czwartek, 18 luty 2010 21:52

Troska o dobro wspólne

Napisane przez
Są słowa, które leczą jak modlitwa. Są słowa, które ranią. Inne z kolei rozsiewają dookoła drapieżną obojętność. Są i takie, które przeszywają serce niczym sztylet. Słowa o Ojczyźnie.

 

Polska nie istniała od 1795 do 1918 roku. Lecz w narodzie pozbawionym państwa nigdy nie zgasł niepokorny duch polskości. Jednak to, co przez 123 lata nie udało się zaborcom, kontynuowali Niemcy. Po nich nastali komuniści ? i tym powiodło się znakomicie. Można powiedzieć, że nieomal urżnęli nam głowy.
 
W 1918 roku Polska nie była przygotowana do niepodległości gospodarczo, ale przygotowanie mentalne okazało się zadowalające. Zupełnie inaczej, niż w roku 1989 ? wtedy przedwojenny etos służby narodowi przeminął już niemal całkowicie. Bohaterów II Rzeczypospolitej eksterminowano, systematycznie zastępując posłusznymi wychowankami Sowietów, dla niepoznaki przebieranymi w polskie mundury. ?Elity? kreowano też dzięki komunistycznemu aparatowi terroru, przy czym swoją negatywną rolę odgrywał mechanizm przystosowawczy. Zastraszani godzili się z odrzuceniem idei niepodległościowej, akceptując koniunkturalizm i zaprzaństwo. Skończyła się ?moda? na bohaterów, kpiąco zwana powszechnie bohaterszczyzną. Polska Ludowa postarała się o swoje ?elity?. Rezultat tych starań możemy obserwować dzisiaj.
 
Zwycięstwo systemu
 
Niedługo po 1989 roku Gustaw Herling-Grudziński przekonywał, że między upadającym reżimem, a systemem demokratycznym należy nakreślić wyraźną granicę. Potrzebę tę uzasadniał w następujący sposób: Jako żołnierz byłem świadkiem upadku faszyzmu we Włoszech. Granica między upadającym reżimem a wprowadzanym ustrojem demokratycznym była bardzo wyraźna. Ludzie odczuli zmianę. Było to potrzebne między innymi dlatego, żeby przywrócić poczucie rządów prawa i faktu, że kartka wyborcza, o której mówiliśmy, ma swoją wartość. Tymczasem w Polsce urządzono coś na kształt wyborów w Wielkiej Brytanii, gdzie dla podstaw ustrojowych państwa nie ma znaczenia, czy przegrali labourzyści, a wygrali konserwatyści, czy odwrotnie. Jednak Polska w 1989 roku nie była normalnym krajem, jak wszyscy wiemy.
 
Parafrazując Józefa Mackiewicza: walka z komuną robiła z Polaków bohaterów, lecz to komuna odniosła zwycięstwo (wiem jak dziwacznie to brzmi, zwłaszcza w kontekście 1989 roku) i razem z postkomuną zrobiły z Polaków... no, mniejsza z tym, co dokładnie zrobiły, bo to na co dzień widać, na co dzień słychać i na co dzień czuć, wystarczy zajrzeć do Internetu, obejrzeć ?Szkło kontaktowe? czy otworzyć ?Gazetę Wyborczą?. Pisałem o tym wielokrotnie, to powtórzę raz jeszcze: z Polaków zrobiono idiotów. Z tym uzupełnieniem, że teraz zrobi się z nich idiotów posłusznych. Tym sposobem ?upadły? system mści się na tych, którzy go pokonali.
 
Materiał etnograficzny
 
Czy ktoś pamięta jeszcze niedawne ?chlapnięcie? Radosława Sikorskiego, kiedy szefowi niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz kandydatowi SPD na kanclerza RFN nasz minister obiecał spotkanie na Śląsku, w połowie drogi między Wrocławiem a Krakowem? Krytykowałem wówczas zadziwiające niezrozumienie asocjacji, jakie w naszym kręgu kulturowym budzi sformułowanie ?w połowie drogi?. Kontekst tamtej sytuacji znakomicie uchwycił Ernest Bryll, odpowiadając na pytanie dziennikarki Joanny Lichockiej, dlaczego dzisiejsza Polska odbiega od jego marzeń. Brakuje nam jednej prostej rzeczy ? odparł Bryll ? norm, w tym normy honoru i wartości. Prawdziwa skuteczność musi mieć normy. Inaczej jest w każdej chwili podważalna.
 
Ktoś potrafi opinię tę zanegować?
 
Piotr Zychowicz, rozmawiając z lotnikiem polskiego legendarnego Dywizjonu 300, kapitanem Czesławem Blicharskim, usłyszał cztery zdania, które w kontekście wzmiankowanego lapsusu Radosława Sikorskiego również warto teraz przytoczyć. Komentując aktualną sytuację na rodzimej scenie politycznej, Blicharski powiedział: Proszę spojrzeć na naszych dzisiejszych profesorów, na nasze postkomunistyczne ?elity?, na media. W jaki sposób ci ludzie traktują państwo, jaka jest ich mentalność. Żyjemy w zupełnie innym świecie niż przed wojną. Dziś nie ma czegoś takiego, jak polski naród, jest tylko materiał etnograficzny.
 
Nic ująć, choć gorzkich i rozczarowujących uzupełnień nazbierałoby się wiele. Na przykład takie oto doprecyzowanie, że bez pamięci nie ma sumienia, a naród bez elit marnieje, przeistaczając się w hołotę. A gdzie, pytam, są nasze elity? W ekspresie do Brukseli?
 
(?)
Wyświetlony 4795 razy
Więcej w tej kategorii: « Paweł i Gaweł Wstrzymana nawałnica »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.