niedziela, 19 grudzień 2010 17:05

NIE dla NAFTA

Napisał

W środowisku konserwatywno-liberalnym popularne jest doprawdy dziwaczne przekonanie, jakoby alternatywą dla wstąpienia Polski do UE było Północnoamerykańskie Porozumienie na Rzecz Wolnego Handlu. Najgorzej, kiedy środowiska wolnościowe zaczynają protestować przeciwko rozwiązaniom etatystycznym, opowiadając się za rozwiązaniami... etatystycznymi. Niektóre choroby wydają się szczególnie niebezpieczne ze względu na swój zaraźliwy charakter.

Przypomnijmy, na czym polega wolny handel. Ten wspaniały system gospodarczy, sprzyjający międzynarodowemu podziałowi pracy, rozwojowi narodów, szerzeniu pokoju i ekonomicznej współpracy, opiera się na prostej zasadzie: przeszczepieniu reguł laissez faire na grunt międzynarodowy. Tak jak na wolnym rynku każdy ma prawo do dysponowania swoją własnością i handlowania z innymi, tak samo każdy ma prawo zaopatrywać się w produkty zagraniczne bez narzutów finansowych, nakładanych przez aparat rządowy. Niestety, w dzisiejszych realiach taki stan nie istnieje, a państwa prowadzą ze sobą nieustanne wojny celne. Nie należy jednak tracić nadziei, że obranie wolnorynkowej drogi na arenie międzynarodowej jest możliwe.

Na czym ma polegać leseferystyczny kurs? Na przesuwaniu się zawsze w jedną stronę, tylko w jednym możliwym kierunku: w stronę wolnego handlu. Cła mogą być tylko obniżane, subwencje i dopłaty tylko redukowane, regulacje tylko znoszone, a nie wzmacniane, sterowanie rynkiem likwidowane, a nie rozszerzane. Jedynie pod takim manifestem może podpisać się prawdziwy wolnościowiec, zagorzały zwolennik wolnego handlu i znoszenia międzynarodowych barier handlowych.
Jak dla takiej osoby rysują się następujące instytucje: GATT, WTO, NAFTA, CEFTA, UE? Czym one są i jaka jest ich rola we wprowadzaniu wolnego handlu? Czy należy opowiadać się za ich polityką? Głęboko wśród tych instytucji tkwi, niestety, etatystyczny wirus. Zdajemy sobie sprawę z tego, że UE jest siedliskiem biurokracji i socjalizmu. Media, intelektualiści i rząd mogą wchodzić ze sobą w symbiozę, ale nadal nie zmienia to prostego faktu: UE to szeroki etatyzm. Co więcej, celem Unii Europejskiej jest merkantylistyczna organizacja światowego rynku. My, tj. Europejczycy, kontra reszta świata. My, dotujący naszą europejską żywność, kontra biedne kraje III świata, których nie dopuścimy do naszego rynku. My, kontra wstrętni Amerykanie. My dowalimy im cłami, bo oni miażdżą nasz przemysł stalowy. Itd.
Pomijamy kolektywizm takiego rozumowania. Wszędzie pojawia się sformułowanie ?my?. ?Nam? się niby coś opłaca, ?my? coś niby musimy robić, ?my? czymś musimy sterować etc. Nic dziwnego, że rodzi to różne potworki prawa międzynarodowego, które mają wprowadzać centralne planowanie na szczeblu międzynarodowym pod płaszczykiem wolnego handlu. Nie ma żadnych ?nas? ? są ludzie, jednostki, z których każda ma prawo korzystania z dobrodziejstwa swobodnego przepływu towarów i usług. Ograniczanie wolnego handlu jest promowaniem wąskiej grupy społeczeństwa, określonego lobby, kosztem znacznie szerszej grupy konsumentów. Protekcjonizm jest zupełnie nieracjonalną doktryną ekonomiczną, zbudowaną na ideach narodowych.
Niestety, fanatyzm zwolenników UE ma bardzo negatywny wpływ również na środowisko konserwatywno-liberalne. Niechęć do instytucji Unii Europejskiej prowadzi do rzeczy absurdalnej wśród wolnorynkowych eurosceptyków: zaczynają rozglądać się w poszukiwaniu alternatywy. Być może to także skutek powtarzanego do upadłego hasła: ?Jeśli nie UE, to co??.
Pytanie to jest bardzo ciekawe, bo nic nie mówi, podobnie jak każda inna propaganda. Jeżeli uda nam się dowieść, że UE jest złym systemem ekonomicznym (z pewnością syzyfowa praca to nie jest), to odpowiedź na pytanie staje się trywialna: Jeśli nie UE, to nie UE! Zwyczajnie: jeśli mamy nie wstępować do Unii, to po prostu mamy nie wstępować do Unii. Trudne? Nie dla człowieka myślącego. Oczywiście, zwolennicy UE oczekują innej odpowiedzi, bo oni zadają inne pytanie. ?Jeśli nie taka instytucja jak UE, to jaka inna??. To technokratyczne przyzwyczajenie do poszukiwania interwencjonistycznego guru, który będzie jakoś sterował rynkiem. Wolnorynkowiec patrzy przez zupełnie inny pryzmat ? pryzmat braku instytucji regulacyjnej i to jest właśnie alternatywą: nie przyznawanie żadnej instytucji takich uprawnień, które mogą naruszać święte zasady wolności. Etatysta stosuje inną optykę, bo jego interesuje jakaś konkretna, działająca instytucja.
Jak to przełożyć, żeby było to jeszcze bardziej zrozumiałe i oczywiste. Kowalski jest osobą, która odpowiada za administracyjne regulowanie cen. Wolnorynkowiec mówi w bardzo przewidywalny sposób: ?Jeśli nie sterowanie cenami przez Kowalskiego, to po prostu niesterowanie nimi w ogóle?. Należy ceny uwolnić, koniec i kropka. Dla zwolennika UE bajka nie jest taka prosta ? silna wiara w ?misję cywilizacyjną? Unii Europejskiej skaża umysły. W jego wydaniu pytanie brzmi zupełnie inaczej: ?Jeśli nie Kowalski steruje cenami, to kto ma to robić??. Wychodzi z założenia, że ktoś musi tymi cenami kierować. Wolnorynkowiec po prostu mówi, że nie musi, a etatyści (zwolennicy UE) szukają kogoś innego do tej brudnej roboty. Jeśli optyka jest zła, to nie pomogą nawet najrozsądniejsze argumenty, a przekonanie, że UE to instytucja fatalna, graniczy z niemożliwością. Opowiadając się przeciwko Unii w dyskusjach z euroentuzjastami, trzeba faktycznie argumentować przeciwko ich całej metodologii ? zadanie naprawdę ciężkie.
Opowiadam się przeciwko wstąpieniu do Unii Europejskiej nie dlatego, że przeprowadzam jakiś magiczny ?bilans zysków i strat?, lecz dlatego, iż zdaję sobie sprawę z tego, że wolny handel jest drogą do dobrobytu. Dokładnie z tych samych przyczyn jestem przeciwko porozumieniu z NAFTA.
 
Wyświetlony 5747 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.