czwartek, 18 luty 2010 22:14

Kaaba

Napisane przez

Atak

 
Isaak Gotlib Danilovits 5 maja 2003 skończył 40 lat i stwierdził, że wszystko, co kochał, jest już czasem przeszłym. Urodził się we Lwowie w 1963 roku, jako syn ukraińskiej Żydówki i radzieckiego oficera.
Podobno jego matka została poczęta w wyniku gwałtu dokonanego na jego babce przez ukraińskiego policjanta w czasie likwidacji getta we Lwowie. Policjant zgwałcił, ale też i przechował ją do wkroczenia Rosjan w 1944 roku. Znikł w syberyjskim łagrze i ślad po nim zaginął. Matka wcześnie wyszła za mąż i urodziła tylko jego, potem już nie mogła rodzić dzieci. W 1990 roku cała rodzina Daniłowiczów wyjechała do Izraela. Zamieszkali na obrzeżach Jerozolimy. Ojciec Iwan Aleksandrowicz Daniłowicz przypomniał sobie o swoim prawosławnym pochodzeniu i co niedzielę pielgrzymował do innej cerkwi czy też kościoła. Matka nigdy specjalnie wierząca nie była, ale w sumie to pod jej wpływem w wieku 30 lat się obrzezał i odmówił odpowiednie modlitwy w synagodze. Tu też się ożenił z córką ortodoksyjnych Żydów. Wkrótce pojawiło się dwoje uroczych bliźniąt ? chłopiec i dziewczynka. Miriam, jego żona, ponownie była w ciąży, gdy wracała z dziećmi w piątek 17 marca 2002 roku od swoich rodziców. Do autobusu miejskiego w Jerozolimie wsiadł młody Palestyńczyk w mundurze izraelskiego żołnierza. Ładunek wybuchowy w jego plecaku zabił 17 osób, w tym żonę i dzieci Isaaka. Jego matka, Anna na wieść o tej tragedii dostała udaru mózgu i zmarła po kilku tygodniach, ojciec popadł w skrajną dewocję i postanowił wstąpić do klasztoru. Tak też uczynił i jako brat Foma został przyjęty do klasztoru św. Katarzyny na Górze Hebron.
 
Isaak nie pozbierał się po stracie rodziny, ukojenia nie przyniosły mu ani wielogodzinne modlitwy w synagodze, ani prośby i błagania zamieszczone w ścianie płaczu. Po kilku miesiącach w jego sercu była już tylko gorycz i bezgraniczna nienawiść do wszystkiego co przypominało islam. Wyrzucono go z pracy, przeprowadził się do skromniejszego mieszkania, tuż pod murem oddzielającym państwo żydowskie od Autonomii. Tam jego sąsiadem był pewien pięćdziesięciolatek, Żyd o bardzo orientalnej urodzie. Przedstawiał się jako Mosze Hausdufter. Podobno jego ojciec pochodził z Niemiec. Sąsiedzi mówili do niego ?Panie majorze?. Podobno jako młody człowiek dowodził szturmem w 1967 roku na Meczet na Skale w Jerozolimie. Został ranny, ale pozostał w wojsku. Nikt nie wiedział, gdzie służył i co robił, on nigdy o tym nie mówił. Nigdy też nie mówił o żonie i dzieciach, choć sąsiedzi widzieli, jak w jego mieszkaniu kręciły się kobiety. Podobno sprowadzał sobie młode Rosjanki i Ukrainki z najlepszych burdeli w całym Izraelu.
 
Podczas rozmów z sąsiadem Isaak często mówił o swej nienawiści do Palestyńczyków i do islamu. Któregoś dnia przechodzili obok muru odgradzającego ich osiedle od Autonomii i Mosze odezwał się niespodziewanie:
 
? Nienawidzić to potrafi każdy, ale czy mógłbyś zabić niewinnego człowieka tylko dlatego, że jest muzułmaninem...
 
? Mógłbym zabić ich tysiące...
 
? Ale życia twojej żony to nie zwróci...
 
? Napisano w Biblii: życie za życie, krew za krew, rana za ranę, ząb za ząb, a prawo to jest święte...
 
? Napisano także nie zabijaj...
 
? Ja tylko chciałbym uwolnić ich dusze z cielesnej powłoki, a niech Bóg Sprawiedliwy rozsądzi, czy uwolniłem ludzi dobrych, czy też morderców..., zresztą napisano także, że winy ojców przechodzą na synów aż do dziesiątego pokolenia...
 
I tak rozmawiali sobie codziennie, wydeptując ścieżkę obok muru. Mosze słuchał uważnie słów Isaaka, czasem zadawał pytania. Ich rozmowy dotyczyły głownie problemów winy i kary, w końcu zeszły jednak na problem samobójstwa. Zabicie własnej osoby jest według przykazań biblijnych najgorszym z grzechów, urągającym wszystkim boskim przykazaniom. O ile Bóg wybacza czasem mordercy, to samobójca jest zawsze godny wiecznego potępienia. Dlatego też żydowscy bohaterowie Masady, gdy zdobycie tej twierdzy przez Rzymian po trzyletnim oblężeniu było już bliskie, wymordowali się nawzajem, losując jednocześnie tych, którzy po zabiciu towarzyszy mieli popełnić samobójstwo. Obrońców było wielu, prawie 1000 mężczyzn zabijało się na oczach zdumionych Rzymian, ostatnich dziesięciu zaś wbijało sobie miecze w serca.
 
? Czy ich Bóg potępił...? ? Mosze zadał bardzo dla Isaaka trudne pytanie. ? Czy lepsze jest w oczach Boga pójć na śmierć bez oporu, czy też walka do końca, choćby miała przynieść samobójstwo?
 
Wiele godzin dyskutowali o zamierzeniach Boga wobec narodu wybranego i czy samobójstwo wobec wyższej konieczności jest godne potępienia. W końcu Mosze zdradził swój plan.
 
? Muzułmanie są jak zaraza i tylko dyszą pragnieniem wymordowania wszystkich Synów Izraela w Palestynie, a później na całym świecie. Tylko wielki czyn może ich od tego odwieść. Tylko wtedy, gdy serce ich wiary zostanie zniszczone i zbrukane krwią, otrzeźwieją i uznają moc Bożą nad sobą...
 
Al-Kaaba jest najświętszym, ze świętych miejsc islamu. Kamienny sześcian o boku kilkunastu metrów i wysokości około dziewięciu metrów zawiera w swej ścianie kamień, który został zrzucony przez Allacha przed wiekami z niebios i wchłania ludzkie grzechy. Od tych grzechów stał się już całkowicie czarny. W środku budowla jest pusta i pokryta napisami ku czci Boga najwyższego, Wszechmogącego, Sprawiedliwego i Miłosiernego. Zawsze pokrywa ją czarny kir z jedwabiu, tylko w okresie pielgrzymki hadżadżu kolor zasłony jest zmieniany na biały. Świątynia Al-Kaaba stanowi centrum Wielkiego Meczetu w Mekce, gdzie wejść mogą jedynie prawowierni muzułmanie, próba zaś wejścia człowieka innego wyznania zawsze musi się dla niego skończyć śmiercią. Obowiązkiem religijnym każdego muzułmanina jest pielgrzymka do tego miejsca przynajmniej raz w życiu, o ile jest to w stanie uczynić. Wielokrotnie Wielki Meczet był ofiarą napaści terrorystycznych, ale zamachowcami zawsze byli muzułmanie. Władze saudyjskie zawsze doprowadzały do ujęcia sprawców ataku i ich publicznej egzekucji na stadionie sportowym w Rijadzie. Wyroki wykonywano przez ścięcie głowy skazanego mieczem lub też spalenie go w tzw. pachnącym ogniu. Ten drugi sposób egzekucji zawsze wzbudzał wielkie zainteresowanie widowni. Skazańca rozbierano do naga na oczach publiczności i owijano szczelnie bandażami nasączonymi w miodzie i smole. Potem przywiązywano do stalowego stelażu na środku stadionu na stosie z drewna podlanego miodem. Stos podpalano i nad zebranymi unosiła się wtedy chmura wonnego dymu o zapachu karmelu oraz rozlegał się nieziemski ryk palonego żywcem człowieka.
 
? Aby tam wejść, trzeba być muzułmaninem... ? zauważył Isaak
 
? Stań się zatem nim, byś mógł dokonać swej zemsty... ? Mosze prowadził dalej swą niebezpieczną rozmowę.
 
Rok później niejaki Ivan Danielevits wobec wielu świadków w meczecie w Sarajewie wygłosił słynną formułę: Nie masz Boga nad Allacha, a Mahomet prorokiem jego. Mówiący te słowa nie był Bośniakiem, pochodził podobno z Ukrainy i był uczniem muftiego Dimo Al-Uzunova, który poznał go podczas pielgrzymki do Meczetu na Skale w Jerozolimie.
 
4 maja 2006 roku na lotnisku w Rijadzie wylądował samolot z Sarajewa. Jego pasażerami byli pielgrzymi z Bośni, którzy po raz pierwszy w życiu mieli zobaczyć Mekkę. Pielgrzymkę sponsorowały władze Arabii Saudyjskiej. Wśród 152 pielgrzymów znajdowało się nazwisko Ivana Danilovitsa posiadającego paszport bośniacki, ale narodowość ukraińską. Wzbudziło to pewien niepokój urzędnika na lotnisku, ale wezwany opiekun pielgrzymki, mufti Dimo Al-Uzumov poręczył za jego wiarę i wyznanie. Sam Dimo był znany władzom saudyjskim jako wieloletni organizator ruchu muzułmańskiego w południowej Europie.
 
Pielgrzymi zostali przewiezieni autobusami wynajętymi na koszt króla Arabii Saudyjskiej do obozowiska dla pielgrzymów pod Mekką. Tu rozpoczęli wielką modlitwę, która miała się zakończyć nazajutrz rytualnym obejściem świątyni Kaaby w Wielkim Meczecie. Przed modlitwą w toalecie do Ivana podeszło dwóch młodych mężczyzn.
 
? Jutro założysz to na siebie pod galabiję, zegarek jest zablokowany. Blokada automatycznie zniknie jutro po porannej modlitwie. Wybuch nastąpi trzy minuty po tym, jak przesuniesz wskazówkę minutową, obojętnie w którym kierunku, od razu o pięć minut. ? położyli niewielką torbę pod nogi Ivana i zniknęli niczym duchy.
 
W pakunku znajdował się przedmiot z jakiegoś tworzywa sztucznego, wyglądał jak kawałek plastiku bez śladów jego łączenia czy też spawania. Pakuneczek o wymiarach 40 na 26 cm miał szelki z plastikową klamerką. W pakunku był również duży, ciężki metalowy zegarek znanej firmy z piękną bransoletą. Niestety, nie chodził.
 
Przed świtem pielgrzymów obudził ryk megafonów transmitujących śpiew muzzeina z wezwaniem na poranną modlitwę. Była godzina 6.00, gdy wskazówki zegarka Ivana ruszyły. Ivan włożył go na rękę, pod galabiją na piersi miał przymocowany szelkami pakunek, który dostał wczoraj wieczorem. Nie mógł się schylać, ale w sumie wyglądał na otyłego starszego człowieka, takiego jakich pełno było w obozowisku dla pielgrzymów. Jako pielgrzym miał odpowiednie papiery i śmiało ruszył w stronę Wielkiego Meczetu. Jak zwykle było tam nieprzebrane mrowie ludzkie, setki, tysiące mężczyzn powoli szły w kierunku wejścia. Na wielkim dziedzińcu, naprzeciw Kaaby znalazł się dopiero o 14.00. Popatrzył na zegarek, pokazywał 13.55. Spytał po arabsku sąsiada która jest godzina, budząc w jego oczach niesmak i oburzenie. Przestawił swój czasomierz o 5 minut i przyciskając lewą rękę do piersi ruszył dalej.
 
Nad meczetem rozbłysnęło światło niczym zwielokrotnione słońce. Wybuch nie był duży, może miał siłę 100 kilogramów trotylu. We wnętrzu dziedzińca wszyscy spłonęli momentalnie, ogień strawił doszczętnie czarny kir Świątyni Kaaby odsłaniając jej stare spękane mury. Straszliwe promieniowanie zabiło wszystko w promieniu 500 metrów od świątyni. Nie ocalał nikt. Według szacunku władz saudyjskich zginęło od razu 35.000 pielgrzymów, w ciągu następnych zaś 10 dni zmarło 70.000.
 
Przyczyną tragedii okazała się miniaturowa bomba neutronowa, odpalona przez jednego z pielgrzymów. Sprawca zidentyfikował się sam. W dzień po wybuchu telewizja Al-Dżazira nadała wygłoszony po arabsku i hebrajsku list otwarty zamachowca. Otrzymała go pocztą elektroniczną jako przekaz filmowy nagrany kilka miesięcy wcześniej w Jerozolimie. W tle widać było Meczet Na Skale. Został wysłany z komputera prywatnego należącego do niejakiego Isaaka Gotliba Danilovitsa. Bliższe dochodzenie wykazało, że wysłano go z bliżej niezidentyfikowanego komputera drogą przekazu satelitarnego. Miejsce wysyłki to Somalia.
 
(?)
Wyświetlony 3945 razy
Więcej w tej kategorii: « Liga Morska i Rzeczna - wątpliwości
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.