sobota, 13 luty 2010 20:27

Unia Europejska na drodze do moralno-ideologicznej dyktatury - dyskusja

Napisane przez
Tekst Rolanda Baadera UNIA EUROPEJSKA NA DRODZE DO MORALNO-IDEOLOGICZNEJ DYKTATURY zajmujący się do absurdu posuniętym zakazem dyskryminacji, a co w konsekwencji może prowadzić do zakazu swobodnego wyboru, wyważa otwarte drzwi. Otworzył je już dawno temu Murray Rothbard w swojej znakomitej anatomii państwa.

Co prawda, amerykański myśliciel nie pisał, a pewnie nawet nie zastanawiał się, w jaki sposób użyte mogą być przepisy antydyskryminacyjne, ale, że właśnie w taki sposób, jak tego obawia się Baader, dziwić nie może. Zwłaszcza jeżeli przyjmiemy, że: A) Unia Europejska ma być jednym, wielkim superpaństwem, B) państwo może wszystko. W tym równaniu A+B=C, gdzie C oznacza prawa antydyskryminacyjne i wszystko, co z tego potencjalnie wynika.

 
Państwo ? pisze Baader ? jako jedyny prawowity posiadacz monopolu przemocy, winno używać jej względem wszystkich obywateli jednakowo. Rothbard jest innego zdania. Państwo nie jest jedynym prawowitym posiadaczem monopolu na przemoc, choć ma go w istocie. Państwo nigdy nie zostało utworzone na podstawie ?umowy społecznej?, zawsze powstawało poprzez podbój oraz wyzysk. Klasyczny paradygmat wyglądał w następujący sposób: plemię dokonujące podboju zaprzestawało swojej morderczej i grabieżczej działalności względem podbitego plemienia po uświadomieniu sobie, że rabunek będzie mógł trwać dłużej i będzie bezpieczniejszy, a sytuacja bardziej przyjemna, jeśli pozwoli się podbitemu plemieniu żyć i wytwarzać, ze zdobywcami osiadłymi wśród nich jako władcy wymuszający stały coroczny trybut i jest to jedyna organizacja w społeczeństwie, która uzyskuje przychody nie dzięki dobrowolnym udziałom (wkładom) lub płatnościom za świadczone usługi, lecz poprzez stosowanie przymusu ? pisze Rothbard. UE, o czym Czytelników Opcji przekonywać nie trzeba, również nie powstała na mocy umowy społecznej, lecz na skutek knowań tzw. elit politycznych.
 
Baader: Jeśli zedrzemy kamuflaż humanitarnych frazesów, odsłoni się prawdziwy sens tych pojęć: kadry partyjne, biurokraci, funkcjonariusze zorganizowanych grup interesów, uzurpują sobie prawo do decydowania o prywatnych stosunkach wszystkich ludzi. Ale zastanówmy się: skoro państwo może pozbawiać ludzi ich dorobku, a na co istnieje zgoda społeczna (przynajmniej w jakimś stopniu), to dlaczego nie może tego? Bo czymże innym w istocie jest państwo niż zorganizowanym bandytyzmem? Czym są podatki, jeśli nie złodziejstwem na gigantyczną, niekontrolowaną skalę? Czym jest wojna, jeśli nie masowym mordem w skali niemożliwej do osiągnięcia przez prywatną policję? Czym jest pobór, jeśli nie masowym niewolnictwem? Czy można sobie wyobrazić prywatną formację policyjną, której uszłoby na sucho popełnienie choćby maleńkiej części tego, co państwa robią bezkarnie, rutynowo, rok po roku i stulecie po stuleciu?
 
(?)
Wyświetlony 3972 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.