wydatków państwowych, dopóki nie ustalimy, dlaczego gospodarka rynkowa jest sprawnym organizmem. Przytaczając uproszczone słowa Friedricha Augusta von Ha­yeka, żeby wiedzieć, czemu jest źle, musimy sprawdzić, czemu generalnie bywa dobrze.

Jeśli chodzi o teorię ludzkiego działania, to możemy wyróżnić dwa sposoby, na jakie człowiek może pozyskać bogactwo. Pierwszy z nich to droga pokojowa: produkcja dóbr i usług, które sprzedane na rynku umożliwią nabycie innych i poprawienie przez to swojej stopy życiowej. Zależy ci na tym, żeby zakupić sobie kolorowy telewizor? To mo­że spróbujesz popracować przy budowie domu? Masz ochotę na porcję lodów waniliowych? Co ty na to, żeby sprzedać kilka torebek herbaty?
Na wolnym rynku do­bra rzadkie są ekonomizowane przez ludzi. Różnorodność natury i talentów ludzkich prowadzi do specjalizacji i podziału pracy, które umoż­liwiają najbardziej efektywną alokację zasobów. Jeden produkuje samochody, inny dostarcza drewno, kolejny piecze chleb etc. Każdy z nich oczywiście dysponuje swoją własnoś­cią, której nikt nie ma prawa konfiskować, ani ruszać wbrew woli posiadaczy. Wszys­cy mogą dobrowolnie rozporządzać owocami swojej pracy, dopóki nie zagraża to takiej samej wolności innych osób. Na tej prostej zasadzie opiera się konstrukcja gospodarki w wolnym społe­czeństwie.
Niestety, jak to ze złą na­turą ludzką bywa, jest jeszcze drugi sposób pozyskania bogactwa, który diame­tralnie różni się od powyższe­go. Chodzi o kradzież, czyli bogacenie się kosztem in­nych, konfiskowanie owoców pracy reszty ludzi. W pierw­szym przypadku, sposób pozyskania bogactwa jest produktywny w tym sensie, że musi zyskać akceptację drugiej strony. Piekarz sprze­dający chleb, architekt budujący dom, kapitalista za­trudniający robotnika, każdy z nich musi znaleźć drugą stronę, która będzie zainteresowana produktem. Akt wymiany pomiędzy tymi stronami nazwany jest handlem. Co więcej zatem jest to akt dobrowolny, podejmowany świadomie przez obydwie ze stron ? tak, że obydwie z nich na akcie zyskują. W drugim przypadku, zyskuje jedna strona kosztem drugiej.
Pierwszy przypadek to wszelkiego rodzaju umowy zawierane między podmiotami prywatnymi i prawnymi na rynku. Drugi przypadek to niewolnictwo, kidnaping, złodziejstwo, konfiskata etc. Nietrudno domyślić się, że drugi przypadek całkowicie dotyczy działalności państwa, które dzisiaj osiąga rozmiary niewyobrażalne. Obowiązkowa służba wojskowa to oczywiście klasyczny przykład kidnapingu, beztrosko usprawiedliwiany przez rządzących ?no bo przecież nie stać nas na inny system?. Kiedy jakakolwiek osoba powie coś niecoś o obniżce podatków, słyszymy dokładnie to samo: ?nie stać nas na inny system?. Wygląda na to, że zwolennicy takiego podejścia nawet nie zdają sobie sprawy z rozmiaru po­rażki rozumowania, jakie przyjmują. Zresztą skoro od­rzucona jest wszelka moralność, to dlaczego ma występować rozumowanie?
Powtórzmy raz jeszcze. Na wolnym rynku każdy sprze­daje i produkuje swoje usługi po to, żeby zaspokajać potrzeby innych. Państwo nie musi się podejmować takiego trudu. Przedsiębiorca musi kalkulować, ciąć koszty, szukać sposobu na pozys­kanie kapi­tału, inwes­tować w odpowiednie technologie etc. Państwo omija te problemy poprzez złamanie fundamentalnych reguł rządzących wolnym społeczeństwem; nie musi szukać klienta ? państwo musi tylko umiejętnie zaglądać mu do kieszeni. Usprawnić jak najbardziej armię konkwistadorów, zwaną urzędem skarbowym, jaka w wysoce zorganizowany sposób przywłaszcza sobie dochód obywateli. W tym celu oczywiście potrzebna jest dobra ideologia, sprzedawana przez intelektualistów, jacy zapewnią sobie odpowiednią rangę w socjalistycznym systemie.
(?)
 
Mateusz Machaj
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Wyświetlony 6117 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.