czwartek, 18 luty 2010 22:27

Historia po dwóch stronach Odry

Napisane przez

Jeszcze przed obecnym kryzysem finansowym minister kultury i dziedzictwa narodowego skreślił kilka, planowanych od lat, inwestycji ekspozycyjnych. Ofiarą tej decyzji nie padły kolejne galerie sztuki awangardowej, lecz muzea, jakich nie mamy prawie wcale ? przedstawiające historię Polski i Ziem Zachodnich, dokumentujące terror komunistyczny i nasz wkład w wyzwolenie Europy z totalitaryzmu.

 
Kraj za Odrą pod wieloma względami różni się od nas całkowicie. Jeśli chodzi o historię i troskę o narodową pamięć ? różnica ta jest skrajna. Okazuje się, że mając w swych dziejach ocean podłości i hańby można swą przeszłość przedstawiać z niczym nieposkromioną dumą. W każdym z szesnastu landów znajdują się muzea prezentujące dzieje Niemiec. Nie zaniedbano w nich kontekstu europejskiego. Wycieczki szkolne z wystaw tych dowiadują się codziennie, jak fundamentalny był wkład ich ojczyzny w dzieło cywilizacji kontynentu. W swojej książce Piotr Semka uwagę skupił na zbiorach dawnego malarstwa. Mimo bombardowań i rabunków ocalała w Niemczech niewspółmiernie większa część dzieł sztuki, niż w Polsce. Duża też część naszych, rozkradzionych przez Niemców kolekcji, nie powróciła do nas nigdy. Już w czasie okupacji program Narodowych Sił Zbrojnych zawierał m.in. żądanie wyegzekwowania od okupantów wszystkich zrabowanych dzieł sztuki, a za utratę każdego obiektu zniszczonego ? rekompensatę w postaci równorzędnego eksponatu ze zbiorów zza naszej zachodniej granicy. Jak wiadomo ? w rzeczywistości za dokonane w polskich muzeach spustoszenia najeźdźcy nie ponieśli żadnych konsekwencji ani też w żaden rzeczywisty sposób stratom tym nie zadośćuczynili. Przeciwnie ? strona niemiecka potrafi dziś otwarcie żądać oddania wielu muzealiów, mimo że roszczenia takie nie mają jakichkolwiek prawnych podstaw. Ani jednak bezpodstawność wniosków, ani brak zadośćuczynienia za bezprzykładną niemiecką grabież i planowe niszczenie polskiego dziedzictwa nie stanęły na przeszkodzie np. jednej z deklaracji Aleksandra Kwaśniewskiego. Będąc jeszcze prezydentem RP, na pierwszy wniosek ambasadora RFN o przekazanie Niemcom świeżo odnalezionych w Polsce osiemnastowiecznych manuskryptów, natychmiast zapewnił o gotowości bezwarunkowego wykonania życzenia, które w świetle tego, co ciągle Niemcy są dłużne Polsce ? nazwać trzeba Himalajami cynizmu i bezczelności. Niestety, ani tego rodzaju buta przedstawicieli RFN, ani taki brak troski o interes narodowy z polskiej strony nie są faktami odosobnionymi.
 
Mieliśmy kiedyś w Polsce, zgromadzoną przez Władysława IV, drugą największą kolekcję obrazów Rubensa. Bracia Załuscy zdołali w XVIII w. stworzyć księgozbiór, o jakim mogła tylko pomarzyć większość krajów Europy. Tymi i setkami innych naszych zbiorów pysznią się dziś muzea stworzone przez łupieżców ze Wschodu, Zachodu i zza Bałtyku. Międzynarodowe konwencje uniemożliwiają odzyskanie tego, co zrabowano przed rokiem 1850. Pomimo tego ? inni próbują. Nasze ministerstwo kultury za zbędne uznaje nawet muzea historii swojego państwa. Może na tym właśnie polegać ma oryginalność Polski, gdyż trudno wskazać cywilizowany kraj, który tego rodzaju muzeum by nie posiadał.
 
P. Semka, Obrazki z wystawy, Wydawnictwo Fronda, Warszawa 2008
 
Wyświetlony 2260 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.