sobota, 13 luty 2010 20:49

Tu nie mówi się po polsku

Napisał
Niemiecką pieśnią biesiadną o dobrze znanej w Polsce melodii i słowach powitano mnie w holu Hali Stulecia we Wrocławiu, gdzie 12 września br. odbywał się III Festiwal Kultury Mniejszości Niemieckiej w Polsce. Wraz z chórem pieśń tę śpiewał tłum zgromadzonych w tym miejscu wrocławian i gości z całego kraju. Tu wypada tylko przypomnieć, że podczas II wojny światowej wspomniana pieśń"Heili heilo heila" była ulubionym marszem Waffen SS i Werhmachtu, co dobrze pamiętają niektórzy żyjący jeszcze uczestnicy tej wojny. Okazało się też, że w biurze informacyjnym, nie można było się z nikim porozumieć, bo, jak mi wyjaśniono, tu nie mówi się po polsku.

 

Program
W słowie powitalnym Przewodniczący Związku Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-Kulturalnych w Polsce ? Bernard Gaida powiedział między innymi: To przedsięwzięcie ma dla nas. Niemców pozostałych w ojczyźnie, ogromną wartość i znaczenie, gdyż daje nam możliwość wyrażenia w sposób widoczny naszej obecności w Polsce, tj. naszej tradycji, naszego śpiewu i naszej niemieckiej kultury.
 
Na festiwal przybyło dwadzieścia kilka różnego rodzaju orkiestr, chórów i zespołów tanecznych. Prezentowały się one na scenie głównej Hali Stulecia przy kilkutysięcznej widowni szczelnie wypełniającej parter i galerie. Wszystkie wykonywane utwory wcześniej zaanonsowano we wspomnianym programie. Nie znalazłem tam jednak utworu ?Heili heilo heila?, który był zapewne nadprogramowym wystąpieniem. Honorowy patronat nad festiwalem objął Wicepremier Rządu RP oraz Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Grzegorz Schetyna, który również, jako mieszkaniec Wrocławia, wziął udział w uroczystym otwarciu festiwalu. Z tej okazji sfinansował on wspomniany program. Patronat nad tym wydarzeniem objął też dr Wolfgang Schäube ? Minister Spraw Wewnętrznych Republiki Federalnej Niemiec. Napisał on przy tej okazji wiele słów świadczących o roli, jaką rząd federalny przywiązuje do wspierania i dbania o mniejszość niemiecką w Polsce, które warto tu zacytować.
 
Członkowie Mniejszości Niemieckiej w Polsce są ważnym ogniwem łączącym Niemcy i Polskę. Przy spełnianiu tej roli ważne jest, aby pielęgnowali i utrzymywali Państwo swoją kulturę i język. (?) Rząd federalny poczuwa się do szczególnej odpowiedzialności za Mniejszość niemiecką w Polsce. Tak jest dzisiaj, tak będzie w przyszłości. Z tej szczególnej odpowiedzialności rodzi się szczególna więź, będąca elementem przyjaźni naszych krajów.
 
Rozmach
W szerokich i przestronnych kuluarach Hali Stulecia rozłożyły swoje stoiska liczne stowarzyszenia, towarzystwa, wydawnictwa, związki i muzea promujące kulturę niemiecką w Polsce. Kilkadziesiąt stoisk z książkami, gazetami, folderami i różnego rodzaju broszurami mogło zadowolić wszystkich poszukujących szczegółowych informacji o działalności mniejszości niemieckiej. Pod ścianami, wzdłuż całych kuluarów ustawiono plansze ilustrujące niemieckie tradycje przemysłowe i techniczne na Śląsku, plakaty promocyjne gazet niemieckiej mniejszości w Polsce oraz tradycje tej mniejszości w innych krajach Europy. Wszystko to przeplatane było stoiskami kulinarnymi, których też było kilkadziesiąt. Od strony kuchni było tu wszystko, o czym może zamarzyć niemiecka tradycja kulinarna. Konsumowano wszelkiego rodzaju szaszłyki, wędliny oraz wszelkiego rodzaju pieczywa, ciasta i torty. Były nawet indywidualne wyroby typu różnych weków, słoików, butelek itp. Liczne kafejki, kawiarenki, stoły i stoliki, których nigdzie nie brakowało stwarzały swoisty klimat pobytu już za naszą zachodnią granicą.
 
Wrocławianie
Na jednym ze stoisk nabyłem książkę Niemieckiego Towarzystwa Kulturalno-Społecznego pod nieco mylącym, jak się później okazało tytułem ?Wybitni wrocławianie. Z niemieckiej i polskiej historii miasta?. Książka ta zawiera 18 szkiców biograficznych wybitnych mieszkańców, wybranych jednak w sposób całkowicie dowolny i sugeruje, że innych już nie ma i nie było. Ukazano tu osobowości wybitne, wielkie i przeciętne.
 
Z całą pewnością do osób wybitnych można zaliczyć laureata nagrody Nobla, pisarza Gerharta Hauptmanna, o którego faszystowskich sympatiach nie wspomniano ani słowem. To między innymi Tomasz Mann, również laureat tej prestiżowej nagrody napisał o Hauptmannie: Nie chcę znać tego tchórza (?) świadomość hańby niechaj go zadusi. Do tego samego grona trzeba zaliczyć tak wybitnych lekarzy niemieckiego pochodzenia, jak Albert Neisser (1855-1916). Był jednym z twórców wrocławskich klinik, odkrywcą bakterii wywołujących rzeżączkę oraz badaczem chorób wenerycznych i trądu. Za jego czasów Wrocław stał się międzynarodowym ośrodkiem medycznym. Podobne osiągnięcia w medycynie miał chirurg Jan Mikulicz-Radecki. O przynajmniej kilku związanych z Wrocławiem laureatach nagrody Nobla ani słowa. Lwowsko-wrocławską szkołę matematyczną reprezentuje tu prof. Hugo Steinhaus. W gronie tym zabrakło już jednak miejsca dla powojennej sławy wrocławskiej medycyny, jaką był znany chirurg serca prof. Wiktor Bross, czy też dla odkrywcy grupy krwi prof. Ludwika Hirszfelda. Spośród wybitnych Polaków niemieckiego pochodzenia znalazły się tu szkice o rektorze Uniwersytetu Wrocławskiego prof. Alfredzie Jahnie, o pierwszym kardynale Bolesławie Kominku i św. Edycie Stein. Do grona tego rodzaju postaci, jakie zamieszczono w tej książce, w żaden sposób nie pasują osiągnięcia socjalisty Lasale?a na polu zdobywcy kobiet czy też niewątpliwie zasłużonej dla miasta docent archeologii Wandy Sarnowskiej z Uniwersytetu Wrocławskiego. Tego rodzaju osób można w najnowszej historii miasta naliczyć przynajmniej w dziesiątkach, jeżeli nie nawet w setkach. Dziwi to tym bardziej, że publikacja ta została zrealizowana dzięki dotacji Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego, Urzędu Miejskiego Wrocławia i Instytutu Historycznego Uniwersytetu Wrocławskiego.
 
To bardzo dobrze, że jak twierdzi prezes Niemieckiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego, mniejszość niemiecka we Wrocławiu czuje się doskonale i niczego jej tutaj nie brakuje. Na łamach wrocławskiej prasy wyraziła ona swoją wdzięczność polskiemu ministerstwu spraw wewnętrznych za przyznane dotacje, dzięki którym mogą oni wydawać swoje książki.
 
(...)
Wyświetlony 5563 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.