wtorek, 21 grudzień 2010 12:23

Prawica-lewica

Napisał

Od kilku lat obserwujemy histeryczne wręcz nawoływania, że po-dział na lewicę i prawicę w III Rzeczypospolitej nie jest potrzebny. Nawoływaniom tym przyświecają różne cele. Głównym - jest pomieszanie pojęć i brak jasnego sprecyzowanie sił politycznych po roku 1989.

Już Konfucjusz powiedział, że naprawę państwa należy rozpocząć od uporządkowania pojęć. Obecna klęska prawicowych partii jest efektem propagandy pomieszania pojęciowego, wyborcy uwierzyli bowiem, że naturalny podział leży pomiędzy lewicą (rozumianą jako SLD, UP, PPS) a "prawicą" (AWS, UW, LPR, PiS). Fenomenem na skalę światową jest zaliczanie do polskiej prawicy partii politycznych wyrosłych ze struktur związków zawodowych, z natury już lewicowych. Realizowany w późniejszym czasie program gospodarczy AWS-u zdaje się potwierdzać ten lewicowy rodowód. Potoczne uznanie tego podziału weszło w krwiobieg medialny, przyjęła go większość dziennikarzy, komentatorów, intelektualistów, powtarzając swą magiczną mantrę o "polskiej prawicy postsolidarnościowej" w postaci AWS-u, LPR czy ZCHN-u. Podział ten jest oparty na kilku prostych schematach (mających, niestety, niewiele wspólnego z prawdą). W Polsce, by zostać politykiem prawicowym po roku 1989 wystarczyło mieć "przeszłość" i manifestować swe przywiązanie do Kościoła katolickiego.

By nie wpadać w pułapki bełkotu terminologii medialnej, konieczne wydaje się (po raz kolejny!) przypomnienie, na czym opiera się klasyczny podział na ideologię prawicową i lewicową.
Ideologia lewicowa ma jak najbardziej szczytne hasła i programy, bo nic nie można zarzucić takiej propagandzie, jak walka z biedą, bezrobociem, wyrównanie szans, walka z fundamentalizmem, nietolerancją czy niesprawiedliwością. Obok szczytnych haseł populistyczna ideologia lewicy tworzy swoiste chimery słowne, takie jak: demokracja ludowa, swobody socjalistyczne, sprawiedliwość społeczna, cła w obronie nieskrępowanej konkurencji etc. By nie dać się ogłupić lewicowej propagandzie, warto się przyjrzeć tym hasłom i zadać sobie pytanie, czym się ona różni od ideologii prawicowej.
Prawica to przede wszystkim wiara w uniwersalne wartości, które stworzyły naszą cywilizację łacińską i przez wiele wieków były jej filarami: w prawo rzymskie, etykę grecką i tradycję chrześcijańską. Ideologia prawicowa to efekt długiej ewolucji społecznej, bazującej na wiedzy, doświadczeniu i pracy wielu pokoleń. Teoria budowania struktur państwa oparta więc będzie o naturalne tendencje popytu i podaży, wolnego, nieograniczonego rynku pracy i usług, podczas gdy lewica stara się regulować te formy (czyli kontrolować) na podstawie naukowych teorii opartych o "geniusz ekonomiczno-społeczny Marksa". Prawicowa teoria jest efektem obserwacji życia, skutków pracy wypróbowanych przez tysiąclecia, których nie można lekceważyć i niszczyć. Dla lewicy zaś to życie musi się dopasować do teorii. Eksperymenty lewicowej gospodarki możemy obserwować zarówno sięgając do historii, jak i obserwując rzeczywistość. Lewica z najbardziej zamożnych krajów potrafi uczynić kraj nędzy i wewnętrznych konfliktów (przykład Korei Płd. i Płn.).
Wedle lewicy świat można ukształtować wedle "naukowych kryteriów", zburzyć naturalną ewolucję w imię "nowego ładu". Rola państwa dla prawicy ma być ograniczona do minimum, ma być wtórna w stosunku do jednostki i rodziny, ma być ograniczona jedynie do sfery bezpieczeństwa, stać na straży przestrzegania prawa i chronienia obywateli przed zagrożeniami zewnętrznymi (poprzez zawodową armię), lewica chce natomiast mieć jak największą władzę nad obywatelami, wkraczając nie tylko w ich portfele, życie rodzinne, ale także w życie duchowe. Robi to oczywiście w imię dbałości o "dobro"jednostki. Prawica kultywuje tradycję ze względu na to, że jest to nasz dorobek cywilizacyjny, ale także z uwagi na walor edukacyjny. Lewica od tradycji, jako zbędnego balastu, się odcina. Trudno bowiem być nowoczesnym Europejczykiem i powoływać się na historię ruchów lewicowych, mających krew wielu pokoleń na swym koncie oraz odpowiedzialność za przykładanie ręki do wprowadzania i utrwalania niewoli narodu. Dlatego ilekroć czytamy programy ideologiczne lewicy, prawie przy każdym terminie pojawia się przyimek "nowa". Najczęściej eksponowanym hasłem w tej retoryce zdecydowanego odcięcia się od historii jest odwołanie się do tego, że lewica nie patrzy w przeszłość, bo prowadzi to do niepotrzebnych podziałów na Polaków gorszych i lepszych.
Prawica w odróżnieniu od lewicy do swej ideologii wprowadza takie treści, jak odpowiedzialność i sumienie. Wiąże się to z podejściem do jednostki. Prawica traktuje obywatela jako kogoś w pełni odpowiedzialnego za własne życie i postępowanie. To on sam a nie państwo ma zadbać o własne wykształcenie, utrzymanie rodziny, zapewnienie jej bezpieczeństwa, pracy i zdrowia. Daje mu ogromne prawa, ale też i wymaga od niego pełnej odpowiedzialności za swoje postępowanie. W tej dziedzinie szanowany jest indywidualny wysiłek, praca i odpowiedzialność. Takie wartości jak godność, honor, prawda, wolność, własność prywatna i odpowiedzialność są dla prawicy fundamentalne. Lewica natomiast traktuje swych obywateli gorzej niż bydło. Wychodzi bowiem z założenia, że jednostka nie jest w stanie zadbać sama o swe zdrowie (należy go ubezpieczyć za jego własne pieniądze), wykształcenie (program szkolny musi być zatwierdzony przez urzędników z ministerstwa i scentralizowany), pracę (nie wolno pracować w dowolnym wymiarze godzin, próbuje się ograniczyć zatrudnienie emerytów), dlatego "kompetentni fachowcy" wszystkie decyzje podejmą za niego. Oczywiście, nie za darmo, musi ich odpowiednio opłacić. Efektem tego zabiegu są kodeksy pracy regulujące czas pracy, minimalne płace, minimalne ceny, liczne ubezpieczenia, koncesje, progi podatkowe etc. "Fachowcy" narzucają "dobrowolnie" wszystkim pewne reguły gry, do których społeczeństwo musi się dopasować. Wszelka niesubordynacja jest z ogromną pieczołowitością karana.
Wolność jednostki w ideologii prawicowej jest ściśle związana z odpowiedzialnością (dlatego z jednej strony pozwala się na posiadanie broni, ale z drugiej strony karze się śmiercią za morderstwo z premedytacją). Prawica z natury wie, że człowiek bywa zły, dlatego stara się bronić przed tym, powołując silną policję, stojącą na straży bezpieczeństwa, jak i zawodową dobrze płatną armię. Za niepowodzenia jednostki lewica obarcza społeczeństwo, zwalniając od odpowiedzialności w imię humanitaryzmu tabuny troglodytów, czujących się bezkarnie pod rządami lewicy (swego czasu krążyła anegdota o "podporze" polskiej lewicy, p. Aleksandrze Małachowskim, który ponoć apelował o wyrozumiałość wobec nastolatka, który zarąbał siekierą swoich rodziców za zbyt małe kieszonkowe, bo to przecież sierota. Nawet jeżeli to tylko anegdota, to bardzo pasuje do ideologii lewicowej). Lewica w swej ideologii humanitarnej przedkłada prawa przestępcy nad prawa ofiar, znosi karę śmierci przy wtórze "gwiazd medialnych Kościoła katolickiego", powołujących się na rzekomą tradycję chrześcijańską (wymagają oni chyba powrotu do seminarium, w celu nabycia elementarnej wiedzy teologiczno-historycznej). Lewica hojnie udziela więźniom przepustek przedkładając resocjalizację nad karę, dbając, by więźniowie mieli rozrywki i mogli w pełni korzystać z życia kulturalnego. Prawica natomiast traktując człowieka jako w pełni odpowiedzialnego za swoje postępowanie, zdaje sobie sprawę z tego, że jest on często słaby i jest skłonny do błądzenia i upadku, ale nie czyni z jego upadków siły, jak to czyni lewica.
Dla prawicowca aberracja jest tolerowana (czyli znoszona z cierpieniem), ale nie akceptowana. Lewicowa apoteoza aberracji jako normy jest na porządku dziennym. Lansuje się homoseksualistów jako "wrażliwych na społeczną krzywdę", feminizm kreuje się na ruch filozoficzny, a morderców-lekarzy na "aniołów postępu". Poseł Gadzinowski (SLD) proponował w roku 1998 wprowadzenie do Sejmu prostytutki jako eksperta od pornografii. W odróżnieniu od prawicy lewica za nic ma prawa natury i fizjologii (skrajne odmiany lewicowego feminizmu lansują tezę, że menstruacja kobiet jest "efektem wmówionym kobietom przez zmaskulizowany świat"), twierdzi także, że nie ma żadnych różnic między kobietą a mężczyzną w sferze psycho-społecznej. W terminologii lewicowej pojawia się magiczne słowo tolerancja, (które w ustach lewicowych "yntelektualistów" nabrało innego znaczenia niż ma w rzeczywistości, jest to częsty zabieg mający na celu "zniesienie mylnych skojarzeń", nie ma już takich słów jak dzieciobójstwo - jest aborcja, nie ma morderstwa zniedołężniałych - jest eutanazja). Tolerancja lewicowa to aprobata aberracji czy dewiacji.
Prawica kultywuje swoisty elitaryzm, szanuje i wyróżnia jednostki wybitne, ponadprzeciętne, jako te, które są motorem osiągnięć cywilizacyjnych. Lewica szanuje natomiast kolektyw, społeczeństwo, lud, masę, ludzkość. Nie ma tam miejsca dla wybitnych. Jest natomiast miejsce dla tych, którzy nie chcą się zgodzić na zastany porządek ustalony naturalnym rozwojem. Dlatego kultywować będzie tradycję rewolucyjną. Idolem młodzieży lewicowej jest Che Gevara, który z karabinem w ręku wprowadzał "swobody socjalistyczne" w Ameryce Łacińskiej (w pewnym sensie lewica też kultywuje swoisty elitaryzm polegający na przywilejach władzy i ich rodzin).
Jedną z naczelnych zasad fundamentalnych dla prawicy jest dbałość o własność prywatną, zdobytą w sposób sprawiedliwy poprzez rzetelną (niekoniecznie ciężką) pracę. Pozwala zatem jednostce na dowolne dysponowanie wypracowanymi dobrodziejstwami. Lewica nienawidzi własności prywatnej, starając się ją jak najbardziej zubożyć. Poprzez absurdalne podatki, ograniczenia w prawach używania, użyczania, konfiskaty, różnego rodzaju podatki - przyczynia się do tego, że ciężka praca przestaje być w kraju lewicowym opłacalna, zarabia się więcej żyjąc z socjalu. Wszelkie zamachy na prywatne własności lewica tłumaczy "wyrównywaniem nierówności społecznych", często powołując się na społeczną naukę Kościoła, która "przecież tak samo wypracowanymi dobrami każe się dzielić z biednymi i upośledzonymi". Tego rodzaju stwierdzenia rzadko są komentowane jako absurdalne, a dość przecież wskazać, że pomoc dla ubogich pod przymusem podatku jest niewiele warta z punktu widzenia nauki chrześcijańskiej. W efekcie tego stępia się wrażliwość ludzi na nędzę, bo przecież państwo dba o ludzi niezamożnych i biednych.
Dla prawicy podstawą narodu jest rodzina, dlatego należy dbać o nią i wspierać ją, budując autorytet ojca i lansując bezwarunkową miłość matki. Lewica dbająca o rodzinę (rząd Millera) podwyższa, jako jeden z pierwszych podatków, podatek od zabawek dziecięcych i środków higieny dziecięcej oraz skraca urlopy macierzyńskich. Lewica, hołdując bożkowi postępu, zabiega o to, by z dewiacji seksualnej, jaką jest homoseksualizm, uczynić "rodzinę". Według premiera Millera rodziny wielodzietne to "siła napędowa ubóstwa", a także "dziedziczone upośledzenie przyszłych pokoleń". Trzeba przypomnieć, że w Polsce rodziny wielodzietne stanowią ok. 20% wszystkich rodzin (Gaz. Wyb. 18.09.2000).
Ilekroć próbujemy dokonać podziału na prawicę i lewicę, musimy pamiętać, że nie ogranicza się on tylko do sfery polityki czy gospodarki. Prawicowość i lewicowość to przede wszystkim cechy charakteru. Człowiek lewicowy jest z natury ekstrawertykiem, prawicowiec zaś - introwertykiem. Ekstrawertyzm lewicowca przejawia się w tym, że żyje on "na zewnątrz", dobrze czuje się w tłumie, na manifestacjach, wiecach. Swe sądy i opinie często uzależnia od opinii publicznej, potocznej, masowej. Introwertyzm prawicowca to bazowanie na analitycznym rozumie w sprzężeniu z sumieniem. Swój światopogląd opiera często na autorytetach, sprawdzonych wzorach i doświadczeniu innych. Ekstrawertyzm lewicowca generuje natomiast zamiłowanie do abstrakcji, dialektyki, dekonstrukcji (ze względu na uwierające go fakty często powołuje się na tezę mówiącą, że "gołe fakty nie istnieją, jest tylko interpretacja", żongluje terminologią w sposób skandalicznie głupi (a jednak niebywale skuteczny), nazywając na przykład NSDAP skrajną prawicą, Pinocheta faszystą, a Mussoliniego kryptoprawicowcem). Z takiej postawy wynika też ciągłe parcie ku zmianom, ku rewolucjom (czy to gospodarczym, czy obyczajowym). W odróżnieniu od prawicowca lubiącego porządek (w życiu społecznym i prywatnym szukającym odpowiedzi na pytanie: kim jestem, dokąd zmierzam, jaki jest cel ostateczny życia), lewicowiec jest raczej człowiekiem głęboko darzącym niechęcią problematykę metafizyczną. Woli raczej odpowiadać na pytania: co słychać, niż na pytania, kim jestem. W sprawach religijnych niechęć lewicowca powoduje, że traci on swą maskę tolerancji. Religijność innych przyprawia go o furię. Introwertyk-prawicowiec przykłada ogromną wagę do przeszłości, do faktów, a nie do interpretacji. Prawica to duchowość, lewica to materializm. Człowiek lewicowy nie obserwuje rzeczywistości, tylko ją tworzy. Od realiów woli własne wyobrażenia, przez co traci kontakt z konkretnym życiem. Jest z natury tym, który burząc, chce tworzyć.
Człowiek prawicy to analityk i obserwator rzeczywistości, dlatego wie, że nie zawsze jest ona dobra i stara się odwoływać do norm absolutnych i wokół nich organizować życie. Prawica będzie zawsze działać w nurcie zachowawczym, lewica w nurcie postępowo-rewolucyjnym.
Lewicowiec jest z natury optymistą - mówi ludziom to, co chcą usłyszeć, idealnie dostosowuje się do sytuacji historyczno-społecznej (będąc kolejno komunistą, socjalistą, socjaldemokratą, Europejczykiem, czego wzorcowym przykładem jest tow. Kwaśniewski). Rzadko mówi o ciemnej stronie życia, twierdząc, że jest za humanizmem w każdej dziedzinie (nie karać, a resocjalizować, nie wychowywać, lecz wprowadzać model partnerski, a wszystko to w retoryce wolności, równości i braterstwa). Sankcja moralno-metafizyczna w retoryce lewicowej przenoszona jest na ludzkość, na ciała kolektywne, nie można mówić o odpowiedzialności indywidualnej, gdyż godzi to w podstawowe prawo do nieskrępowanej niczym wolności. Prawicowiec wie, ze swawola moralna stwarza z człowieka monstrum - dlatego, znając skłonności ludzkiego zamiłowania do zła, stara się przed nim bronić, zarówno w sferze prywatnej, jak i społecznej. Nie przemilcza problematyki przestępczości, odpowiedzialności, czy sankcji. Przez to jest dużo mniej lubiany i rozumiany. A także dużo mniej go widać od nachalnej lewicowej propagandy. Lewica, powołująca się na swój humanistyczno-oświeceniowy rodowód, zapomina, że jej główni przedstawiciele: Voltaire, Diderot, d’Alembert konsekwentnie i z uporem twierdzili, że carat zagarnął Polskę, aby ją wyzwolić. To swoiste "dialektyczne spojrzenie na historię" nie pozwoliło także dojrzeć lewicowemu aparatczykowi, jakim był J.P. Sartre w 1954 roku, podczas wizyty w ZSRR, ogromu zła tkwiącego w tej klatce komunizmu. Gdy wrócił, na pytanie dziennikarzy o to, że podobno obywatelom rosyjskim nie wolno wyjeżdżać za granicę, powiedział: "Bzdura! Nie wyjeżdżają, bo nie chcą, preferują siedzenie u siebie w domu".
Rzeczą znamienną jest, że w większości języków europejskich słowo prawica kojarzy się (i słusznie) z wartościami pozytywnymi (człowiek prawy, prawdomówny, prawowity spadkobierca, prawda, prawo etc.) lewica natomiast kojarzona jest z cechami pejoratywnymi (również słusznie), takimi jak: lewizna, pójście na lewiznę, wstać z łóżka lewą nogą, lewe ręce do roboty, lewe dokumenty, lewy pracownik, lewactwo etc. Warto przypomnieć Polakom cierpiącym na amnezję (a jest ich w Polsce tylu, ilu głosuje na lewicę), że lewica przyniosła naszemu krajowi łzy i cierpienie, które nigdy nie zostało rozliczone i ukarane, a jest wynagradzane w postaci ponownych reelekcji ludzi, którzy mają na swych rękach krew i nędzę pokoleń naszych rodziców. Fatalnie świadczy o stanie świadomości Polaków to, że nie dostrzegają oni żadnego konfliktu między tym, że w większości są katolikami i głosują na lewicę. Ale z drugiej strony, według ostatnich badań CBOS-u 60%, dorosłych obywateli Polski nie potrafi zrozumieć zdania złożonego czy treści nieskomplikowanej wiadomości w mediach. No i tajemnica szerokich rzesz elektoratu lewicy staje się w pełni zrozumiała.
Roman Konik
 
Autor studiował na uniwersytecie we Florencji, jako doktor filozofii pracuje na Uniwersytecie Wrocławskim. Poza filozofią interesuje się malarstwem i wiele podróżuje. Jest autorem pracy apologetycznej o Świętej Inkwizycji, pracuje obecnie nad książką "Kultura współczesna, czyli sterylizacja aksjologii".
Wyświetlony 12693 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.