sobota, 13 luty 2010 19:31

Głosy zza Odry

Napisał
Przy okazji 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej wiele się mówiło i pisało o roli Stalina, o pakcie Hitler-Stalin itd. Kolejna runda tych historyczno-politycznych zmagań przyjdzie – choć już w mniejszym zakresie – za dwa lata, kiedy przypadnie 70. rocznica wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej. Jednym z najwybitniejszych znawców tego zagadnienia jest oczywiście Wiktor Suworow.

W tym roku prawicowe wydawnictwo niemieckie Pour le Mérite, specjalizujące się w tematyce wojennej, wydało książkę zbiorową Überfall auf Europa. Neun russische Historiker belasten Stalin (Napad na Europę. Dziewięcioro rosyjskich historyków obciąża Stalina) którą zredagowali wspólnie Wiktor Suworow i Dmitrij Chmelnizki. Ponieważ ten pierwszy jest wszystkim dobrze znany, przedstawmy krótko drugiego. Urodzony w 1953 roku w Moskwie Chmelnizki, Rosjanin pochodzenia żydowskiego, jest architektem, historykiem architektury, publicystą. W latach 1970-77 studiował na politechnice w Duszanbe i Akademii Sztuk Pięknych w Leningradzie. W połowie lat osiemdziesiątych osiedlił się w Niemczech, w 2003 obronił doktorat na Technicznym Uniwersytecie w Berlinie, poświęcony architekturze okresu stalinowskiego i jej związkom z ideologią. W 2006 roku Chmelnizki zredagował ? wydany w Moskwie ? tom Prawda Wiktora Suworowa będący zbiorem artykułów różnych autorów na temat tezy Suworowa, że Hitler w 1941 roku ubiegł Stalina. Chmelnizki poprosił o ustosunkowanie się do niej historyków rosyjskich i zagranicznych z Wielkiej Brytanii, Izraela i USA. Kolejne tomy (w sumie sześć) cieszyły się sporym zainteresowaniem i nieźle sprzedawały.

 
Książka wydana w Niemczech Pour le Mérite jest wyborem z tamtych sześciu tomów, zawierającym wyłącznie teksty autorów rosyjskich. W wywiadzie udzielonym konserwatywnemu tygodnikowi ?Junge Freiheit? Chmelnizki skrytykował wyparcie roli Stalina ze świadomości historycznej zachodnich Europejczyków i zbyt jednostronne koncentrowanie uwagi na Hitlerze. Przypomniał, że kiedy wyemigrował ze Związku Sowieckiego do RFN, z najwyższym zdumieniem skonstatował, iż wybuch II wojny światowej jest tam przedstawiany dokładnie tak jak w stalinowskiej propagandzie i sowieckich podręcznikach do historii. Niewytłumaczalny był dla niego fakt, że wielu historyków krajów zachodnich całkiem jawnie głosiło tezy stalinowskiej propagandy.
 
Historycy, uważa Chmelnizki, dobrze wiedzą, że wojny nie byłoby bez paktu Hitler-Stalin, ale kiedy ta kwestia się pojawia, nagle milkną; tak jakby istniała społeczna konwencja, tajemne porozumienie, że porządny demokratyczny historyk o tym nie mówi; jest to coś wręcz niesamowitego. Amerykański historyk Richard Raack, specjalista od epoki Stalina, powiedział mu, że kiedy zagadywał o te kwestie niemieckich kolegów, ich twarze kamieniały, a oczy stawały się puste. To jest fenomen, który powinien zostać poddany naukowej analizie. Jako były obywatel Związku Sowieckiego ? mówi Chmelnizki ? dobrze znam zjawisko, które występuje w Niemczech: pewne tematy są wyłączone spod badań naukowych na uniwersytetach. A kiedy pewnych tez nie wolno stawiać i nad nimi debatować, to historiografia przestaje być nauką.
 
Chmelnizki uważa, że historycy niemieccy i z innych krajów, koncentrując swoją uwagę na Hitlerze, całkowicie tracą z pola widzenia Stalina i jego rolę. 1 września przesłania 23 sierpnia i 17 września. A przecież daty 23 sierpnia, 1 września i 17 września to daty wyznaczające jedną i tę samą sekwencję wydarzeń. Oczywiście 17 września nastąpił po 1 września, ale 1 września nastąpił po 23 sierpnia, gdyby więc trzymać się zasady pierwszeństwa, to wojna de facto zaczyna się 23 sierpnia, wraz z podpisaniem paktu. To wówczas zapadły ostateczne decyzje. Pytany o Polskę, Chmelnizki odpowiada, że nie odgrywała ona wówczas, niezależnie od planów czy marzeń polskich polityków i ideologów, żadnej roli jako strategiczna siła; spadła do roli obiektu gry obu dyktatorów.
 
Chmelnizki wyjaśnia, że zainteresował się tezami Suworowa, gdyż sam intensywnie studiował stalinizm, napotykając na wiele anomalii, sprzeczności i niejasności. W chwili kiedy uznał, że Suworow ma rację, zagadkowe dotąd kwestię natychmiast stały się dlań zrozumiałe. Stalin całą politykę wewnętrzną podporządkował celom militarnym; kolektywizacja rolnictwa i przyspieszona industrializacja były przejawami gospodarki wojennej, miały stworzyć podstawy potężnej, nowoczesnej armii. Cały terror stalinowski służył, zdaniem Chmelnizkiego, przede wszystkim militaryzacji kraju i przygotowaniu do podboju Europy. Wszystkie zagraniczne posunięcia i działalność Stalina zorientowane były na sprowokowanie konfliktu pomiędzy ?krajami kapitalistycznymi?. Zawierając pakt z Hitlerem, chciał sprowokować konflikt zbrojny w Europie; i ta prowokacja się udała. Ktoś może zarzucić Suworowowi i tym badaczom, którzy się z nim zgadzają, że nie zdołali w stu procentach udowodnić słuszności tezy na temat 1941 roku. Zapewne w 100% nie, ale zebrali wiele dowodów i poszlak przemawiających za jej słusznością. A jakie dowody przedstawili zwolennicy tezy, że Stalin chciał się tylko bronić lub też, że nie myślał ani o obronie, ani o ataku? Nie przedstawili żadnych, absolutnie żadnych. Wszystko, co piszą, to wyłącznie stalinowska propaganda.
 
Pytany o to, czy na zawsze utrzyma się stalinowska wersja początku wojny, Chmelnizki odpowiada: Nie sądzę. Prędzej czy później przyjdzie nowa generacja historyków i ? co jeszcze ważniejsze ? czytelników. Ta zmiana już się zarysowuje. Jej inicjatorami są tacy historycy, jak Heinz Magenheimer, Bogdan Musiał czy Stefan Scheil. Ostatecznie zaś relikty stalinowskich dogmatów rozbiją się o rzeczywistość historycznego doświadczenia mieszkańców Europy Środkowo-Wschodniej. Podzielając nadzieje Chmelnizkiego, nie powinniśmy popadać jednak w nadmierny optymizm ? stalinowska lewica łatwo się nie podda. Na przykład niedawno w miejscowości Arnstadt (Turyngia) ponownie zbezczeszczono wzniesiony w zeszłym roku pomnik ofiar komunistycznej przemocy, napis ?Ofiarom komunistycznej przemocy 1945-1989? został zasmarowany czarną farbą. Okoliczności wskazują na to, że profanacji, tak jak w przypadku poprzednich ataków, dokonali lewicowi ekstremiści. Nie ulega wątpliwości, że ci, którzy niszczą pomniki ofiar komunizmu, będą chcieli za wszelką cenę ograniczyć wolność badań historycznych i uniemożliwić rewizję komunistycznej wersji historii.
 
A jak jest w Niemczech z wolnością gospodarczą? Okazuje się, że jej zakres się zmniejszył. Tak wynika z dorocznego raportu Economic Freedom of the World 2009 zawierającego wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie Economic Freedom Network ? sieci instytutów badawczych z 52 krajów; ze strony niemieckiej brał w nich udział Instytut Liberalny działający w ramach Fundacji na rzecz Wolności im Friedricha Naumanna (Friedrich-Naumann-Stiftung für die Freiheit). Raport ocenia zakres wolności gospodarczej w 141 krajach świata według takich kryteriów, jak np. wolność działalności gospodarczej, swoboda konkurencji, gwarancje własności prywatnej itd. W skali od 0 (najmniejsza wolność) do 10 (najwyższa wolność) Niemcy spadły z 7,66 na 7,50. Dramatyczny spadek nastąpił, jeśli chodzi o miejsce w rankingu: z 17. miejsca na 27. (za Słowacją, a przed Salwadorem). Wprawdzie Niemcy wypadają dobrze w takich dziedzinach, jak system prawny i ochrona własności oraz polityka pieniężna, ale w równocześnie mają duży zakres interwencji państwa i regulacji rynków. Najgorzej jednak jest tam z wolnością rynku pracy: Niemcy zajmują 122. miejsce! Komentując raport, dr Wolfgang Gerhardt, prezes zarządu Fundacji na rzecz Wolności stwierdził, że Niemcy pogrążają się w stagnacji, i wezwał rządzących do podjęcia odważnych reform gospodarczych.
Wyświetlony 3719 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.